Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk podczas wczorajszego wakacyjnego spotkania polityków Nowej Lewicy z wyborcami w podwarszawskich Falentach w absolutnie niedopuszczalny sposób obrażała wyborców prawicy, prezentując ich jako sfrustrowanych hejterów. Takie zachowanie oburzyło… byłego posła Koalicji Obywatelskiej (obecnie niezrzeszonego) Marcina Józefaciuka. „Nie zwalcza się radykalizmu pogardą. Nie odbudowuje się wspólnoty, nazywając przeciwników „pleśnią”. Nie odzyskuje się ludzi, robiąc z nich karykaturę” - pouczał lewicową minister Józefaciuk.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk na spotkaniu z wyborcami w podwarszawskich Falentach podkreślała, że nie można „skrajnej prawicy” dojść do władzy.
Skrajnej prawicy, która jak pleśń wyrasta na nierównościach społecznych, na zanikaniu więzi społecznych, na lęku, strachu, frustracji, złości i niepewności. I nic dziwnego, bo jeżeli ktoś pracuje bez wytchnienia, bez płatnego urlopu, bez nadgodzin, z poczuciem, że z dnia na dzień może pracę stracić, to wychodzi po ciężkiej robocie, przychodzi do domu, siada przed komputerem i pisze nienawistny komentarz o Ukraińcach, o tej strasznej Unii Europejskiej albo o wstrętnych urzędniczkach. Robi to dlatego, że chce gdzieś dać ujście swojej frustracji, swojej złości i swoim emocjom
— mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, obrażając w ten sposób wyborców prawicy, zarysowując ich wizerunek jako sfrustrowanych hejterów siedzących przed komputerami i piszącymi nienawistne komentarze.
Mocna reakcja Józefaciuka
Ta wypowiedź Dziemianowicz-Bąk bardzo oburzyła Marcina Józefaciuka, niezrzeszonego posła, wcześniej będącego w KO.
„Najpierw ludzie, potem ludzie”? Chyba najpierw pogarda. Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opowiedziała, jak wyobraża sobie człowieka popierającego prawicę. Pracuje bez wytchnienia, bez płatnego urlopu i bez wynagrodzenia za nadgodziny. Wraca do domu, siada przed komputerem i obraża Ukraińców, Unię Europejską oraz „wstrętne urzędniczki”
— napisał na X Marcin Józefaciuk.
Pani Minister, człowiek pozbawiony praw pracowniczych nie jest materiałem na hejtera. Jest obywatelem, którego prawa powinna Pani chronić. Badania rzeczywiście pokazują, że niepewność ekonomiczna i rozpad więzi społecznych mogą sprzyjać radykalizacji. Nie pokazują jednak, że każdy zmęczony pracownik wraca z zakładu pracy i zaczyna nienawidzić Ukraińców czy urzędniczek. To nie jest rzetelna diagnoza. To klasowy stereotyp i protekcjonalna psychoanaliza ludzi, których Lewica podobno chce reprezentować. Dlaczego w Polsce nadal ludzie pracują bez gwarancji płatnego urlopu, bez zapłaty za nadgodziny i bez poczucia stabilności? To Pani działka
— podkreślił poseł.
Zamiast odpowiedzi dostajemy opowieść, że skrzywdzony pracownik jest potencjalnym ksenofobem, hejterem i wrogiem Unii. W swojej wypowiedzi to Pani hejtuje i używa dehumanizującego języka. Czyżby ktoś za nadgodziny nie płacił w ministerstwie? Nie zwalcza się radykalizmu pogardą. Nie odbudowuje się wspólnoty, nazywając przeciwników „pleśnią”. Nie odzyskuje się ludzi, robiąc z nich karykaturę
— zaznaczył.
Najpierw ludzie? To zacznijcie ludzi słuchać, zamiast diagnozować ich z partyjnej sceny. Rozumiem, że kampania się zaczęła, ale język pogardy i hejtu to nie coś, czego oczekuje młody człowiek… I nie bronię radykalizmu - każdy radykalizm uważam za złośliwy - lewicowy też. Po prostu nie wyrażam zgody na hejt i pogardę wobec ludzi
— napisał Józefaciuk.
tkwl/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764223-dziemianowicz-bak-obraza-wyborcow-prawicy-jak-plesn-wyrasta
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.