Mimo wcześniejszych zapowiedzi prokuratura wciąż nie zamknęła śledztwa w sprawie kradzieży Lexusa sprzed domu Donalda Tuska w Sopocie. Wątpliwości budzi forsowana przez służby wersja, według której auto miał ukraść… sąsiad premiera. W tle są czystki w Służbie Ochrony Państwa, do których pretekstem stało się właśnie wydarzenie z nocy z 9 na 10 września. Czy mieliśmy do czynienia z „ustawką”?
Termin zakończenia śledztwa w sprawie kradzieży samochodu formalnie należącego do żony premiera Małgorzaty Tusk (państwo Tusk mają rozdzielność majątkową, z auta korzystał też szef rządu, mimo, że nie wykazuje go w oświadczeniu majątkowym) upłynął 30 czerwca. Gdańskiej Prokuraturze Okręgowej nie udało się jednak w tym terminie sporządzić aktu oskarżenia.
Śledztwo pozostaje w toku
— poinformował portal wPolityce.pl rzecznik gdańskiej prokuratury Mariusz Duszyński.
Przedmiotowe śledztwo nie zostało zakończone do 30.06.2026 r. z uwagi na kontynuowane czynności związane z kolejnymi ujawnionymi w toku śledztwa wątkami, końcowe czynności związane z analizami dotychczas zebranego obszernego materiału dowodowego
— wyjaśnił Duszyński.
Dlaczego śledztwo trwa tak długo?
Cóż to za wątki? Czego dotyczą? Jak to możliwe, że prosta sprawa dotycząca kradzieży badana jest już 10 miesiąc? Tego prokurator z Gdańska nie zdradza.
A może rzecz wcale nie jest tak oczywista, jak przekonują śledczy? Według nich kradzieży w nocy z 9 na 10 września dokonali 40-letni Łukasz W. i o trzy lata starszy Stefan N. Łukasz W. jest zawodowym złodziejem – był karany, ma na koncie kradzieże samochodów. Jego pomagier, Stefan N., zawodowo trudni się awaryjnym otwieraniem aut – kierowcy wzywają go np. kiedy zostawią kluczyki w aucie. Łukasz W. został tymczasowo aresztowany, Stefan N. jest na wolności.
Obaj podejrzani są kibicami Lechii Gdańsk. Łukasz W. mieszka w Sopocie, po sąsiedzku z premierem Tuskiem. I tu pojawia się pierwsze pytanie: jak to możliwe, że zawodowy złodziej, który, jako ich sąsaiad, musiał wiedzieć, że właścicielami auta są państwo Tusk, zdecydował się na tak zuchwałą kradzież? Musiał mieć przecież świadomość, że na nogi zostaną postawione wszystkie służby a on prędzej czy później (raczej prędzej) zostanie zatrzymany.
To po prostu niemożliwe, tu się nic nie zgadza. Albo ten człowiek jest wariatem, albo sprawa ma jakieś drugie dno
— mówi nam nasz informator ze służb.
Kilka godzin po kradzieży auto Tusków zostało odnalezione. Złodzieje porzucili je na jednym z parkingów w Trójmieście. Do mediów poszedł przekaz, że panowie zorientowali się, kogo okradli i przerażeni zostawili zdobycz.
Łukasz W. musiał od początku wiedzieć kogo okrada. To nie było tak, że on się zorientował po jakimś czasie i stąd taki nerwowy ruch. Powtarzam – to jest jakaś „ściema”, ciąg wydarzeń podawany oficjalnie jest kompletnie niewiarygodny
— twierdzi nasz rozmówca.
Czystki w SOP i wersja o „ustawce”
Jest też druga, równie poważna wątpliwość. Sopocki dom premiera jest strzeżony przez funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Dokonanie kradzieży pod okiem ich okiem, w centrum ruchliwego kurortu, wydaje się skrajnie nieprawdopodobne.
Według rozmówców dziennikarza wPolsce24 Samuela Pereiry, autora wyemitowanego w maju reportażu Reportaż „Zbrodnia i zaniechanie” kradzież mogła być „ustawką”. Chodzić miało o skompromitowanie szefa SOP gen. Radosława Jaworskiego, powołanego na to stanowisko przez premiera Mateusza Morawieckiego. Po aferze z Lexusem w SOP poleciały głowy, gen. Jaworski został wysłany na przymusowy urlop a 20 stycznia br. zawieszony w pełnieniu czynności służbowych.
CAŁY REPORTAŻ SAMUELA PEREIRY OBEJRZYSZ TUTAJ:
Prokuratura ma problem?
Z naszych informacji wynika, że prokuratura ma problem z wiarygodnym przedstawieniem sprawy jako „zwykłej” kradzieży. I to właśnie dlatego śledztwo się przedłuża. W śledztwie mają wciąż aktywnie uczestniczyć funkcjonariusze ABW. Początkowo tłumaczono to koniecznością zbadania wątku ewentualnego udziału w zdarzeniu obcych służb. Ten jednak wykluczono.
Oficjalnie przyczyny przedłużania śledztwa są oczywiście inne.
Prokurator oczekuje na odpis wyroku od sądu z RFN (dot. jednego z podejrzanych a następnie uzyskania jego tłumaczenia), zachodzi również konieczność wykonania czynności procesowych z udziałem podejrzanych oraz rozpoznanie wniosków dowodowych złożonych przez obrońcę jednego z podejrzanych
— informuje prokurator Mariusz Duszyński.
Stosowanie środka zapobiegawczego wobec podejrzanego Łukasza W. zostało przedłużone, na wniosek prokuratora, do 30 sierpnia 2026 r. i w tym czasie planowane jest zakończenie postępowania
— puentuje.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764550-tajemnicza-kradziez-samochodu-tuskow-to-byla-ustawka
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.