Ewa Zajączkowska-Hernik poinformowała na platformie X, że złożyła wniosek do Najwyższej Izby Kontroli ws. inwestycji w Gliwicach, gdzie prezydentem jest Katarzyna Kuczyńska-Budka. To żona Borysa Budki, obecnie eurodeputowanego KO, a wcześniej szefa PO. „Moja interwencja dotyczy wydatkowania środków publicznych” - napisała Zajączkowska-Hernik. W czerwcu niewiele brakowało, by Kuczyńska-Budka nie otrzymała absolutorium, co otwierałoby drogę do referendum w sprawie jej odwołania.
Inwestycja z budżetu obywatelskiego
Ostatnio głośno o skandalicznym zarządzaniu Szpitalem Południowym przez samorząd warszawski, ale w Polsce nie brakuje innych przykładów „samorządowych” nieprawidłowości”
— argumentowała swoją interwencję europoseł.
Moja interwencja dotyczy wydatkowania środków publicznych w związku z realizacją inwestycji publicznej w pawilon parkowy Okrąglak na Placu Grunwaldzkim w Gliwicach.
— wyjaśniła.
Ta inwestycja budzi szczególne emocje wśród Gliwiczan. Wspomniany okrąglak to koncepcja, która w 2021 r. zwyciężyła w Gliwickim Budżecie Obywatelskim. Zdobyła przy tym rekordowe 7919 głosów. Mieszkańcy postanowili w ten sposób odtworzyć historyczny pawilon gastronomiczny, inspirowany restauracją parkową działającą tu w latach 20. XX wieku.
„Nie chodzi o gust, tylko bezpieczeństwo ludzi”
Gliwicki Okrąglak miał być jedną z tych inwestycji, które dobrze pokazują sens budżetu obywatelskiego. Mieszkańcy głosują, miasto realizuje, a rozpoznawalne miejsce przy placu Grunwaldzkim dostaje nowe życie. W teorii wszystko brzmi dobrze
— czytamy w serwisie Katowicedziś.pl
Tymczasem wokół Okrąglaka narosły poważne wątpliwości. Dotyczą jakości prac, odbioru inwestycji, dokumentacji, wypłaty pieniędzy wykonawcy i ekspertyzy technicznej, której treści wciąż nie ujawniono opinii publicznej. To nie jest spór o gust ani o to, czy komuś podoba się wygląd pawilonu. Chodzi o prawidłowość wykonania konstrukcji, bezpieczeństwo ludzi, odpowiedzialność urzędników i wydawanie publicznych pieniędzy
— pisze lokalny portal.
Do jakość tej inwestycji odniósł się m.ni. Zygmunt Frankiewicz, wieloletni prezydent Gliwic, obecnie senator, wcześniej związany z klubem KO.
Frankiewicz stwierdził, że „czegoś takiego nie było w całej historii samorządu gliwickiego od 1990 roku”.
Gliwicki Ratusz odrzucił zarzuty powołując się na „niezależną ekspertyzę”.
Miasto jest już w posiadaniu niezależnej ekspertyzy budowlanej, wykonanej przez Katedrę Konstrukcji Budowlanych Wydziału Budownictwa Politechniki Śląskiej
— napisano m.in. w komunikacie.
Na obecnym etapie nie jest możliwe jej publiczne komentowanie
— można było przeczytać w tym samym piśmie.
Zabrakło jednego głosu
19 czerwca Prezydentka Katarzyna Kuczyńska-Budka nie otrzymała wotum zaufania. To już poważny sygnał dotyczący jej rządów. Jednak próba nieudzielenia jej absolutorium nie udała się.
Absolutorium ma szczególne znaczenie, ponieważ jest oceną wykonania budżetu miasta. Potwierdza, że finanse Gliwic były prowadzone prawidłowo, odpowiedzialnie i zgodnie z prawem. To ocena oparta na faktach, analizach i dokumentach, które wcześniej pozytywnie oceniły Regionalna Izba Obrachunkowa, niezależny biegły rewident oraz agencja ratingowa Fitch. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego wyniku
— komentowała wówczas triumfalnie Kuczyńska-Budka.
Warto jednak dodać, że, jak podkreślają lokalne media, „do uruchomienia procedury, która mogłaby otworzyć drogę do referendum odwoławczej, zabrakło zaledwie jednego głosu”.
Oskarżenie o zastraszanie
Co więcej sesja absolutoryjna odbywała się w klimacie skandalu. Mec. Robert Dopierała, dzięki pisemnemu poparciu mieszkańców, skorzystał z prawa do zabrania głosu, ale wykorzystał tę sposobność inaczej niż zamierzał.
Miał bowiem przedstawić merytoryczne wnioski dotyczące stanu miasta, ale zmienił plan i oskarżył żonę Borysa Budki o próbę zastraszenia.
Nie pozwolę sobie na to, aby na schodach, w przerwie sesji, mówiła mi Pani, że jeżeli nie wystąpię, to będzie dobrze, że Pani nie zawiadomi rady i nie doprowadzi do tego, że ja nie będę mieć prawa do wykonywania zawodu
— mówił mec. Dopierała.
Zwrócił się też do przewodniczącego Rady Miasta o zabezpieczenie monitoringu.
Wniosek Zajączkowskiej-Hernik do NIK
Mieszkańcy Gliwic postanowili również zareagować i, jak pisze Ewa Zajączkowska-Hernik, poprosili ją o interwencję.
Poprosili mnie o zajęcie się sprawą kolejnej inwestycji z - delikatnie mówiąc - wątpliwymi efektami, za co tłumaczyć się powinna pani prezydent z KO
— wyjaśniła europoseł.
Według mieszkańców i lokalnych mediów wydano około 3,5 miliona złotych na inwestycję, którą odbierano celowo bez udziału radnych z uwagi na wątpliwości dotyczące użytych materiałów budowlanych i konstrukcji dachu. Sprawą zajął się nadzór budowlany i prokuratura. W tle przewija się ekspertyza dotycząca inwestycji, której miasto nie chce pokazać mieszkańcom i radnym
— argumentowała.
W związku z powyższymi wątpliwościami i prośbami mieszkańców Gliwic wystąpiłam formalnie do Najwyższej Izby Kontroli o podjęcie kontroli doraźnej w gminie Gliwice, ze szczególnym uwzględnieniem Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych!
— podsumowała Ewa Zajączkowska-Hernik.
SC/X/katowicedzis.pl/katowice.tvp.pl/gliwice2026.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/764014-zajaczkowska-kontra-zona-budki-jest-wniosek-do-nik
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.