Berkowicz dalej walczy. "Krzyczą wyp..., nazywają prezydenta alfonsem"Berkowicz dalej walczy. "Krzyczą wyp..., nazywają prezydenta alfonsem"
Poseł Konrad Berkowicz, po tym jak nazwał Justynę Dobrosz-Oracz "kurtyzaną" postanowił nie tylko jej nie przepraszać, ale dalej przekonywać, że miał rację określając reporterkę TVP Info w likwidacji w ten sposób. Tym razem przytoczył kilka popularnych zwrotów używanych przez środowiska lewicowo-liberalne.
Poseł partii Mentzena i Bosaka w niewybredny sposób określił pracowniczkę TVP w likwidacji. Podczas spotkania na terenie Sejmu stwierdził:
Teraz nie mam czasu odpowiadać, bo głosowania się zaczynają. Poza tym rozmawiam z dziennikarzami, a nie z kurtyzanami
- powiedział do Justyny Dobrosz-Oracz.
"Nazwałem ją stosownie do profesji"
Na Berkowicza spadła lawina krytyki za jego zachowanie. Andrzej Stankiewicz w studiu TVP Info w likwidacji określił posła jako "skończonego chama i złodzieja", nawiązując do jego incydentu w popularnym sklepie meblowym.
Konrad Berkowicz postanowił, że nie będzie łagodzić sytuacji. W swoim wpisie na portalu X przekonuje, że nie „zwyzywał” pracowniczki TVP w likwidacji.
Nie zwyzywałem tej pani. Nazwałem ją stosownie do wykonywanej profesji i charakteru warsztatu, który prezentuje
– czytamy.
Alfons, sutener, osiem gwiazdek. "Nic tak nie gorszy, jak prawda"
Teraz z kolei postanowił dalej brnąć w swoją narrację. Jak przekonuje - obóz liberalno-lewicowy stosował szereg określeń wobec całego środowiska politycznego, a nawet prezydenta RP znacznie bardziej obraźliwych.
Druga osoba w państwie, Marszałek Sejmu przemawia ze sceny o tym jak „sr..” i zaprasza do „ćpania i uprawiania wolnego seksu razem z nim i członkami jego partii”. Hasłem totalnej opozycji jest „j**** ***” oraz „wypi***aj” wykorzykiwane przez posłów na Sejm. Prezydent RP to według niektórych „alfons”, „gangster” i „sutener”. I tych samych ludzi oburza nagle „kurtyzana”. Dlaczego? Bo nic tak nie gorszy, jak prawda
- przekonuje na portalu X Berkowicz.
kh/źr. wPolityce.pl/x.com
