Zmęczenie „PO-PiS-em”, strach przed „Polexitem” i nadzieja na zmianę - te emocje mają zachęcać do głosowania na Nową Polskę - przekonywali członkowie nowej inicjatywy politycznej. Partię zainicjowało trzech senatorów, ale dołączyło do nich grono samorządowców różnego szczebla.
Sobotnia konwencja Nowej Polski rozpoczęła się od prezentacji filmu, na którym widać było agresywne wystąpienia polityków różnych opcji w czasach rządów PiS. Lektor mówił m.in. o instytucjach podporządkowanych politykom i rzekomych aferach. Nadzieją miały być wybory 2023, gdy „Polacy uwierzyli, że można zakończyć politykę bezkarności, że można odbudować państwo, że można zacząć od nowa”, ale „potem przyszło kolejne rozczarowanie”. Krytyka „POPiS-u” zakończyły się konkluzją, że alternatywą są populiści i Polexit.
Jeszcze jest czas
— mówi na zakończenie lektor, przy czym pojawia się nazwa partii: Nowa Polska.
To był fragment naszej rzeczywistości. Tej, w której żyjemy. I mała iskierka nadziei na koniec. Ta iskierka nadziei, to my. Dziś, w tym miejscu. Spotykamy się, bo w nas ta nadzieja ciągle jest
— powiedział na rozpoczęciu konwencji Krzysztof Koman. Mówił też m.in. o zniechęceniu społeczeństwa i gniewie w stosunku do polityki.
Jesteśmy tutaj po to, żeby pokazać, że jest szansa i jest nadzieja, aby zbudować taki ruch, który będzie reprezentował tych ludzi, w których jeszcze nadzieja jest
— dodał, zapowiadając wystąpienie jednego z ojców założycieli partii, senatora Wadima Tyszkiewicza.
„Dreszcze” Tyszkiewicza
Tyszkiewicz zaczął swoje wystąpienie od opisu emocji, jakie towarzyszyły mu w trakcie projekcji filmu. Przyznał, że miał „dreszcze”, bo „Polska, która się rozwinęła, która jest dzisiaj naszą dumą, niestety jest zagrożona”. Mówił o odwróceniu się społeczeństwa od polityki, ale podkreślił, że „poddać się, to znaczy przegrać Polskę”, bo do władzy mogą dojść „polityczni hochsztaplerzy, którzy chcą Polski zamkniętej, skłóconej, wściekłej, brunatnej”.
Zbyt dużo pracy włożyliśmy w to, żeby Polska była piękna, europejska, z której jesteśmy dzisiaj wszyscy dumni. Tworzymy Nową Polskę, bo wiemy, że ludzi dobrej woli jest więcej. Tylko muszą oni uwierzyć w swoją sprawczość. Muszą ruszyć, wyjść z domów i się policzyć. Muszą zobaczyć, że nie są sami. Że razem możemy obronić Polskę przed brunatnym, bardzo groźnym populizmem
— powiedział Wadim Tyszkiewicz.
Kto dołącza?
Konwencja Nowej Polski miała miejsce w sali wynajętej nieopodal Sejmu. Do partii dołączyło - według szacunków organizatorów - ok. 300 osób. Wśród nich są m.in. samorządowcy różnego szczebla. Wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Środzie Wielkopolskiej Aneta Kłopot-Wartecka (dawniej Polska 2050) mówiła o założeniach programowych partii, które dotyczą takich zagadnień jak zdrowie, gospodarka, samorząd i bezpieczeństwo.
Prezydent Szczecina Piotr Krzystek przypomniał zaś aferę w warszawskim Szpitalu Południowym i mówił o pomysłach związanych z ochroną zdrowia. Stwierdził m.in. że „brakuje nam systemu opartego na zasadach, bo w tej sprawie (…) ludzie często zawodzą”. Wśród prezentowanych przez niego pomysłów pojawił się centralny rejestr chorób mający ułatwić poszukiwania specjalistów i wyceny świadczeń. Ogólnopolska sieć szpitali i placówek medycznych ma zaś wyeliminować „bezsensowną konkurencję” pomiędzy ośrodkami zdrowia.
Krzystek od 20 lat jest prezydentem Szczecina. W przeszłości działał w Platformie Obywatelskiej, potem związał się z Bezpartyjnymi Samorządowcami. W ostatnich wyborach samorządowych uzyskał reelekcję w I turze, ale jego Koalicja Samorządowa „OK Polska” okazała się klapą. Dla niego, jak i wielu innych wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, start w wyborach parlamentarnych to jeden z pomysłów na dalszą działalność polityczną. W myśl obecnych przepisów obowiązuje bowiem ograniczenie do dwóch kadencji dla osób piastujących te funkcje. Na konwencji można było zresztą usłyszeć krytykę tego rozwiązania z ust wójta gminy Czerwonak (woj. wielkopolskie) Marcina Wojtkowiaka. Poza samorządowcami, przeciwko dwukadencyjności najzacieklej walczy PSL. W kuluarach konwencji można było usłyszeć pytania o potencjalną koalicję; na razie jednak pozostały bez odpowiedzi. Póki co członkowie Nowej Polski „chcą się policzyć”. Dotychczasowe publikowane w mediach sondaże nie uwzględniały w badaniach tego ugrupowania.
Nowa partia
Członkowie Nowej Polski chcą podkreślić swoją odmienność od innych partii politycznych podkreślając swoje rzekome kompetencje. Prezentują wizje propaństwowe i pokazują się jako ludzie, którzy osiągnęli już sukces zawodowy i życiowy. Dlatego o propozycjach dla przedsiębiorców mówiła współwłaścicielka biura podróży (i radna powiatu sulęcińskiego) Paulina Niwald, a o bezpieczeństwie b. rektor Akademii Obrony Narodowej płk rez. prof. Dariusz Kozerawski.
Nie będziemy budować Nowej Polski z samego niezadowolenia. Z niezadowolenia może powstać protest, a państwo buduje się odpowiedzialnością. Dlatego przekaz jest prosty: Nie obiecujemy cudów, obiecujemy pracę. Nie obiecujemy łatwych rozwiązań, proponujemy rozwiązania realne. Nie chcemy Polski głośniejszej, chcemy Polski sprawniejszej. To jest nasza droga
— podsumował senator Zygmunt Frankiewicz.
Powołanie nowej partii politycznej zapowiadali we wrześniu 2025 roku senatorowie z koła „Niezależni i Samorządni”: Wadim Tyszkiewicz, Andrzej Dziuba i Zygmunt Frankiewicz. Już wówczas towarzyszyli im samorządowcy; oni sami wywodzą się zresztą z tego środowiska, bo byli prezydentami średniej wielkości miast. Tyszkiewicz przez 17 lat rządził w Nowej Soli (woj. lubuskie), Dziuba przez 23 lata w Tychach (woj. śląskie), a Frankiewicz przez 26 lat w Gliwicach (woj. śląskie).
as/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/763138-tusk-ma-problem-jest-nowa-partia-ktora-ma-odebrac-mu-wyborcow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.