Najpierw była cisza i uniki, później mowa o „tajemnicy państwowej”, a nawet zapowiedzi ścigania tych, którzy o sprawie piszą. Dziś sam premier Donald Tusk przyznaje, że Polska przekazała Ukrainie pociski używane w systemach Patriot. Wciąż jednak nie ma odpowiedzi na pytania, na jakich warunkach i czy Polska otrzymała w zamian jakiekolwiek realne korzyści? „Jeśli oddaliśmy je z miłości do sąsiada, po raz kolejny udowodniliśmy, że jesteśmy niepoważnymi frajerami” - zauważył dziennikarz Zbigniew Parafianowicz.
Oddaliśmy rakiety Ukrainie
W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. Co więcej, oddano bez poinformowania Sejmu i opinii publicznej! Opozycja domagała się więc wyjaśnień.
Najpierw rząd unikał jednoznacznych odpowiedzi, mówił o „tajemnicy państwowej” i zapowiadał ściganie osób ujawniających informacje o donacjach dla Ukrainy. Teraz sam Donald Tusk publicznie powiedział o „pociskach, jakie Polska przekazała Ukrainie”. Zamiast jednak wyjaśnić, kiedy zapadła decyzja o przekazaniu uzbrojenia i dlaczego nie poinformowano o niej opinii publicznej, premier wykorzystał wystąpienie, by uderzać w opozycję.
A co równie istotne, nie padła do tej pory żadna informacja, czy przekazanie supernowoczesnych pocisków przyniesie Polsce jakiekolwiek korzyści.
Za co?
Zbigniew Parafianowicz, który jest uznawany za jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy i publicystów zajmujących się Ukrainą i polityką wschodnią, teraz w swoim najnowszym komentarzu na łamach Wirtualnej Polski zwrócił właśnie uwagę, że „w pytaniu o przekazywanie broni Ukrainie nie idzie o sam fakt transferu technologii wojskowej”, lecz „istotą zagadnienia jest, co Polska otrzymuje lub czego nie otrzymuje w zamian”.
A czy coś otrzymała?
„Jeśli oddaliśmy je z miłości do sąsiada”
Dziennikarz ocenił, że rząd Donalda Tuska miał podstawę prawną dla takiej decyzji, wskazując na umowę międzyrządową o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa, podpisana z Wołodymyrem Zełenskim w Warszawie w 2024 roku, w której znajduje się ogólny zapis o „dialogu dwustronnym w celu oceny zasadności i wykonalności ewentualnego przechwytywania w przestrzeni powietrznej Ukrainy pocisków rakietowych i bezzałogowych statków powietrznych wystrzelonych w kierunku terytorium Polski”. Jak zauważył również, decyzja o przekazaniu supernowoczesnych pocisków Ukrainie mogła być także próbą pogodzenia dwóch ścierających się stanowisk w rządzie, podnoszonych przez wicepremierów, w kontekście możliwości strącania rosyjskich rakiet zagrażających Polsce.
Parafianowicz w końcu artykułuje najważniejszą myśl problemu z rakietami. Co Polska otrzymuje lub czego nie otrzymuje w zamian? Ponieważ - jak wskazał - „w relacjach międzypaństwowych naganne jest tylko jedno: naiwność”.
Jeśli w rezultacie decyzji MON w jakiejś części Polski pojawiłaby się np. produkcja dronów uderzeniowych dalekiego zasięgu Antonowa - Lutyj, handel nabiera sensu
— stwierdził, przypominając jednocześnie, że „wiemy na pewno, że Ukraińcy nie weszli we współpracę z Polską w ramach dealu Migi 29 za technologie dronowe, uznając najpewniej te samoloty za zbyt mało wartościowe w umownej relacji value for money (jaka wartość jakim kosztem)”.
Jeśli okazałoby się, że Polska przehandlowała efektory (pociski PAC-3MSE) za obiecującą technologię dronową lub/i za wartościową współpracę w dziedzinie przetestowanych na polu walki innych technologii wojskowych, deal nie musiałby być dla rządu obciążający. Spór o wprowadzanie UPA do ukraińskich mitów założycielskich nie unieważnia kompetencji, które podczas wojny nabyła Ukraina. Nie unieważnia też analizy, co z tej wiedzy mogłoby być dla Polski przydatne
— napisał.
Znany dziennikarz podkreślił przy tym wyraźnie, że „pociski PAC-3MSE to nasze srebra rodowe”.
Jeśli oddaliśmy je z miłości do sąsiada, po raz kolejny udowodniliśmy, że jesteśmy niepoważnymi frajerami. Jeśli jednak poszła za tym realna korzyść w powiększaniu polskich zdolności do prowadzenia niezależnych od sojuszników uderzeń daleko poza granicami kraju (bo właśnie do tego służy Lutyj), współpraca z Kijowem miała sens
— czytamy.
Jesteśmy „niepoważnymi frajerami”?
Parafianowicz nie potwierdza samego transferu (choć szef rządu Donald Tusk de facto już to zrobił), ani nie wskazuje konkretnych efektów, ale rozważa potencjalne, możliwe w przyszłości korzyści technologiczne i przemysłowe.
Pojawia się więc jedynie hipotetyczny scenariusz ujęty przez dziennikarza. Rząd Donalda Tuska najpierw miał problem, żeby potwierdzić przekazanie PAC-3 MSE Ukrainie, w końcu to jednak uczynił ustami samego premiera. A gdyby rzeczywiście doszło do takiej operacji „za coś”, to byłby to jeden z najmocniejszych argumentów dla obozu władzy, że transfer uzbrojenia nie był jednostronnym gestem politycznym, lecz elementem realnej wymiany interesów bezpieczeństwa. A tego przecież nie słychać! Może dlatego, że nie ma tychże profitów? Gorzej jeśli – jak wynika z ostrożnych interpretacji samego Parafianowicza – cała ta konstrukcja pozostaje jedynie w sferze możliwych scenariuszy, bez twardego potwierdzenia jakiejkolwiek równoważnej korzyści. Oznaczałoby to, że – parafrazując logikę autora – stajemy się „niepoważnymi frajerami”.
Czytaj także
- Rząd oddał rakiety Ukrainie. Niemcy bronią Tuska: „Opozycja próbuje wykorzystać to przeciwko rządowi”
- Wiktor Młynarz: Rząd wije się w sprawie rakiet. Co dla potencjału obronnego Polski oznacza decyzja Tuska?
- Łukasz Wróblewski: Tusk oddał Ukraińcom rakiety? W zamian dostaliśmy UPA
- TYLKO U NAS. „Gigantyczna afera”. Teraz oddali Ukrainie nowoczesne rakiety, a co robił rząd PiS? Były minister podaje ciekawy przykład!
olnk/wiadomosci.wp.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764320-polska-oddala-ukraincom-rakiety-a-co-w-zamian-szokujace-wiesci
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.