Awantura o wiek emerytalny kobiet. Pełczyńska-Nałęcz starła się z "GW"Awantura o wiek emerytalny kobiet. Pełczyńska-Nałęcz starła się z "GW"

Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ostro odpowiedziała na publikację „Gazety Wyborczej". Zarzuciła redakcji manipulację i stawianie „idiotycznych pytań”, przekonując, że jej propozycja ws. rozpoczęcia debaty o zmianach w systemie emerytalnym nie ma nic wspólnego z „karaniem” bezdzietnych kobiet, lecz ma otworzyć dyskusję o reformie obecnego systemu.
"Gazeta Wyborcza" stanęła na stanowisku, że przewijająca się w dyskusji publicznej idea zróżnicowania wieku emerytalnego kobiet ze względu na posiadanie dzieci oznaczałaby „karanie bezdzietnych kobiet”.
Jako przykład podała historię 35-letniej Beaty, której mąż jest bezpłodny, i postawiła retoryczne pytanie kobiety: „Czy aby uniknąć kary, mam go zdradzić, czy się rozwieść?”.
Pełczyńska-Nałęcz odpowiada
Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ostro skrytykowała publikację portalu Wyborcza.biz dotyczącą jej propozycji rozpoczęcia debaty o zmianach w systemie emerytalnym.
Zarzuciła redakcji manipulację i stawianie „idiotycznych pytań”, podkreślając, że jej celem jest uczciwa rozmowa o reformie, a nie „karanie” kogokolwiek. Zdaniem minister obecny system emerytalny jest pełen nierówności i przywilejów, których koszty w coraz większym stopniu ponoszą młodzi pracujący.
Ile złej woli trzeba mieć, żeby zadawać tak idiotyczne pytania? Równie dobrze można by spytać: a dlaczego już dzisiaj karzemy męża owej (pewnie wyimaginowanej przez redakcję) pani? Los pokarał go bezpłodnością - a my dodatkowo chcemy, by pracował do 65 roku życia. Podczas gdy jego żona, która tak jak on nie ma dzieci, pracuje do 60-tki. Dlaczego karzemy mężczyzn? Dzietni czy bezdzietni - przechodzą na emeryturę pięć lat po kobietach. Co czwarty do tej emerytury nie dożywa. Dlaczego karzemy kobiety, które z powodu krótszej pracy dostają głodowe emerytury? A w szczególności: czemu karzemy te niezamężne? Bo one nie dostaną nawet renty wdowiej. I dalej można by pytać: czemu karzemy nie-sędziów i nie-prokuratorów, a także nie-rolników itp. - czyli ludzi pozbawionych bonusów emerytalnych, które mają przedstawiciele wyżej wymienionych zawodów
- napisała.
Nasz system emerytalny jest chory. Daje różnym grupom przywileje, a innym każe za te przywileje płacić. Koszty patologicznego systemu są z każdym rokiem coraz większe. Obciążenia młodych-pracujących będą za moment nie do dźwignięcia. A na koniec co drugi z nich dostanie emeryturę poniżej dzisiejszej minimalnej. Czyli emeryturę nędzarza. Coś z tym trzeba zrobić. I dlatego inicjuję na ten temat rozmowę. Uczciwą, opartą na faktach i trosce o naszą wspólną przyszłość. Jak kogoś na taką rozmowę nie stać - to zamiast zakłamywać i manipulować - po prostu proponuję się w dyskusję nie włączać
- dodała.
as/źr. wPolityce.pl za Wyborcza.biz i X
