Warszawski sąd oddalił powództwo wytoczone Trybunałowi Konstytucyjnemu przez wybranego do TK w 2015 r. prof. Krzysztofa Ślebzaka o uposażenie sędziego w stanie spoczynku.
Warunkiem koniecznym przejścia w stan spoczynku jest wcześniejsze znajdowanie się w służbie czynnej
— uznał sąd.
Sąd pracy nie jest powołany do naprawiania deliktów konstytucyjnych władzy wykonawczej za pomocą przepisów płacowych
— mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Adam Pruszyński.
Jednocześnie dodał, że „aktem o charakterze konstytutywnym, który ostatecznie wprowadza wybraną osobę do struktury organizacyjno-prawnej i kadrowej Trybunału Konstytucyjnego, jest złożenie ślubowania”.
Ponieważ powód tego ślubowania nie złożył, stosunek służbowy sędziego TK pomiędzy nim a pozwanym organem nie powstał
— zaznaczył sędzia Pruszyński.
Wyrok jest nieprawomocny.
O co chodzi?
Geneza pozwu sięgała zdarzeń sprzed dekady i początku sporu o Trybunał Konstytucyjny.
Początek kryzysu można datować na 8 października 2015 r., gdy Sejm VII kadencji „wybrał” w wadliwy sposób - przede wszystkim głosami ówczesnej koalicji PO-PSL - pięciu sędziów TK „na zapas”: Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego, Bronisława Sitka, Andrzeja Sokalę i właśnie Krzysztofa Ślebzaka. Mieli być oni następcami trzech sędziów kończących kadencję 6 listopada i dwóch sędziów, których kadencje kończyły się w grudniu tamtego roku, a więc już w czasie następnej kadencji parlamentu.
25 listopada 2015 r. Sejm nowej, VIII kadencji, w którym większość miało już PiS, przyjął uchwały o stwierdzeniu braku mocy prawnej wyboru sędziów TK z 8 października. 2 grudnia Sejm wybrał na sędziów TK osoby zgłoszone przez PiS, tj. Julię Przyłębską, Piotra Pszczółkowskiego, Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego. Trzech ostatnich było następcami sędziów, których kadencja wygasła w listopadzie. Tych pięcioro sędziów zaprzysiągł ówczesny prezydent Andrzej Duda.
3 grudnia 2015 r. TK - wówczas prezesem był Andrzej Rzepliński - uznał, że poprzedni Sejm VII kadencji wybrał dwóch sędziów TK w sposób niezgodny z konstytucją (w miejsce tych, których kadencja kończyła się w grudniu); wybór pozostałej trójki (w miejsce tych, których kadencja skończyła się w listopadzie) był z nią zgodny. W tej drugiej grupie znalazł się Ślebzak. TK uznał też wtedy, że prezydent ma obowiązek „niezwłocznego” odebrania ślubowania od każdego nowo wybranego sędziego; od trójki sędziów, których wybór został uznany za zgodny z konstytucją, nigdy nie odebrano ślubowań.
Stosunku służbowego nie było
Sąd w pełni akceptuje moc wiążącą tamtego orzeczenia, nie kwestionuje faktu, że wybór powoda przez Sejm VII kadencji był legalny, a Prezydent RP miał konstytucyjny obowiązek odebrania od niego ślubowania. Jednak wyrok TK w tej sprawie ocenia konstytucyjność przepisów ustawy i legalność uchwał Sejmu. Nie dokonał natomiast automatycznego nawiązania stosunku służbowego i go nie zastępował, wskazywał na konieczność podjęcia określonej aktywności przez prezydenta uznając go za element konieczny do zakończenia procedury objęcia urzędu sędziego TK
— uzasadniał sędzia Pruszyński.
Według sądu rejonowego, „przejście w stan spoczynku oznacza proces dynamiczny - zmianę jednego statusu w drugi”.
Warunkiem koniecznym przejścia w fazę pasywną, jest wcześniejsze i faktyczne znajdowanie się w fazie aktywnej, czyli w służbie czynnej. Stan spoczynku nie jest samodzielnym, odrębnym bytem prawnym, ani powszechnym prawem socjalnym
— wywodził sędzia.
Właściwą drogą do dochodzenia ewentualnych roszczeń z tytułu bezprawnego uniemożliwienia objęcia urzędu jest pozew odszkodowawczy, a nie powództwo o wypłatę świadczenia uposażenia sędziego w stanie spoczynku
— dodał sędzia Pruszyński.
as/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763445-sedzia-na-zapas-przegral-w-sadzie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.