Pacjent warszawskiego Szpitala Południowego, 82-letni pan Edward Gruszczyński, podzielił się z Telewizją wPolsce24 wstrząsającą relacją na temat tego, jak „zaopiekowano” się nim w podległym prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu szpitalu.
Przypomnijmy, że od kilkunastu dni cała Polska żyje sprawą afery w Szpitalu Południowym, wprost związaną z Koalicją Obywatelską. Najpierw ukazały się doniesienia - portalu Zero.pl - o działalności młodego lekarza-milionera z KO Dawida Kacprzyka, który bez specjalizacji w zaledwie rok zarobił aż 1,6 miliona złotych, rzekomo pracując łącznie 3976 godzin w Szpitalu Południowym, a zatem codziennie po 11 godzin dziennie. Później przyszły doniesienia o istnieniu w szpitalu „saloniku VIP” dla polityków Koalicji Obywatelskiej i członków ich rodzin. Ostatnio zaś portal Onet ujawnił, że w tym szpitalu miało dochodzić do handlu zwłokami!
„Trzymali nas w podziemiach”
Tymczasem pan Edward Gruszczyński, pacjent Szpitala Południowego, podzielił się z Telewizją wPolsce24 wstrząsającą relacją na temat tego, jak został potraktowany we wspomnianej placówce. Pan Edward miesiąc temu miał poważny wypadek, uderzył w niego samochód, gdy ten przechodził na pasach.
Straciłem przytomność. Pamiętam tylko, że ludzie wyciągali mnie spod samochodu i mówili: „Przynieście go na trawnik”. Bardzo mocno krwawiłem, krew po prostu bluzgała z rozbitego czoła tuż nad okiem. Wypadek nastąpi o godzin godz. 10:30, do Szpitala Południowego trafiłem gdzieś około godz. 13:30, przez 3,5 godziny trzymali nas w podziemiach. Ja byłem oczywiście w ambulansie cały czas w piwnicach
— relacjonował pan Edward w rozmowie z reporterem Telewizji wPolsce24 red. Piotrem Czyżewskim.
Człowiek, który zakładał kroplówkę, przebił żyłę i płyn zamiast iść do żyły, to szedł pod skórę i miałem biceps jak Schwarzenegger. Człowiek, który mi zakładał kroplówkę, to był Ukraińcy. Miły pan zresztą, ale po prostu on nie miał pojęcia jak to robić
— mówił pacjent Szpitala Południowego.
Szokujący wypis pacjenta
Pan Edward relacjonował, że ciężka dla niego była już pierwsza noc w szpitalu.
Pierwszej nocy nie mogłem kompletnie spać. Tam światła się paliły cały czas. Gdzieś nad ranem prosiłem, żeby kogoś tam przechodził, żeby zgasili światło. Powiedział, że to jest niemożliwe, chociaż nikogo oprócz mnie nie było
— powiedział.
Ostatecznie pan Edward został wypisany ze szpitala, chociaż nie był w stanie chodzić. Już po wypisie zgłosił się do prywatnego lekarza, który przekazał mu, iż ma… odczepioną kość. Szpital Południowy nie dał pacjentowi wykonanych mu prześwietleń. A jak wyglądał sam wypis?
Lekarz wtedy w obecności mojego brata oświadczył, że ponieważ nie ma złamań, oni wypisują czy ja chcę, czy nie chcę. Na moją uwagę: „Panie doktorze, z mojego doświadczenia wiem, że mogłem mieć również wstrząs mózgu”. On mówi: „Co chce pan symulować, to w ogóle dla nas nie ma znaczenia. My pana wypiszemy, czy pan chce, czy nie chce, wystawimy pana przed przed szpital”
— przekazał pan Edward.
Czytaj także
tkwl/Telewizja wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763971-tylko-u-nas-wstrzasajaca-relacja-pacjenta-szpitala-poludniowego
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.