Jeśli dla morderców Polaków znajdzie się miejsce w Panteonie Narodowym Ukrainy, nie będzie już o czym mówić. I to byłby wybór Zełenskiego oraz ukraińskiej elity. Wybór przekreślający wszystko.
Projekt ustawy o budowie Panteonu Narodowego zapowiedział 28 czerwca 2026 r. prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. „Nazwiska wszystkich bohaterów, którzy w różnych epokach i stuleciach walczyli o Ukrainę oraz inspirowali Ukrainę, zostaną zebrane i na zawsze zapisane w naszej historii - wielką literą. Nasze prawo do bycia Ukraińcami” – wzmógł się Zełenski. I oświadczył : „Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować”. I to już była aluzja do relacji z Polską i bezczelna próba pouczania prezydenta Karola Nawrockiego.
Zełenskiego wsparł szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy, Kyryło Budanow. „Już nigdy nikt nie będzie dyktował Ukraińcom, jakich bohaterów mają czcić, jakie święta obchodzić ani jakiej historii się uczyć. Nasi przodkowie przez stulecia walczyli o prawo do wolności wyboru i niepodległości państwa. Dziś za to samo prawo nasi żołnierze przelewają krew” - napisał na X. Skądinąd uznanie, że walcząca z Rosją Ukraina najbardziej potrzebuje Panteonu Narodowego jest niezłym odjazdem. Ale jeszcze gorsze jest to, że Zełenski stał się najbardziej zajadłym banderowcem.
Pierwszy kandydat do Panteonu już jest, bo władze ukraińskie sprowadziły do kraju prochy jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Andrija Melnyka. Ten syn Atanasa i Marii z domu Kowal, pułkownik Armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, w okresie międzywojennym był współtwórcą podziemnej Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO), która prowadziła akcje sabotażowe i terrorystyczne przeciwko II Rzeczypospolitej. Z powodu tej działalności spędził 5 lat w polskim więzieniu. W 1929 r. rozpoczął pracę jako inspektor leśny w dobrach metropolity lwowskiego, arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego. W 1938 r. został kierownikiem OUN.
Podczas II wojny światowej Melnyk opowiadał się za współpracą z nazistowskimi Niemcami, licząc na pomoc w utworzeniu niepodległej Ukrainy, a przez Abwehrę był traktowany jak jej agent. W porozumieniu z Abwehrą planował wywołanie powstania ukraińskiego podczas spodziewanej w 1939 r. wojny niemiecko-polskiej. Jednak Hitler wstrzymał projekt ukraiński nie chcąc zrażać sowieckiego sojusznika. Nie przeszkadzało to jednak członkom OUN działać we wrześniu 1939 r. na korzyść wkraczającego do Polski Wehrmachtu, a nawet wywoływać lokalnych rewolt.
Wiosną 1941 r. w OUN doszło do rozłamu i powstały dwie odrębne organizacje: OUN Bandery i OUN Melnyka, które rywalizowały między sobą o względy niemieckiej Abwehry. Ale oddziały partyzanckie OUN Melnyka na Wołyniu lokalnie przyłączały się do ataków UPA na polskie wsie podczas rzezi latem 1943 r. Melnyk przebywał w tym czasie w Berlinie. W styczniu 1944 r. opuścił Berlin udając się do Wiednia, gdzie został aresztowany i osadzony w areszcie RSHA (Zellenbau) funkcjonującym na terenie KL Sachsenhausen, gdzie przebywał też Stepan Bandera. Zwolniony w październiku 1944 r. już nie chciał współpracować z III Rzeszą, bo ta odliczała tygodnie do upadku. Po wojnie Melnyk osiadł w Luksemburgu, gdzie zmarł w 1964 r.
W maju 2026 r. szczątki Melnyka zostały sprowadzone na Ukrainę i uroczyście pochowane na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Pamięci pod Kijowem. A Wołodymyr Zełenski już zapowiedział sprowadzenie także szczątków kierownika OUN płk. Jewhena Konowalca, współpracującego długo z Melnykiem. Planowane jest też sprowadzenie truchła Stepana Bandery.
