Kto podpuścił Donalda Tuska? Jak ograł go Zełenski? Dlaczego nawet w sprawie Ukrainy walczy z prezydentem i po co odwołuje się do św. Jana Pawła II, którego nauczania nie respektuje? Jest wiele pytań i kilka prostych odpowiedzi.
Polityczne ambicje kosztem polskich interesów
Za każdym razem, gdy pojawia się kryzysowa sytuacja międzynarodowa, Donald Tusk staje po stronie przeciwnej interesowi Polski. Z reakcją najczęściej zwleka do chwili zabrania głosu przez Niemcy, po czym realizuje linię zgodną z narracją Berlina. Nie inaczej było w sprawie Ukrainy. Gdy tylko przejął władzę, podejmował najbardziej destrukcyjne działania, byle tylko zmarginalizować pozycję prezydenta. Zmarnował czas prezydencji Polski w UE, który mógł być szczególnie korzystnym momentem na przejęcie inicjatywy w rozmowach o powojennej odbudowie Ukrainy. Proponował to prezydent Andrzej Duda, który skierował do premiera pisemną propozycję zorganizowania dwóch wielkich szczytów, które nadałyby istotne znaczenie polityczne polskiemu przewodnictwu w Radzie UE: szczyt UE-USA i UE-Ukraina. Donald Tusk nie chciał o tym nawet słyszeć. Musiałby przecież oddać prezydentowi stery gospodarza. W efekcie przegraliśmy swoją szansę. Szczyt zwołała Giorgia Meloni, a Niemcy podjęły skuteczne rozmowy biznesowe z Ukrainą, ustawiając swoje interesy na lata. Po roku, gdy wszyscy już uzgodnili swoje przyszłe plany, Donald Tusk postanowił jednak zorganizować konferencję Odbudowy Ukrainy w Gdańsku, ale tak, by upokorzyć prezydenta Karola Nawrockiego. Zapowiedział więc wielkie wydarzenie, szeroko rozesłał zaproszenia, na których wraz z Wołodymyrem Zełenskim widnieli jako gospodarze. Prezydenta i jego kancelarię pominięto. Jak zakończyła się ta fanfaronada? Tusk został z tą konferencją sam. Zełenski nie przyjedzie. Mamy za to kolejną wewnętrzną awanturę rozpętaną przez premiera i uderzającą w polską pamięć historyczną. O ile bowiem na początku nie zabierał głosu w sprawie haniebnego aktu nadania ukraińskiej formacji imienia „Bohaterów UPA”, to potem coś skłoniło go do aktywności. I to w najgorszym momencie.
Order, prowokacja i niemieckie sugestie
Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego poprzedzona została naradą z Kapitułą oraz czasem na reakcję. Prezydent Ukrainy otrzymał podpowiedzi wyjścia z tej sytuacji. Nie chciał z nich skorzystać. Odesłał order pocztą, określając tym gestem swoją niechęć i pogardę. Dowiedzieliśmy się też, jak zareagował na wątpliwość wyrażoną przez własne środowisko co do wyboru takiego właśnie imienia dla nowej jednostki. Arleta Bojke relacjonuje słowa byłego deputowanego do Rady Najwyższej Ukrainy – Ihora Mosijczuka. Ujawnił on, że gdy przychodzono do Zełenskiego i ostrzegano, że ta decyzja może „rozdrażnić Polaków”, Zełenski miał powiedzieć: „piep…ć Polskę i Polaków”. Donald Tusk jednak nawet po tych doniesieniach uznał za właściwe uderzyć w prezydenta Nawrockiego i wesprzeć Zełenskiego. Użył do tego św. Jana Pawła II. Co ciekawe, dzień wcześniej taką podpowiedź podrzuciły niemieckie media. Magazyn „Cicero” opublikował tekst Thomasa Urbana, który napisał: „Teraz jednak Tusk znajduje się w dogodnej sytuacji – może skonfrontować Nawrockiego z argumentami, które powinny szczególnie zaboleć obóz narodowo-patriotyczny: może przypomnieć o apelach o pojednanie Jana Pawła II, zwłaszcza z jego podróży do Lwowa w 2001 roku”. Nawet jeśli Herr Urban uznał powołanie się Tuska na św. Jana Pawła za figurę wiarygodną, sam premier powinien wiedzieć, że tylko się tym ośmieszy. A jednak wszedł w tę wątłą ekwilibrystykę i zamieścił na X wpis o następującej treści: „25 lat temu we Lwowie Jan Paweł II powiedział: „Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności”.
