Artur Łącki wciąż widzi w Dawidzie Kacprzyku wzór do naśladowania. - Szanuję tego typu ludzi, którzy oprócz tego, że pracują zawodowo to udzielają się społecznie - stwierdził poseł KO w Radiu Wnet. - To tacy ludzie pchają Polskę do przodu - dodał i przyznał, że robił dokładnie to samo, gdy był młody.
Błyskotliwa kariera
Posłowie podzielili się najwyraźniej rolami. Ci bardziej zorientowani w sytuacji i świadomi zagrożenia swojej pozycji starają się ratować sytuację i zapierać się wszelkiej współpracy z Dawidem Kacprzykiem, powszechnie znanym jako lekarz-milioner.
Kariera 29-latka wciągu ostatnich lat mknęła z młodzieńczą braurą. Lekarz stosunkowo niedawno otrzymał prawo wykonywania zawodu, nie zdążył jeszcze zdobyć specjalizacji, za to zyskał już funkcję koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowy i zarobił 1,6 mln zł w ciągu zeszłego roku. Co więcej pracę na dyżurach miał elastycznie godzić z działalnością polityczną w strukturach KO i pracą rednego, dając przykład młodym kadrom, którym przewodził w partii.
Kierwiński: Blokowałem Kacprzyka
Jego łączenie zawodu z pasją polityka wzbudziło jednak ogólnokrajowe oburzenie i zainteresowanie prokuratury. Marcin Kierwiński, prawa ręka Donalda Tuska i szef warszawskich struktur KO w Warszawie, nagle zaczął dystansować się od niewygodnej znajomości z Kacprzykiem.
Fakty są takie, że to ja zablokowałem jego start do Rady miasta stołecznego Warszawy. Fakty są też takie, że niezależnie od tej narracji publicystycznej (…) pan Kacprzyk nie był członkiem władz Platformy, czy wcześniej Platformy, teraz Koalicji, na żadnym poziomie, ani powiatu, ani regionu
— wypalił ostatnio szef MSWiA. Strach pomyśleć, co Kacprzyk by osiągnął, gdyby nie „blokady” Kierwińskiego.
Łącki o Kacprzyku: Popycha Polskę do przodu
Jednak nie wszyscy w KO są tak mało lojalni jak minister spraw wewnętrznych. Poseł Artur Łącki wciąż wierzy w swojego młodszego kolegę. Mało tego stawia go innym za przykład.
Ja szanuję tego typu ludzi, którzy oprócz tego, że pracują zawodowo to udzielają się społecznie
— stwierdził poseł KO w Radiu Wnet.
To tacy ludzie pchają Polskę do przodu. Nie ci, którzy idą do pracy na osiem godzin i później się zamykają w swoich ścianach rodziny szerszej czy mniejszej, ale ci oprócz tego, że pracują, to jeszcze idą pracować społecznie, politycznie
— wyliczał polityk KO.
Robią, to co ja robiłem, gdy byłem młody, no dokładnie tak samo
— dodał z dumą.
„Nie będę pałował dra Kacprzyka”
Łącki zastrzegł, że nie będzie „pałował dr. Kacprzyka, dopóki nie dowiem się, czy faktycznie nie miały miejsca te straszne rzeczy, o których mówią”.
Poseł koalicji 13 grudnia najwyraźniej po prostu nie przyjmuje do wiadomości nawet informacji o tym, że sam bohater afery szpitalnej zdążył już wrócić część swojego wynagrodzenia, przyznając na swój sposób, że ciężko połączyć solidne dyżury szpitalne ze społecznikowskimi zapędami.
S/X/Radio Wnet
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763996-oni-sa-nie-do-podrobienia-posel-ko-broni-kacprzyka
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.