W Panteonie znajdą się zapewne władcy Rusi Kijowskiej uznawani za ojców narodu ukraińskiego, choć ten ukształtował się dopiero w XIX wieku, więc traktowanie ich jako proto-Ukraińców jest mocno naciągane. Chodzi o Olega Proroka, Światosława I Walecznego, Włodzimierza I Wielkiego, Jarosława I Mądrego czy Włodzimierza II Monomacha. Znajdzie się też zapewne w Panteonie żyjący w XVII wieku hetman Bohdan Chmielnicki - przywódca największego powstania kozackiego przeciwko Rzeczypospolitej (1648-1657). A może się nie znaleźć hetman Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny, który zapisał się w historii jako dowódca lojalny wobec Rzeczypospolitej. Może w Panteonie znajdzie się działający na przełomie wieków XVII i XVIII Iwan Mazepa czy XX-wieczny już polityk Michał Hruszewski. Ale nie ataman Symona Petlura, który walczył z „białą” Rosją generała Denikina i z bolszewicką Rosją, a został zamordowany przez współpracownika sowieckiego OGPU. Petlura nie będzie bohaterem, bo współpracował z Józefem Piłsudskim w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r. Dla Zełenskiego Petlura musi być zdrajcą, gdyż 21–22 kwietnia 1920 r. zawarł układ z Józefem Piłsudskim, na mocy którego w zamian za uznanie niepodległości Ukrainy i pomoc wojskową, zrzekł się na rzecz Polski Wołynia i Galicji Wschodniej.
Petlura to zdrajca, nie to co fanatycy z OUN oraz UPA, jak Stepan Bandera, Roman Szuchewycz, Dmytro Klaczkiwski (Kłym Sawur) czy Wasyl Kuk. O roli Bandery pisałem już obszernie na tym portalu, więc tym razem zajmę się pozostałymi. Dmytro Klaczkiwski, czczony na Ukrainie pomnikami i nazwami ulic, ponosi bezpośrednią, osobistą i główną odpowiedzialność za rzeź wołyńską jako dowódca okręgu UPA-Północ. W czerwcu 1943 r. wydał tajną, ustną dyrektywę nakazującą totalną, fizyczną likwidację całej polskiej ludności na Wołyniu. Początkowo nakazywał likwidację mężczyzn w wieku 16–60 lat, jednak w praktyce akcja natychmiast przekształciła się w totalne ludobójstwo bez względu na wiek i płeć. Nakazał zrównywanie z ziemią całych polskich wsi. To on stał za organizacją tzw. „krwawej niedzieli” (11 lipca 1943 r.), czyli skoordynowanego ataku na około 150 polskich miejscowości jednocześnie.
Roman Szuchewycz ponosi pełną odpowiedzialność polityczną i wojskową za mordy UPA, choć jego rola ewoluowała w czasie. Od maja 1943 r. Szuchewycz kierował Biurem Prowodu OUN-B. Choć na początku istniały zastrzeżenia taktyczne co do zbrodni Klaczkiwskiego na Wołyniu, Szuchewycz ostatecznie zaakceptował i zatwierdził jego działania. Za rzeź Wołynia awansował Klaczkiwskiego na dowódcę sił UPA-Północ. W sierpniu 1943 r. Szuchewycz został Naczelnym Dowódcą UPA. Pod jego bezpośrednim kierownictwem antypolskie czystki etniczne o charakterze ludobójczym (w latach 1943–1944) zostały przeniesione z Wołynia do Galicji Wschodniej (województwa lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie.
Wasyl Kuk nie brał bezpośredniego udziału w rzezi na Wołyniu, ponieważ w tym czasie działał na innych terenach, jednak ponosi odpowiedzialność jako wysoki komendant struktur OUN-UPA. W 1943 r. prowadził działalność konspiracyjną na Ukrainie Naddnieprzańskiej i Południowej (grupa rajdowa OUN), a następnie stanął na czele grupy UPA-Południe. Jako bliski współpracownik i zastępca Romana Szuchewycza akceptował linię polityczną organizacji. Po śmierci Szuchewycza w 1950 r. został ostatnim Głównym Dowódcą UPA.
W lipcu 1944 r. (już po apogeum rzezi wołyńskiej) ukraińscy nacjonaliści utworzyli Ukraińską Główną Radę Wyzwoleńczą (UHWR) – organ mający sprawiać wrażenie wielopartyjnego podziemia narodowego. Na jej przewodniczącego (prezydenta) został wybrany Kyryło Osmak. Funkcjonował on jako „przyzwoitka” dla struktur rządzonych faktycznie przez Szuchewycza. Jeśli dla morderców Polaków znajdzie się miejsce w Panteonie Narodowym Ukrainy, nie będzie już o czym mówić. I to byłby wybór Zełenskiego oraz ukraińskiej elity. Wybór przekreślający wszystko.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764389-czym-bedzie-ukrainski-panteon-narodowy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.