W ostatni czwartek w Radomiu z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego odbyły się obchody 50. rocznicy Protestu Robotniczego w czerwcu 1976 roku, a ich punktem kulminacyjnym była Msza święta odprawiana przez radomskich biskupów, wręczenie odznaczeń państwowych dla bohaterów tamtych dni i wystąpienie głowy państwa. Prezydent Nawrocki ma w jednym palcu historię protestów robotniczych w Radomiu, Płocku i Ursusie z czerwca 1976 roku, więc sporą część swojego wystąpienia temu poświęcił, wyjaśniając uczestnikom tego zgromadzenia, jak do nich doszło. Przypomniał, że ówczesne komunistyczne władze z I sekretarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem już w 1973 roku doskonale wiedzieli, że gospodarka jest niewydolna i kryzys jest nieuchronny, ale chcąc trwać przy władzy, rozpoczęto propagandę sukcesu, czego zwieńczeniem była narracja o Polsce jako „dziesiątej potędze gospodarczej świata”.
Manipulowano danymi statystycznymi, wybiórczo zestawiając wskaźniki produkcji węgla, stali, cementu i innych surowców, co sztucznie windowało pozycję polski w globalnych rankingach, a propaganda partyjna wtłaczała to do głów Polaków poprzez prasę, radio i telewizję. Skrzętnie pomijano wątek zadłużenia zagranicznego (ok. 24 mld ówczesnych USD), które wprawdzie w porównaniu z obecnym zadłużeniem może wydawać się śmiesznie niskie, ale w stosunku do ówczesnych możliwości eksportowych polskiej gospodarki do krajów posługujących się wymienialnymi walutami było to zadłużenie olbrzymie, którego jak się okazało pod koniec lat 70., nasz kraj nie był w stanie spłacić. Na rynku pojawiły się produkty, będące do tej pory synonimem zachodniego luksusu, jak Coca-cola czy zachodnia markowa odzież, a także produkowane na licencjach pozyskanych z krajów zachodnich samochody, autobusy czy traktory. Przyjęto, że tego rodzaju produkty będą wytwarzane na tak dużą skalę, że nie tylko zaspokoją popyt krajowy, ale także będą eksportowane i przy pomocy uzyskanych w ten sposób dewiz, uda się spłacić zaciągnięte wcześniej kredyty. Ale kraje zachodnie ich nie potrzebowały, miały swoje samochody, autobusy i traktory już lepszej klasy i kiedy trzeba było zacząć spłacać zaciągnięte kredyty w „twardych” walutach, tych walut brakowało i wszystko zaczęło się sypać.
No i wtedy właśnie skutki nieudolnego rządzenia i niefrasobliwości władzy komunistycznej w latach 70. spróbowano przerzucić na Polaków przy pomocy drastycznych podwyżek cen głównie podstawowych artykułów żywnościowych. Co więcej, propaganda towarzysząca tej operacji, przedstawiała ją jako przeprowadzaną po konsultacjach społecznych, których oczywiście nie było, co wywołało ogromne oburzenie społeczne i następnego dnia rozpoczęły się strajki, a także pracownicy wielu zakładów wyszli na ulice. Szczególnie dramatyczny przebieg miały te protesty właśnie w Radomiu, gdzie na ulicach znalazło się kilkanaście tysięcy robotników z wielkich radomskich zakładów, takich jak Łucznik, Radoskór, RWT czy Zakłady Naprawy Taboru Kolejowego.
Podpalono Komitet Wojewódzki PZPR, uznając go za symbol ówczesnego wszelkiego zła, ale już po południu do Radomia zwieziono setki policjantów i oddziały ZOMO z sąsiednich województw i rozpoczęła się pacyfikacja protestów. Protestujący szybko zniknęli z ulic Radomia, ale wtedy do akcji włączyła się Służba Bezpieczeństwa i zaczęły się aresztowania w domach i mieszkaniach na podstawie zdjęć zrobionych wcześniej, ale także doniesień agentury uruchomionej na wielką skalę. Aresztowano i prześladowano setki ludzi, były także ofiary śmiertelne, to wtedy milicja i ZOMO specjalizowali się w tzw. ścieżkach zdrowia, około 1000 osób, pozbawiono pracy, dając tzw. wilcze bilety, spora część z tych ludzi przez długie miesiące, a nawet lata, nie była w stanie znaleźć sobie jakiekolwiek zatrudnienia. Także Radom mający wtedy około 200 tysięcy mieszkańców został „miastem z wyrokiem”, celowo zahamowano jego rozwój, zatrzymując wszystkie inwestycje, a jedyną, którą wtedy wręcz ostentacyjnie realizowano, była budowa komendy wojewódzkiej milicji.
Prezydent, mówiąc o tym wszystkim, przeszedł w pewnym momencie to współczesności i stwierdził „To współczesna nauka dla narodu polskiego. Władza, która postępuje w ten sposób, która propagandą zabija prawdę, która używa prokuratur i sądu do walki z tymi, którzy mają siłę upomnieć się o godność — taka władza upadnie prędzej czy później”. Te stwierdzenia spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem przez zgromadzonych na tych uroczystościach, wszak duża część działań ekipy Tuska do złudzenia przypomina te prowadzone przez władzę komunistyczną w latach 70-tych. Zadłużanie kraju na niespotykaną dotychczas skalę, wszechobecna propaganda sukcesów, których tak naprawdę nie ma, stosowanie prawa „tak jak my je rozumiemy” i prześladowania opozycji, przy pomocy służb, prokuratury i sądów. Ta władza upadnie, prędzej czy później, nie potrafi bowiem wyciągnąć wniosków choćby z historii protestów pracowniczych w Radomiu, Płocku czy Ursusie.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763682-nawrocki-wladza-zrzucajaca-skutki-zlego-rzadzenia-upadnie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.