Co za desperacja! Tusk błaga prezydenta: "Na miłość Boga..."Co za desperacja! Tusk błaga prezydenta: "Na miłość Boga..."
Rząd przyjął projekt ustawy, który ma w założeniu usprawnić realizację kluczowych dla gospodarki inwestycji. Donald Tusk pochwalił się tym osiągnięciem, ale na tym jednak nie skończył. Zaczął bowiem zaklinać prezydenta. "Na miłość Boga, panie prezydencie, niech panu nie przyjdzie do głowy zawetować tej ustawy" - apelował, niejako wskazując od razu winnego dalszego procedowania projektu. To może być sygnał dla Pałacu, by szczególnie dokładnie wczytali się w treść dokumentu i sprawdzili, czy nie ma tam wrzuconych zapisów, które ze wspomnianymi inwestycjami mają niewiele wspólnego.
Dramatyczny apel Tuska
Na miłość Boga, panie prezydencie, niech panu nie przyjdzie do głowy zawetować tej ustawy, dzięki której chcemy przyspieszyć te inwestycje.
- mówił szef rządu.
Mamy już wszyscy chyba trochę dosyć tych blokad, które kompletnie bez sensu paraliżują przedsięwzięcia, które są ważne z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa i polskiej gospodarki. To jest wyścig z czasem i wyścig Polski o pierwsze miejsce na Bałtyku
- opowiadał Donald Tusk.
Wrzutka - znak firmowy koalicji
Zaklinanie prezydenta, by nie wetował ustawy jest chwytem, stosowanym przez szefa rządu od dłuższego czasu. Jego naśladowcy i zwolennicy nie chcą zastanowić się na powodami sprzeciwu Pałacu. Bardziej chwytliwie brzmią wielkie słowa o odpowiedzialności za strategiczne inwestycje oraz umykającym czasie w zderzeniu z określeniem "wetomat".
Powoli staje zasadą, że im rząd bardziej naciska na podpisanie ustaw powołując się na wzniosłe wartości, tym bardziej prawnicy prezydenta muszą się im przyglądać. Powodem szczególnej ostrożności są tzw. wrzutki do ustaw, które stają się znakiem firmowym rządzącej koalicji.
Tak było choćby w przypadku ustawy w której połączono liberalizację zasad budowy elektrowni wiatrowych z przedłużeniem zamrożenia cen energii. Prezydent Nawrocki argumentował wówczas, że korzystny dla gospodarstw domowych element związany z cenami prądu został połączony z rozwiązaniami dotyczącymi wiatraków, których nie akceptował.
Nawrocki zawetował również dużą nowelizację Kodeksu postępowania karnego. Oficjalnie Kancelaria Prezydenta wskazywała na obawy dotyczące bezpieczeństwa, skuteczności postępowań i możliwości prowadzenia walki z najgroźniejszą przestępczością. Prezydent wprost powiedział, że w ustawie znalazły się rozwiązania, z którymi się zgadzał, dotyczące m.in. ograniczenia przewlekłego tymczasowego aresztowania, ale jednocześnie dołączono do nich przepisy, które mogły ograniczyć możliwość działania prokuratury wobec pedofilów.
Celowo wrzucona „bomba”
Poseł Marcin Józefaciuk, którego ciężko posądzić o sympatię do opcji konserwatywnych, przyznał niedawno w rozmowie z tygodnikiem Wprost, że podobne działanie w przypadku ustaw nie jest incydentalne.
Cześć ustaw specjalnie ma wrzutki, żeby prezydent musiał je zawetować, by następnie grzać politycznie dyskusję, że prezydent zawetował…To jest dokładnie ten mechanizm. Specjalnie wrzuca się różne zapisy, które są kontrowersyjne, po to, żeby prezydent musiał zareagować wetem, a potem można całą narrację zbudować wokół tego, że prezydent blokuje dobre zmiany"
- mówił poseł Józefaciuk, który nazwał nawet ów niebezpieczny zwyczaj "celowym wrzuconej 'bomby'".
To nie jest przypadek ani incydent. To manipulacja legislacyjna, która staje się elementem gry politycznej. Celem nie jest dobre prawo, tylko polityczny punkt. Prezydent stawiany jest przed trudnym wyborem: albo podpisać ustawę z wadliwym, często skrajnym przepisem, albo zawetować całość i narazić się na zarzuty blokowania zmian. A przecież weto nie dotyczy wówczas całego projektu – bo ten mógłby być wartościowy – lecz właśnie tej celowo wrzuconej „bomby”
- podkreślił poseł.
(Nie)skuteczny apel Tuska
Dlatego i tym razem, szczególnie po apelu szefa rządu, powołującego się na "miłość Boga", prawnikom Pałacu Prezydenckiego może zapalić się czerwona lamka.
Z drugiej strony, jeśli tym razem żadna wrzutka nie znajdzie się w procedowanym projekcie i prezydent go zatwierdzi, Tusk powie pewnie: Dzięki mojemu apelowi, Nawrocki się nie odważył postawić weta.
Z pewnością jego zwolennicy kupią to i odetchną z ulgą.
sc/X
