Tuż po tym, jak rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformował na konferencji prasowej, że dr Emil Jędrzejewski, sygnalista zwolniony w 2025 roku ze Szpitala Południowego, nie odpowiadał na pytania prokuratora, ponieważ chce zeznawać w obecności swojego pełnomocnika, pojawił się wpis na platformie X premiera Donalda Tuska, który zszokował wielu prawników. Tusk zaledwie kilkanaście minut po zakończeniu tej konferencji rzecznika prokuratury napisał: „Wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa. Ze względu na wagę zarzutów instytucje do tego powołane sprawdzać będą wszystko do najdrobniejszego szczegółu. Odpowiedzialni za ewentualne nadużycia, zaniedbania lub pomówienia nie pozostaną bezkarni”. Wpis Tuska kontynuuje ataki na dr. Jędrzejewskiego dokonywane od kilkudziesięciu godzin przez czołowych polityków Platformy, którzy w programach publicystycznych, a także we wpisach na portalach społecznościowych, brutalnie dyskredytują go wręcz na wyścigi.
Wpis premiera Tuska podsumował także do niedawna polski komisarz ds. rolnictwa w UE, ale wcześniej wieloletni sędzia, który przeszedł przez wszystkie szczeble sądownictwa od sądu rejonowego do Sądu Najwyższego, a obecnie aktywny adwokat, Janusz Wojciechowski w sposób niezostawiający żadnych wątpliwości co do intencji premiera Tuska. Mecenas Wojciechowski na platformie X napisał o wpisie Tuska tak: „1. Polityczna presja szefa rządu na śledztwo; 2. Dyskredytowanie i zastraszanie świadka; 3. Lekceważenie prawa świadka do przesłuchania z udziałem pełnomocnika; 4. Przesądzanie wyników śledztwa, zanim na dobre się zaczęło; 5. Niech Bóg ma w opiece dr. Jędrzejewskiego”. Skoro wpis Tuska tak ocenia doświadczony prawnik i wieloletni sędzia, to nie można mieć wątpliwości, że prokuratura Żurka, będzie miała za zadanie tak je prowadzić, żeby ludziom Platformy odpowiedzialnym za ten wręcz niewyobrażalny skandal w Szpitalu Południowym, nic złego się nie stało, co więcej, żeby jak najszybciej tej sprawie „ukręcić łeb”.
Przypomnijmy, że już blisko tydzień temu opinię publiczną zbulwersowała informacja opublikowana w Wirtualnej Polsce o zarobkach lekarza i jednocześnie działacza Koalicji Obywatelskiej, który jako koordynator na SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie, a także dzięki zatrudnieniu w 3 innych placówkach ochrony zdrowia w stolicy, zarobił tylko w roku 2025 ok. 1,6 mld zł. Ponieważ był radnym jednej z dzielnic w Warszawie, był zobowiązany wypełniać deklarację majątkową, a w niej umieścić wszystkie dochody uzyskane między innymi zatrudnienia i stąd to szokujące wynagrodzenie, przedostało się do informacji publicznej. Co więcej, okazało się, że był koordynatorem na SOR, będąc ciągle początkującym lekarzem bez specjalizacji, a więc niezgodnie z prawem, wg wysokich rynkowych stawek, tylko dlaczego, że był szefem młodzieżówki Platformy i aktywnym uczestnikiem jej kampanii wyborczej do Parlamentu w 2023 roku i kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego w 2025 roku.
Z informacji zawartych w artykule WP wynikało, że lekarz „pracował” w tym szpitalu przeciętnie po 331 godzin miesięcznie, a więc po 11 godzin dziennie i to przez 7 dni w tygodniu i jednocześnie był zatrudniony w 3. innych palcówkach ochrony zdrowia ochrony zdrowia w Warszawie, a także wypełniał mandat radnego dzielnicy i brał udział w wielu wydarzeniach politycznych organizowanych przez Platformę. Te wręcz absurdalne ilości godzin pracy były akceptowane przez jego bezpośrednich przełożonych, a także zarząd szpitala, bo jest on spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, której prezesem jest była wiceminister w resorcie ochrony zdrowia w 2015 roku, a więc w rządzie premier Ewy Kopacz. Nie ulega więc wątpliwości, że „wypracowanie” tak wysokiego wynagrodzenia przez młodego lekarza bez specjalizacji, było możliwe tylko dlatego, że był szefem młodzieżówki Platformy i bliskim współpracownikiem ministra Kierwińskiego, a jego przełożeni byli także związani z tą partią tak jak wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
Przypomnijmy także, że w poprzednim tygodniu podczas bloku głosowań wystąpił w Sejmie szef Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego minister Zbigniew Bogucki i przypomniał, że wynaturzenia i patologie w ochronie zdrowia mają jednak znaczek Platformy Obywatelskiej. Była to reakcja na wcześniejsze wystąpienie premiera Tuska, który po tym jak w mediach ukazały się informacje, że lekarz i jednocześnie radny Platformy zarobił 1,6 mld zł w Szpitalu Południowym w Warszawie, co więcej zorganizował tam tzw. VIP Room i szybką ścieżkę przyjęć dla polityków Platformy i ich rodzin na badania diagnostyczne, a nawet na odtrucia po libacjach alkoholowych. Tusk stwierdził, że to zwyrodnienie systemowe i podkreślił, że nie ma ono partyjnego znaczka, co więcej wręcz z bezczelnością, domagał się współpracy opozycji w walce z patologiami, choć to, co się stało w Szpitalu Południowym, jest patologią Platformy od samej góry do samego dołu.
Ponieważ ta sprawa zbulwersowała opinię publiczną w Polsce, zresztą nie tylko zwolenników obecnej opozycji, także część tych, którzy głosowali na Platformę i inne partie koalicyjne, to próba Tuska odklejenia od niej znaczka Platformy, wywołuje jeszcze większe wzburzenie. Dlatego właśnie szef Kancelarii Prezydenta minister Bogucki, mówił wprost nie tylko o odpowiedzialności prezydenta Trzaskowskiego, ale także ministra Kierwińskiego, szefa mazowieckiej Platformy (wspomniany młody lekarz był jego bliskim politycznym współpracownikiem), i oczywiście obecnej minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, która wprawdzie nie jest członkiem Platformy, ale jest osobistym wyborem samego Donalda Tuska. Minister Bogucki żądał od premiera przeprosin skierowanych do Polaków, szczególnie tych czekających w wielomiesięcznych kolejkach do lekarzy specjalistów i na badania diagnostyczne, a także dymisji ministra Kierwińskiego i minister zdrowia.
Do tych skandali doszły teraz jeszcze wręcz dramatyczne oskarżenia przedstawione dr. Jędrzejewskiego w wywiadzie w Kanale Zero o doprowadzeniu na wspomnianym SOR do przynajmniej dwóch zgonów pacjentów w związku z błędami lekarskimi. To po tym wywiadzie prokuratura zdecydowała się przesłuchanie dr. Jędrzejewskiego, nawet bez ustanowionego pełnomocnika, a czołowi politycy Platformy na czele z Tuskiem, na wyścigi zaczęli dyskredytować sygnalistę. Mimo osłony medialnej mediów publicznych i dużej części mediów prywatnych tym razem „ukręcenie łba” tej gigantycznej aferze w Szpitalu Południowym Tuskowi i jego najbliższym współpracownikom jednak się nie uda.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763454-tusk-ochoczo-zabral-sie-za-odbieranie-wiarygodnosci-sygnaliscie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.