Ani Tusk, ani Trzaskowski żadnego problemu nie rozwiązują, tylko spektakularnie zrzucają kogoś z sań, żeby nie było, iż nie ma winnych, choć oni są niewinni.
Podczas konferencji prasowej 3 lipca 2026 r. premier Donald Tusk, chyba mimowolnie, stał się świadkiem koronnym przeciwko własnemu rządowi i posłom własnej partii. To, co oni przedstawiali jako małą aferkę, on wywindował do wielkiej afery, przy okazji potwierdzając zarówno istnienie saloniku dla VIP-ów (i to nie tylko w Warszawskim Szpitalu Południowym), jak i istnienie szybkiej ścieżki obsługi pacjentów będących aparatczykami Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin.
Nawet nie warto dopowiadać, na kogo wyszli ci, którzy z saloniku zrobili zwykły pokój (jak minister Kierwiński), w dodatku należący do komercyjnej części szpitala. I nie warto dopowiadać, na kogo wyszli ci partyjni rewizorzy, którzy uznali, że poseł Małgorzata Pępek nic złego nie zrobiła, gdy wpakowała się na kolonoskopię po trzech tygodniach, podczas gdy zwykli pacjenci musieli czekać 115 tygodni.
Donald Tusk nie mógł, swoim zwyczajem, zaprzeczyć świeżym faktom, tym bardziej że wciąż pojawiają się nowe, absolutnie kompromitujące, więc fakty potwierdził i sam mianował się sprawiedliwym szeryfem, który z patologiami i patusami będzie walczył. To oczywiście lipa, bo im więcej naśle się kontroli i rozpocznie prokuratorskich śledztw, tym łatwiej będzie wszystko zachachmęcić. Przecież nieważne są efekty owych śledztw i kontroli, tylko to, że się dzieją, więc komuś zależy. To klasyczna ściema i przykrywka, żeby to, co najbardziej zagraża Tuskowi i KO, czyli umoczenie czołowych polityków, zeszło na plan dalszy, a docelowo zniknęło. Tuska walczy z nagimi patologiami, a polityka jest tak daleko w tle, że jej prawie nie ma.
Narracja jest taka, że Tusk walczy ze złem, które jest ponadpartyjne, choć ono jest jak najbardziej partyjne i zlokalizowane w strukturach KO, nie tylko zresztą w Warszawie. Jeśli do tego dojdzie jakaś dymisja w rządzie, ale przecież nie Marcina Kierwińskiego, tylko np. Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, to Tusk będzie wciskał naiwnym, że jak już walczy ze złem, to wszędzie. I to walczy naprawdę oraz konsekwentnie. I tu pojawia się stały element tej bajki, czyli pozytywne odróżnianie się od PiS. Tylko czasem to bywa groteskowe, np. wtedy, gdy Tusk, a za nim Kierwiński powiedzieli, iż w PiS nie ścigaliby takiego Kacprzyka, tylko zrobiliby go wiceministrem zdrowia. A w KO jest tak sprawiedliwie, że nie wahają się wywalać swoich – jak Kaznowska i Machnowska-Góra, byle lud nie mówił, że nic nie robią. Problemem jest tylko to, że te wszystkie patologie były i są możliwe dlatego, że działa władza, na której czele w Polsce stoi Tusk, a w Warszawie Kierwiński. Czyli zło jest ulokowane w KO, a nie gdzieś w powietrzu.
Donald Tusk chciał uciąć publiczną debatę o patologiach w Szpitalu Południowym i w Warszawie, trafnie obawiając się, że ta debata zaszkodzi mu w wyborach parlamentarnych. To samo zrobił w Warszawie prezydent Rafał Trzaskowski. I w jego wypadku wyszła cała pokraczność oraz fałsz działań sanacyjnych. Oto Trzaskowski przyjął wnioski o rezygnacji swoich wice: Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. A następnie wygłosił pean na ich cześć i zapewnił, że złotymi zgłoskami zapisały się dla stolicy Polski. Oczywiście zapewne wcześniej złożył im propozycje nie do odrzucenia. Te odejścia są tylko pozornie absurdalne. Żadna z wice nie odpowiadała za ursynowski szpital, choć Kaznowska za ochronę zdrowia odpowiadała. One wyleciały, a pozostał wice Tomasz Mencina, który akurat za ten szpital odpowiadał.
Pozorny absurd polega na tym, że już odezwały się liczne głosy dziękujące paniom wice za wiele lat pracy i osiągnięcia. Bo Trzaskowski chciał, żeby jednocześnie zyskując pochwały Tuska za szybkie działanie, wrzucił narrację, iż właściwie ratusz nie ma sobie nic do zarzucenia, a dymisje są tylko dlatego, że lud domagał się jakichś działań. Więc zadziałał, ale on i te panie wice są absolutnie niewinne. To oczywiste robienie ludziom wody z mózgu ma na celu wygaszenie afery i skierowanie jej na manowce.
W rzeczywistości ani Donald Tusk, ani Rafał Trzaskowski żadnego problemu nie rozwiązują, tylko spektakularnie zrzucają kogoś z sań, żeby nie było, iż nie ma winnych. Oczywiście są, tylko poza Kacprzykiem (uznano go za pionka, którego można poświęcić) reszta winnych jest niewinna. Tak oto Donald Tusk i spółka walczą ze złem. Niestety bardzo wielu Polaków się na to nabiera. I na nich Tusk może liczyć. Zawsze.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764126-ani-tusk-ani-trzaskowski-zadnego-problemu-nie-rozwiazuja
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.