Mieszkańcy jednego z fragmentów warszawskiego Wilanowa zapragnęli mieć ulicę Rukoli. Woleli ją od początkowo zaproponowanej Rzeżuchowej. Mają już Arbuzową, Bazyliową, Etsragonową, Kardamonową, Pigwy, Pomidorową, Rabarbarową, Rzodkiewkową, Sałatkową, Winogronową.
Nie przeszły natomiast Awokado i Mango. Etnolog czy antropolog znalazłby zapewne związek tych nazw z nadawaniem dzieciom imion typu Andżelika, Nikola, Wanessa, Ksawier bądź Rodżer. Skoro mieszkańcy chcą, warszawscy radni całkiem serio pochylili się nad zgłoszonymi propozycjami i wyszło im, że Rzeżuchowa może stwarzać problemy ortograficzne. Z kolei Rukoli brzmiała im śródziemnomorsko i jak stwierdził radny SLD Adam Cieciura - nowocześnie.
Radna Anna Nehrebecka z PO, z zawodu aktorka, przekonywała, że nazwę Rukoli łatwiej się wymawia. No i zapewne nowocześni i modni mieszkańcy tej ulicy nigdy nie zapomną, że powinni dla zdrowia jeść albo samą rukolę, albo w połączeniu z endywią czy inną roszponką. Rukola idealnie pasuje do wizerunku wzorcowego mieszkańca Wilanowa, zwanego przez niektórych lemingiem. Ktoś taki nawet nie musi lubić rukoli, wystarczy, że wie, iż jest ona jednym z elementów statusu osobnika, jakim wydaje mu się, że powinien być.
Dziwnych nazw ulic mamy w Polsce i Warszawie dostatek, więc Rukoli nie czyni różnicy, choć dyskusja na temat wyższości Rukoli nad Rzeżuchową jest wyjątkowo pouczająca, a wręcz – mówiąc górnolotnie – wyznacza nowy paradygmat. To przecież, nawiązując do Fryderyka Nietzschego, demonstracja kultury i postawy apollińskiej – tej jasnej strony mocy. Mieszkaniec Wilanowa proponując ulicę Rukoli tym małym gestem robi
wielki krok dla ludzkości,
a przynajmniej dla warszawskości. Nie bez znaczenia jest też samopoczucie: mieszkać na Rukoli to przecież brzmi dumnie, podczas gdy na Rzeżuchowej – tylko durnie. Kwestia wyższości Rukoli nad Rzeżuchową jest więc fundamentalna i zrozumiała.
Wszystko to oczywiście przewidział niezawodny Stanisław Bareja, wymyślając ulicę Alternatywy i czyniąc blok przy Alternatywy 4 miejscem kultowym. Nazwa była wystarczająco bezsensowna i abstrakcyjna, żeby pełnić funkcję obecnej Estragonowej, Kardamonowej czy rzeczonej Rukoli. O ile w serialu Barei chodzi o jeden blok, o tyle na współczesnym Wilanowie chodzi o miasto w mieście – mityczny Lemingrad. Różnica jest też taka, że perspektywą poznawczą opiekuna bloku u Barei, czyli ciecia Stanisława Anioła był pisarz Sofronow, zaś horyzontem poznawczym Lemingradu są jego duchowi patroni, czyli „Gazeta Wyborcza”, TVN 24 i tacy autorzy jak Joanna Bator, Krystyna Kofta, Maria Czubaszek czy Sylwia Chutnik. W tej sytuacji nie ma się co dziwić, że wybór między Rzeżuchową a Rukoli ma tak fundamentalne znaczenie.
W świecie mieszkańców Rukoli unosi się duch Barei, tyle że nie mają oni niestety wdzięku reżysera „Alternatywy 4”. Stać go było na to, żeby tablicę z nazwą tej ulicy pokazać już w drugim odcinku serialu, podczas gdy stosowne czynniki tę nazwę nadały jej dopiero w trzecim odcinku. Postępując tak jak Bareja mieszkańcy Lemingradu oraz radni Warszawy powinni do nazwy Rukoli dodać „planowana Rzeżuchowa”. I wtedy wszystko byłoby jasne. Jak apollińska kultura Wilanowa-Lemingradu.
Stanisław Janecki
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/92214-rukoli-lepsza-niz-rzezuchowa