Czy Marcin Kierwiński - tak jak zapowiadał - po słynnym wystąpieniu z 4 maja 2024 r. wystąpił na drogę sądową przeciwko tym, którzy sugerowali, że mógł być wówczas pod wpływem alkoholu? Media informowały w tamtym czasie, że polityk ma nawet specjalną listę osób, z którymi chce spotkać się na sali sądowej. „Żadnego pozwu nie było” – komentuje dla portalu wPolityce.pl Samuel Pereira, dziennikarz wPolsce24 – jedna z osób, której Kierwiński groził pozwem sądowym.
Jacek Protasiewicz, Stanisław Tyszka, Samuel Pereira, Jacek Ozdoba - to część nazwisk z listy osób, którym szef MSWiA Marcin Kierwiński miał grozić pozwem po swoim pamiętnym wystąpieniu z Dnia Strażaka 4 maja 2024 r. Minister chciał wyciągnięcia konsekwencji prawnych wobec polityków i dziennikarzy, którzy w jego ocenie sugerowali, że przemawiał pod wpływem alkoholu. Podkreślał również w jednym z wywiadów, że pod kątem obecności alkoholu przebadał się nie tylko na komendzie policji, ale także w szpitalu, a badanie krwi także wykazało 0,0.
Zrobiłem po to, by jak na sali sądowej spotkam się z tymi, którzy kłamali, insynuowali (upojenie alkoholowe), żeby mieć mocne dowody
— powiedział 6 maja 2024 r. w rozmowie z Radiem Zet.
Groził, lecz nie pozwał
Sprawa nietypowego wystąpienia jednego z ministrów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Polaków powróciła ostatnimi czasy przy okazji afery w Szpitalu Południowym. Piotr Kusznieruk, działacz Nowej Lewicy i rektor jednej z medycznych uczelni powiedział wówczas w rozmowie z Radiem RDC, że krążyły pogłoski o tym, że na SOR w tej placówce prominentni politycy mieli przyjeżdżać m.in. na odtrucia alkoholowe.
O to, czy szef MSWiA Marcin Kierwiński po uroczystościach z okazji Dnia Strażaka w 2024 r. był na SOR, spytaliśmy 19 czerwca w MSWiA. 2 lipca otrzymaliśmy następującą odpowiedź:
Minister Marcin Kierwiński nie był i nie jest pacjentem Szpitala Południowego, nie był tam również 4 maja 2024 r. po obchodach Dnia Strażaka, jak również nie przebywał tego dnia w żadnej innej placówce medycznej.
Dziś, już po publikacji tekstu z odpowiedzią, resort przesłał nam kolejną wiadomość, w którym przeprasza za nieprecyzyjną odpowiedź i dodaje, że Kierwiński nie przebywał 4 maja 2024 r. w Szpitalu Południowym „ani w żadnej innej placówce medycznej, gdzie organem właścicielskim jest samorząd Warszawy”.
Przy okazji tej sprawy przypominamy, że w 2024 r. Kierwiński chciał spotkać się na sali sądowej - jak podawała wówczas „Rzeczpospolita” - m.in. z dziennikarzem Telewizji wPolsce24 Samuelem Pereirą. Na liście szefa MSWiA mieli znaleźć się również Stanisław Tyszka, Jacek Ozdoba czy Jacek Protasiewicz. Proces przeciwko temu ostatniemu rozpoczął się po prawie dwóch latach od słynnego przemówienia. Próbowaliśmy skontaktować się z dwiema osobami, którym minister miał grozić pozwem lub rzeczywiście wystąpił przeciwko nim na drogę sądową. Faktycznie pozwany przez szefa MSWiA były polityk Jacek Protasiewicz odmówił rozmowy. Ciekawy komentarz otrzymaliśmy natomiast od Samuela Pereiry, dziennikarza Telewizji wPolsce24.
Żadnego pozwu nie było
— podkreślił.
Odbieram to jako z jednej strony strach przed przegraną, jak i dowód na to, że odgrażanie się w mediach miało wywołać efekt mrożący. W mojej ocenie minister chciał wystraszyć każdego (nie tylko dziennikarzy) kto miałby czelność zadawać mu trudne pytania w sprawie tamtego „występu”
— komentował sprawę dziennikarz.
Czytaj także
Trzeba przyznać, że koalicja rządząca ogólnie za trudnymi pytaniami nie przepada.
Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764066-kierwinski-po-poglosie-grozil-sadem-nie-bylo-pozwu
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.