Co naprawdę św. Jan Paweł II mówił we Lwowie?
Skoro więc Donald Tusk nie widzi własnej śmieszności w tych dwubiegunowych, cyklicznych odwołaniach do nauczania Ojca Świętego, warto mu przypomnieć, o czym jeszcze św. Jan Paweł II mówił podczas pielgrzymki na Ukrainę w 2001 roku. Apelował o nawrócenie, o wierność przykazaniom, o szacunek dla życia, o prawdę i sprawiedliwość. Zwracając się we Lwowie do młodzieży, mówił:
Dalsze siedem przykazań odnosi się do naszych stosunków z bliźnimi. Ukazują nam one drogę umożliwiającą nawiązanie stosunków z innymi istotami ludzkimi nacechowanych szacunkiem i miłością, opartych na prawdzie i sprawiedliwości. Ci, którzy praktykują to Boże Prawo, często bywają zmuszeni iść pod prąd. Młodzi Ukrainy, Chrystus domaga się od Was, byście szli pod prąd.
Drodzy młodzi, wasz naród przeżywa trudne i złożone przejście od reżimu totalitarnego, który przez tyle lat go uciskał, do wreszcie wolnego i demokratycznego społeczeństwa. Wolność jednak wymaga mocnych, odpowiedzialnych sumień. Wolność jest wymagająca i w pewnym sensie trudniejsza niż niewola! Dlatego, obejmując was jak ojciec, powiadam wam: obierzcie słuszną drogę, którą wskazuje wam Bóg w swoich przykazaniach. Są to słowa prawdy i życia. Często droga, która wydaje się szeroka i wygodna, okazuje się potem złudna i błędna. Nie przechodźcie z niewoli reżimu komunistycznego do niewoli konsumizmu, innej formy materializmu, który nawet nie odrzucając Boga, faktycznie Go neguje, wyłączając Go z życia. Bez Boga nie możemy niczego dobrego uczynić.
Prawda fundamentem pojednania
Z kolei 26 czerwca, podczas lwowskiej Mszy beatyfikacyjnej, apelował o przebaczenie, ale oparte na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności.
Czas już oderwać się od bolesnej przeszłości! Chrześcijanie obydwu narodów muszą iść razem w imię jedynego Chrystusa, ku jedynemu Ojcu, prowadzeni przez tego samego Ducha, który jest źródłem i zasadą jedności. Niech przebaczenie - udzielone i uzyskane - rozleje się niczym dobroczynny balsam w każdym sercu. Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość oparta na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności.
Warte przypomnienia są także przesłanie św. Jana Pawła II na 60. rocznicę ludobójstwa wołyńskiego, o „rozlewie niewinnej krwi” i o „potrzebie głębokiego rachunku sumienia”, które ma prowadzić do przebaczenia i pokoju.
Mimo upływu lat, wciąż nie widać otwartości na prawdę, stanowiącą absolutny warunek pojednania. Ostatnie decyzje prezydenta Ukrainy dowodzą, że nie tylko nie ma przestrzeni na głęboki rachunek sumienia, ale nawet na elementarną refleksję. Najgorsze, że sprawy, które są oczywiste dla ludzi z wielu bardzo różnych od siebie środowisk w Polsce, nie są oczywiste dla polskiego premiera. W dzikim ataku na prezydenta kolejny raz dał się zakiwać. Tym razem po ukraińsku. Znowu przeciwko Polsce.
Czytaj także
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763370-tusk-zakiwal-sie-po-ukrainsku-co-naprawde-jpii-mowil-we-lwowie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.