Ale ich to boli! Prokuratura nie daruje ws. RomanowskiegoAle ich to boli! Prokuratura nie daruje ws. Romanowskiego

Prokurator Piotr Woźniak zapowiedział, że zaskarży decyzję sądu ws. wydania listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu. Ma tydzień na złożenie stosownych dokumentów i jak zapewnia: "Na pewno się w tym czasie zmieszczę". Z kolei obrońca polityka mec. Bartosz Lewandowski zaznaczył, że "jego sytuacja zawodowa i polityczna wymaga, aby w Polsce był".
W środę Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o wydaniu listu żelaznego Romanowskiemu, który ma status podejrzanego w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości i od dłuższego czasu przebywa poza Polską.
Jak poinformowała rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego sędzia Anna Ptaszek, sąd uznał, że lepszą decyzją będzie wydanie listu i wyjaśnienie sprawy niż opieranie się na dotychczas nieskutecznych metodach.
Prok. Woźniak zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami, że postanowienie sądu jest nieprawomocne. Oświadczył, że po wysłuchaniu postanowienia sądu, który argumentował swoją decyzję, on nie podziela tej argumentacji.
Już na tym etapie mogę stwierdzić, iż to postanowienie zostanie zaskarżone
- zapowiedział.
Dodał, że nie zgadza się z tym, że wydanie listu żelaznego jest jedynym wyjściem, które pozwoli na realizację dalszych celów postępowania karnego. Prok. Woźniak powiedział też, że nie wierzy w deklaracje Romanowskiego.
"Zatrzymany i poddany osądowi"
Jak dodał, na złożenie zażalenia na postanowienie ws. Romanowskiego ma 7 dni.
Na pewno się w tym czasie zmieszczę
- podkreślił. Jak zaznaczył, w przypadku uprawomocnienia postanowienia ws. listu żelaznego zostaną wdrożone "procedury wygaszające wszelkiego rodzaju inne instrumenty poszukiwawcze, aby podejrzany mógł wjechać na teren kraju".
Jak zaznaczył, wydanie takiego listu Romanowskiemu "automatycznie" wiąże się z "uchyleniem tymczasowego aresztowania, a w konsekwencji uchyleniem Europejskiego Nakazu Aresztowania". Doprecyzował, że obecnie zarówno list gończy, jak i ENA, nadal obowiązują wobec Romanowskiego.
Uważam, iż konsekwentne kontynuowanie instrumentów, które zostały do tej pory wdrożone, m.in. poszukiwanie listem gończym na terenie kraju, poszukiwanie ENA na terenie Unii Europejskiej i w inne instrumenty współpracy międzynarodowej doprowadzą do tego, że podejrzany zostanie skutecznie zatrzymany i poddany osądowi
- podkreślił.
"Jest to gwarancja"
Mec. Lewandowski powiedział, zaraz po wydaniu przez Sąd Okręgowy w Warszawie listu żelaznego dla Romanowskiego, "abstrahując od kwestii wyjaśniania tej sprawy – co (Romanowski) zadeklarował w swoim piśmie do sądu, (…) jego sytuacja zawodowa i polityczna wymaga, aby w Polsce był".
Chwilę wcześniej na pytanie, jakie gwarancje ma prokuratura, że po uchyleniu środków zapobiegawczych Romanowski wróci do Polski, mecenas powiedział, że "Marcin Romanowski obecnie ma unieważnione wszystkie dokumenty paszportowe".
Na pewno nie wyjedzie do kraju, który wymagałby jakiejś podróży z samolotem, statkiem; to jest po prostu niemożliwe
- stwierdził Lewandowski.
Na pytanie o warunki, jakie Romanowski musi spełnić po powrocie, jeśli decyzja sądu o ws. listu żelaznego się uprawomocni, Lewandowski powiedział, że "oczywiście nie może destabilizować roku postępowania, mataczyć (…), musi oczywiście informować prokuratora o miejscu przebywania".
Natomiast z mojego przynajmniej doświadczenia zawodowego (wynika, że) jeżeli taki list żelazny jest wydawany, to nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby nie był ten list żelazny (jego warunki – PAP) przestrzegany, bo jest to gwarancja, że dana osoba nie zostanie tymczasowo aresztowana
- powiedział mecenas.
Dodał też, że „w tym momencie nie ma środka zapobiegawczego w postaci dozoru policji".
(Poseł PiS) będzie odpowiadał z wolnej stopy
- zakończył Lewandowski.
xyz/źr. wPolityce.pl za PAP
