Bruksela ochoczo depcze swoje własne zasady. Na sztandarach ma walkę z korupcją, ale tak naprawdę ma to w nosie.
W tym tygodniu otwarto pierwszy klaster negocjacyjny w rokowaniach akcesyjnych z Ukrainą i Mołdawią. Następuje to dokładnie w momencie, gdy w Kiszyniowie podał się do dymisji z powodu afer korupcyjnych premier kraju, a w Kijowie skandal korupcyjny pogania kolejny i gigantycznej korupcji co najmniej tolerowanej, jeśli nie wspieranej przez państwo końca nie widać? Co na to Unia? Reakcją jest głośne milczenie. A ten demonstracyjny brak reakcji oznacza nie tylko przyzwolenie na gigantyczną korupcję w krajach-kandydatach do UE, ale w politycznej praktyce także jasne przesłanie do obywateli tych państw: „wasze rządy są nie do ruszenia, zapomnijcie o zmianach - dla nas ważne, że są pro- europejskie”. Tłumacząc na zwykły język: „jesteś za Unią, chcesz przystąpić na naszych warunkach - to możesz kraść”. Bylebyś się tylko słuchał - „hulaj dusza, piekła nie ma”, uzupełniając ten wywód starym polskim przysłowiem (choć mającym swoje odpowiedniki w Niemczech i Anglii).
Europejscy politycy przez dekady całe krytykowali Amerykę - w jakiejś mierze może i słusznie - za to, że Waszyngton wspierał antydemokratyczne reżimy w Ameryce Łacińskiej, które choć tłumiły wolność słowa i swobody demokratyczne to miały te zaletę, że były bardzo posłuszne wobec interesów amerykańskiego kapitału. Jankesi tłumaczyli, że co prawda „to sku…yni - ale NASI sku…yni”. To zamykało dyskusję.
Dziś Europa, a mówiąc ściślej Unia Europejska robi dokładnie to samo, co wtedy krytykowała u sojuszników po drugiej stronie Atlantyku. I nie widzi w tej schizofrenii połączonej z hipokryzja żadnego problemu.
Premier Mołdawii Alexandru Munteanu sam się zdymisjonował sugerując wprost, że nie miał instrumentów do walki z korupcją… we własnym obozie politycznym. Systemową korupcję ułatwia fakt, że partia hołubionej przez UE (i także przez elity w Polsce, niezależnie, uwaga, od orientacji politycznej!) prezydent Mai Sandu ma większość w parlamencie. I poczucie, że w związku z tym i całkowicie bezwarunkowym poparciem Zachodu wszystko jej wolno. Korupcja w resorcie rolnictwa, kuzynka prezydenta zarabiająca milion lei w ciągu roku w mołdawskim odpowiedniku agencji żeglugi powietrznej - i prezydent, która oświadcza, że o niczym nie wiedziała - to tylko wierzchołek mołdawskiej korupcyjnej góry lodowej. I w nagrodę ze strony Brukseli - otwarcie pierwszego klastera negocjacji z UE. Tak, jak nagrodą za mega - afery w Kijowie i to w najbliższym otoczeniu politycznym i biznesowym Zełenskiego - jest dokładnie to samo.
Unia dawno już zwinęła sztandar wartości. Teraz właśnie przestaje udawać, że go w ogóle ma.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764756-ue-korupcja-nie-ma-problemu
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.