Co najmniej od początku zeszłego tygodnia obserwujemy katastrofę ekologiczną w zbiorniku Pilchowice i korycie rzeki Bóbr. Ministerstwo klimatu i środowiska milczy, organizacje ekologiczne też nie są zbyt wylewne, a kolejne aktualizacje podawane przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu wskazują jedynie na nieznaczną poprawę sytuacji. Na konferencji w Pilchowicach zaniedbania obecnych władz punktowali politycy PiS, apelując o działania m.in. do Olgi Tokarczuk czy organizacji ekologicznych, walczących m.in. o nadawanie polskim rzekom osobowości prawnej.
15 ton martwych ryb ujawniono w rzece Bóbr po spuszczeniu wody ze zbiornika Pilchowice. Próbki wody zostały przebadane, a w jednej z nich dopuszczalne stężenie rtęci zostało przekroczone aż o 50 procent! Czy słowa „rtęć”, „rzeka” i „śnięte ryby” brzmią znajomo? Oczywiście, choć tym razem jest na ten temat dziwnie cicho.
O ile bowiem o katastrofie na dolnośląskiej rzece Bóbr informujemy na portalu wPolityce.pl i podobnie czyni część innych mediów w naszym kraju, o tyle Ministerstwo Klimatu i Środowiska chyba próbuje udawać, że problemu nie ma. Tymczasem wprowadzony został zakaz korzystania z rzeki Bóbr. Rozporządzenie obejmuje zakaz wchodzenia do wody, pojenia zwierząt, amatorskiego i gospodarczego połowu ryb, korzystania z wód do celów gospodarczych. Zakaz obowiązuje od soboty, 4 lipca, do odwołania.
Obecny stan wody w rzece Bóbr
Jak sytuacja na rzece wygląda teraz?
Częściowe wyniki badań otrzymane od Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska Centralnego Laboratorium Badawczego Oddział we Wrocławiu dla próbek pobranych w dniu 02 i 03 lipca 2026 r. wskazują na poprawę jakości wody, chociaż w dalszym ciągu normy środowiskowe dla szeregu wskaźników są przekroczone
— podkreśla w komunikacie na stronie internetowej Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu.
Wczoraj inspektorzy przeprowadzili wizję terenową rzeki Bóbr od Zapory w Pilchowicach do mostu w m. Włodzice Wielkie, czyli ok. 41 km biegu rzeki poniżej zapory.
Stwierdzono występowanie niewielkiej ilości śniętych ryb (kilkanaście sztuk) jedynie przy Zaporze Pilchowickiej. Woda w rzece przy Zaporze Pilchowickiej była barwy ciemno brązowej. Nie stwierdzono występowania zapachu gnilnego. Na wysokości m. Nielestno, m. Marczów i m. Lwówek Śląski woda w rzece Bóbr miała barwę brązową. Nie stwierdzono występowania śniętych ryb na tych odcinkach rzeki Bóbr. Wizualnie zanieczyszczenie rzeki Bóbr występuje na odcinku od Zapory Pilchowickiej do Jeziora Rakowickiego I. Woda w rzece Bóbr przy moście w m. Włodzice Wielkie była klarowna.
— czytamy w aktualizacji.
WIOŚ oczekuje również na wyniki dalszych analiz laboratoryjnych pobranych próbek.
Czarnek zapowiada kontrole
Nie sposób pominąć politycznego wątku całej sprawy. Bo o ile za rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy w 2022 r. w Odrze doszło do masowego śniecia ryb, ówczesna opozycja prześcigała się w kolejnych atakach i grzmiała o „rtęci” (której obecności jednak nie stwierdzono, ustalono, że katastrofę spowodowały złote algi), o tyle dziś - gdy w rzece Bóbr faktycznie stwierdzono rtęć, dziwnym trafem rząd milczy, a MKiŚ zajmuje się „stygmatyzacją” wilków w powszechnie znanych przysłowiach polskich.
Nie milczy za to opozycja. Konferencję w Pilchowicach zorganizowali dziś politycy PiS, na czele z wiceprezesem i kandydatem na premiera, Przemysławem Czarnkiem. Poseł Czarnek jednoznacznie wskazał, że o ile w 2022 r. mieliśmy do czynienia z katastrofą z przyczyn naturalnych, o tyle tym razem mówimy o faktycznej odpowiedzialności ludzi.
Piękny klimat, piękne tereny, Zapora Pilchowicka, rzeka Bóbr i potężna katastrofa. Ale nie katastrofa naturalna, jaka miała miejsce na Odrze kilka lat temu, kiedy byliśmy potężnie atakowani przez te same panie, które dzisiaj powinny natychmiast podać się do dymisji – panią Hennig-Kloskę i panią Zielińską, tylko katastrofa, która wynika z faktu kompletnego braku nadzoru nad działalnością spółki Tauron. Zresztą nad działalnością bardzo potrzebną dlatego, że modernizacja i zwiększenie przepustowości tej zapory po to, żeby te tereny które są narażone na powódź były lepiej chronione, jest konieczna
— podkreślił.
