TYLKO U NAS

Berek nie może wejść do TK! Tłumaczymy, dlaczegoBerek nie może wejść do TK! Tłumaczymy, dlaczego

FacebookTwitter

Maciej Berek, wspierany przez służby do niedawna bezpośredniego przełożonego – Donalda Tuska, próbuje zainstalować się w Trybunale Konstytucyjnym. Wczorajsza próba wtargnięcia do pomieszczeń dla sędziów zakończyła się fiaskiem, bo w drzwiach stanął postawny prezes TK Bogdan Święczkowski. Jednak nawet gdyby Berkowi udało się zająć część gmachu Trybunału nieprzeznaczoną dla gości, nie może on wykonywać w niej funkcji sędziego. Dlaczego?

Berek – prawo tworzy i ocenia

Prawa ręka Donalda Tuska, którą Maciej Berek był do niedawna oficjalnie, niezmiennie wykonuje powierzone zadania. Premier stara się jednak zwiększyć jej zasięg. Najbliższym celem jest wspomniany Trybunał Konstytucyjny, w obronie którego za poprzednich rządów tylu postępowych obrońców demokracji walczyło choćby ze świeczką w rękach. Dziś już ich nie widać. Jeśli bowiem chcieliby być konsekwentni, musieliby przyłączyć się do manifestantów broniących wstępu do gmachu przy al. Szucha politykowi, który dopiero co tworzył ustawy, a dziś chciałby je oceniać w Trybunale.

Jego zapewnienia o tym, że powstrzymałby się od orzekania w przypadku ustaw, nad którymi sam pracował, należy uznać za słaby żart. Wiadomo przecież, że Tusk nie cofnie się przed niczym, a już na pewno nie będzie krępował swojej „prawej ręki”, którą sięgnął po Trybunał.

10 lat Berka

Powyższy powód, dla którego sędzia elekt nie może póki co zasiąść w Trybunale, należy bardziej do względów z kategorii moralnych, które jak wiadomo nie wszystkich zobowiązują.

Co innego z kwestiami prawnymi. Te obowiązują wszystkich, nawet polityków, którzy z dnia na dzień postanowili zostać sędziami.

Nikt nie kwestionuje kunsztu, jaki z pewnością prezentuje dr nauk prawnych Maciej Berek. Jego stopień naukowy nie wypełnia jednak wymogów, które pozwoliłyby mu ominąć drażliwy temat okresu 10 lat, podczas których musiał on wykonywać swój zawód radcy prawnego. Gdyby nie mógł tego udowodnić , nie mógłby też zajmować stanowiska sędziego TK. 

Wskazuje na to art. 3 ustawy o statusie sędziów TK, który odsyła do wymagań stawianych sędziom SN lub NSA.

Tam w art. 30 § 1 pkt 8 czytamy m.in.:

Do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego może być powołana osoba, która: (…) posiada co najmniej dziesięcioletni staż na stanowisku sędziego, prokuratora, Prezesa Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej, jej wiceprezesa, radcy albo przez co najmniej dziesięć lat wykonywała w Polsce zawód adwokata, radcy prawnego lub notariusza.

Wprawdzie Okręgowa Izba Radców Prawnych odnotowuje uprawnienia oraz zgłoszone okresy wykonywania zawodu, a sam Maciej Berek wyliczył aż 17 lat obecności w „branży”. Jednak, jak przyznaje wielu konstytucjonalistów, samo posiadanie wpisu na listę radców prawnych nie dowodzi jeszcze faktycznego wykonywania zawodu. Powiedział to jasno choćby prof. Jacek Zaleśny na łamach Zero.pl. Co więcej, w podanych okresach można znaleźć luki i wątpliwości co do rzeczywistych form zatrudnienia.

Wątpliwości Pałacu

Takich wątpliwości nie kryła Kancelaria Prezydenta. Poprosiła więc o ich wyjaśnienie Sejm, który procedował wybór sędziego. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z trudem jednak pogodził się z wynikami zeszłorocznych wyborów i uznał, że prezydent w Polsce ma się jedynie uśmiechać i pieczętować ceremonie, co do których sam nie ma pewności. Może i by tak było, gdyby nie art. 126 ust. 2 Konstytucji RP.

Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium.

Głowa państwa ma więc obowiązek rozstrzygać kwestie, co do których spierają się sami prawnicy.

Farsa Czarzastego

Czarzasty postawił na swoim i odpowiednich dokumentów, potwierdzających konstytucyjne uprawnienia Berka, nie przesłał do Pałacu. Skupił się za to na kolejnym punkcie nieodzownym do objęcia funkcji sędziego TK, czyli ślubowaniu wobec prezydenta.

W tym celu zasięgnął nawet opinii Komisji Weneckiej, która uznała, że prezydent ma obowiązek przyjąć ślubowanie od wybranego przez Sejm sędziego.

Opinia Komisji Weneckiej nie zmieniła jednak w żaden sposób sytuacji pod względem prawnym, bo wątpliwości wokół konstytucyjnych uprawnień Macieja Berka nie zniknęły, a instytucja Rady Europy w żaden sposób nie stoi ponad Konstytucją RP.

Doszło jednak ponownie do żenujących scen ślubowania przed marszałkami Sejmu i Senatu. Prezydenta nawet nie zaproszono.

„Działanie pozytywne”

Zwolennikom forsowania prawej ręki Tuska na stanowisko sędziego Trybunału nie chodzi o przestrzeganie prawa. Ich zdaniem Konstytucja zdaje się rzeczą wtórną, którą regulują fakty dokonane przez polityków. Reszta to semantyka. Było już „prawo, tak jak my je rozumiemy”, „demokracja walcząca”, „czysta woda”, a teraz dochodzi do nich inny wytrych, którego użył dziś Maciej Berek w wywiadzie dla Polsat News.

Wiadomo, że strona koalicyjna szykuje plan „B” i „C” na przejęcie Trybunału Konstytucyjnego. Sędzia elekt tajemniczo się uśmiecha, niemal mruga okiem do swoich zwolenników, ale nie mówi niczego wprost. Rzuca jednak kolejne hasło, pod którym może się kryć wszystko. Nazwał je „działaniem pozytywnym”. Nie może to oznaczać nic dobrego czy właściwego, zwłaszcza w połączeniu z buńczucznymi zapowiedziami Czarzastego czy Tuska o „działaniu w obronie prawa” i zawczasu zrzucaniem odpowiedzialności na opozycję. Biorąc pod uwagę mechanizm powstawania podobnych określeń, zgodny ze standardami opisanymi w „1984” George’a Orwella, praktyka będzie zgoła odwrotna od tradycyjnego znaczenia słowa „pozytywny”.

Gra jest jednak warta świeczki, bo Trybunał Konstytucyjny może być kluczem i początkiem kolejnych „pozytywnych działań”. Po co czekać na niepewne wyniki wyborów, skoro można będzie „pozytywnie” oddziaływać na PKW czy Sąd Najwyższy? Nawet za cenę zmartwionych min konstytucjonalistów. W końcu znajdą się i tacy, którzy to poprą i jakoś wytłumaczą.

W razie czego zawsze można się zgłosić po opinię do Komisji Weneckiej, a gdyby i ta zawiodła, bo i tak się zdarzyło, to pozostaje przecież niezawodna Komisja Europejska. Ta już najlepiej wie, co jest najlepsze dla Konstytucji RP.

źr. wPolityce.pl

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.