W naszym interesie, jak się wydaje, jest to, aby nasi sojusznicy mieli dobry „image”, a nie zły. Nie chodzi o prestiż tylko o pragmatyzm: łatwiej jest forsować swoją politykę na arenie międzynarodowej, jeśli dany kraj budzi szacunek i sympatię, trudniej, gdy budzi niechęć.
Oczywiście międzynarodowy respekt nie jest niezbędny dla osiągania celów zewnętrznych (znam szereg takich przykładów z różnych kontynentów), ale niewątpliwie jest użyteczny. Dlatego martwi mnie to, jak obecnie topnieje w świecie respekt dla Stanów Zjednoczonych Ameryki ,jak jankeski „image” płowieje niczym niebieska farba na zbiorniku ustawionym przed Białym Domem z okazji 250 -lecia USA. Amerykanie sami sobie to robią. Niestety: „nasi” Amerykanie. Republikańscy.
Świadczy o tym chociażby aresztowanie - dobrze, że tylko czasowe - katolickiej zakonnicy przez służby antyemigracyjne. Owa siostra od dziesięciu lat pracowała legalnie w Stanach Zjednoczonych Ameryki jako wykwalifikowana pielęgniarka. Skuto ja i zabrano różaniec. Oburzył się miejscowy biskup, wściekli się kongresmeni i to z obu partii. Jedna z republikańskich posłanek do Izby Reprezentantów stwierdziła, że służby powinny zajmować się przestępcami, a nie aresztować porządnych ludzi. Cóż ,nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Oczywiście można mówić w myśl starego polskiego przysłowia, że „Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”, ale to tylko pocieszanie się.
Jaki to będzie miało wpływ na amerykańskich wyborców – nie wiem. Być może dla prawicowego elektoratu ważniejsze będzie poświęcenie Bogu Ducha winnych ludzi na ołtarzu realnej walki z imigracją i związaną z nią brutalnej przestępczości. Zakładam, że Donald J. Trump wie, co robi. Jednak jako zwolennik republikanów i przeciwnik oszalałej amerykańskiej lewicy uosabianej przez Kamale Harris, której twarzą jest także finansowanie i to na grube pieniądze lewicy i liberałów w naszym regionie Europy, w tym w Polsce – wolałbym, aby autorytet amerykańskiej republikańskiej administracji chronić, a nie go destruować. Z rozdętego ego 47, a wcześniej 45 prezydenta USA można się pośmiać albo- najlepiej – przyjąć to jako „dobrodziejstwo inwentarza”. To słabość, śmiesznostka, ale nie grzech, a jeśli już to na pewno nie ciężki. Jednak trudno zrozumieć i zaakceptować aresztowanie katolickiej zakonnicy oraz jej różańca w ramach jakże słusznej skądinąd walki z imigrantami. Po co? Dlaczego? Rozum podrożał, odwaga staniała…
Ryszard Czarnecki
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764019-o-wizerunku-ameryki-slow-pare
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.