Dlatego w 2021 roku w listopadzie wydane było pozwolenie wodnoprawne na te prace modernizacyjne. Natomiast fakt, że w nadzorze nad tymi pracami nie dopilnowano tych prac i w sytuacji, kiedy prognozy meteorologiczne wskazywały na fale upałów, nie doprowadzono do tego, żeby poziom wody był wyższy i żeby nie doszło do obniżenia stężenia tlenu w tej wodzie to jest wina bezpośrednio Tauronu i nadzoru Ministerstwa Aktywów Państwowych i Ministerstwa Klimatu i Środowiska
— dodał Czarnek.
Pani Hennig-Kloska i pani Zielińska, te dwie panie tak zwane ministry, które walczą o renaturyzację rzek, są winne temu, że stąd do tej pory wydobyto 15 ton śniętych ryb. Nie dlatego, że doszło do katastrofy – raz jeszcze powtarzam: naturalnej, ale dlatego, że nie zwrócono uwagi na przewidywania meteorologiczne i nie było odpowiedniego nadzoru nad koniecznymi pracami modernizacji tej zapory
— wskazał.
Polityk zapowiedział kontrole w ministerstwach i urzędach.
Dlatego zaczynamy wielkie kontrole w ministerstwach, kontrole w urzędach. Nasi posłowie dziś wchodzą z tymi kontrolami po to, żeby ujawnić całą sytuację i pokazać kompletną indolencję i niekompetencję tego rządu
— podkreślił.
Zalewska: Zaplanowano tu zbrodnię
Europoseł PiS Anna Zalewska nie owijała w bawełnę, mówiąc, że to, z czym mamy do czynienia, jest „zbrodnią”.
Zaplanowano tu zbrodnię. Bo ją zaplanowano, chcąc słusznie inwestować czy modernizować. Wiedziano jednak, co każdego tygodnia powinno się wydarzyć. Kiedy odłowić wszystkie ryby, kiedy sprawdzić, co się dzieje na dnie, w jakim tempie i w jakiej temperaturze należało spuszczać wodę. I popełniono absolutnie wszystkie błędy. Zrobił to człowiek. To człowiek zniszczył instytucjonalnie środowisko, a skutki będą dalekosiężne. Dlatego podjęłam decyzję razem z polskimi parlamentarzystami, że będę składała tak zwaną skargę środowiskową do Komisji Europejskiej, dlatego, że naruszono tutaj co najmniej dwie dyrektywy
— wskazała polityk.
To wstrząsające i oburzające, że ktoś mówi, że teraz będzie powoływał jakieś zespoły. Tych zespołów nie było do tej pory. Dwie panie, które gonią za polskim wiatrem i polskim słońcem, schowały się w swoich ministerstwach, wydały komunikat mówiący o wysokiej temperaturze. Nikt nie kazał w tej wysokiej temperaturze dokonywać tych czynności wynikających z całego procesu
— dodała.
W obliczu milczenia aktywistów ekologicznych, europoseł Zalewska zaapelowała do polskiej noblistki.
Chcę wezwać tutaj Olgę Tokarczuk - ambasadora Odry, ambasadora całego Dorzecza, dla której istotne są polityczne zabawy w projektowanie, aby Odra miała osobowość prawną. To jest Odrze i wszystkim jej dopływom niepotrzebne. potrzebna jest jej wizyta tutaj, zaapelowanie, dlatego, że tutaj powinny być czarne marsze i pogrzeby, dlatego, że do takiego ekologicznego nieszczęścia tutaj doszło
— podkreśliła.
„Wołajmy: ‘Ula! Ula!’”
Reporter Telewizji wPolsce24 Stanisław Pyrzanowski zwrócił uwagę, że na temat obecnej katastrofy ekologicznej jest dość cicho w mediach i zapytał, czy politycy PiS zamierzają organizować happeningi podobne do tych, jakie robiła w 2022 r. ówczesna opozycja.
Proszę państwa, my jesteśmy poważnymi ludźmi i przyjeżdżamy po to, żeby wskazać na problem i pokazać braki w nadzorze, niekompetencję, indolencję władz
— odpowiedział Czarnek, przypominając raz jeszcze, że 4 lata temu katastrofa na Odrze miała przyczyny naturalne, natomiast za to, co dzieje się dziś w rzece Bóbr, odpowiadają faktycznie obecne władze.
I te panie tak zwane ministry, Zielińska, Hennig-Kloska, pan Hołownia razem z nimi, wszyscy szaleli. Natomiast dzisiaj nie ma nikogo, wszyscy są gdzieś zamknięci w swoich norach złotych i nie wychodzą. Nie ma nikogo, nikt nie przyjeżdża, nikt nie reaguje. Wołajmy panią Zielińską, wołajmy: „Ula! Ula”, tak jak to robimy w Sejmie. Przyjedźcie tutaj. Gdzie jest pani Olga Tokarczuk, gdzie są ambasadorzy Odry? Przyjedźcie tutaj i zobaczcie, co się dzieje. Ale bez happeningów, tylko z żądaniem konkretnych działań, dymisji rządu, dymisji tych dwóch pań w szczególności, no i natychmiastowej pomocy dla przedsiębiorców. To jest nasze działanie, a nie głupoty, które były udziałem obecnie rządzących
— dodał kandydat na premiera.
wPolityce.pl/wroclaw.wios.gov.pl/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764307-katastrofa-na-rzece-bobr-gdzie-jest-tokarczuk-i-ekolodzy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.