Są afery, które władza może zlekceważyć, bo da się je jakoś przysypać. Ale są takie, których nie da się przykryć niczym. Właśnie obserwujemy, jak takowa pęcznieje. Wydaje się, że Donald Tusk jest wobec niej bezradny. Chciał zadziałać zdecydowanie i szybko. Lecz na jego „szybko” było już za późno.
Skandal z ważnym działaczem Koalicji Obywatelskiej (bo takowym jest szef partyjnej młodzieżówki) ma wszystkie cechy historii, która zafunduje tej partii nie tylko trwające trzęsienie ziemi, ale też liczne wstrząsy wtórne.
Po pierwsze, dotyczy obszaru, który wywołuje u większości Polaków furię (by użyć premierowskiej nomenklatury) – ochrony zdrowia. Mamy w lecznictwie zapaść, jakiej w wolnej Polsce jeszcze nie widzieliśmy. Nie ma tygodnia bez ujawniania kolejnych patologii albo oznak przewracania się systemu, zamykanych oddziałów, szpitali, przesuwania badań i zabiegów na długie miesiące albo i lata. Ludzie boją się chorować, bo czują, że ich szanse na odpowiednią opiekę systematycznie maleją.
Po drugie, mamy tu bolesne prawo serii. Nie można już mówić o jednostkowych nieprawidłowościach pokazujących, że rządząca Polską ekipa jest głęboko zdegenerowana. Za dużo tych jednostek: zabieg paznokciowy u syna senatora Lenza, prywatna w zasadzie karetka dla krewnej poseł Szumilas, zamieciona pod dywan potężna afera korupcyjna z senatorem Grodzkim w roli głównej czy zapomniane już wpychanie się poza kolejką do szczepień przez polityków obecnej władzy i ich celebrytów. Teraz mamy coś dużo kosztowniejszego z politycznego punktu widzenia: nieprzyzwoite zarobki (po części – jak wiele wskazuje – po chamsku wyłudzone) człowieka, który nie zrobił jeszcze nawet specjalizacji, za to zdążył nagrać mnóstwo filmików, w których domaga się wyższych zarobków da lekarzy, by nie wyjeżdżali z kraju.
Po trzecie, pokazuje, że rządzący gardzą ludem, a to zawsze jest grzech śmiertelny, za którym idzie poważne ryzyko utraty władzy. Specjalny salonik dla VIP-ów, który w Szpitalu Południowym czekał na partyjne koleżanki i kolegów pana Dawida, aby ci mogli w komfortowych warunkach czekać na błyskawiczną obsługę szpitalną, jest przekroczeniem wszelkich granic bezczelności (wiele godzin oczekiwania na tamtejszym SOR to standard, Tuskowa „elytka” musiała wykazać się raptem parominutową cierpliwością). Historia z Lenzem i jego wepchnięciem się poza kolejką do szpitala w Aleksandrowie Kujawskim mimo wszystko blaknie przy systemowym zorganizowaniu tego kastowego mechanizmu w Warszawie. Trudno o lepszą ilustrację tego, co wiemy o formacji Donalda Tuska od dawna, a co obrazowały cytaty: „ch… z tą Polską wschodnią”, „po wyborach benzyna może być i po 7 zł”, „wschodnia Wielkopolska, Radom – takie shity, wiesz…, tam gdzie zj***y są” itd.
Po czwarte, partia rządząca nie umie na tę aferę zareagować. Wczoraj mówili, że Dawid Kacprzyk sam zrezygnował z zasiadania w partii, dziś to Tusk kreuje się na groźnego cara, który kazał gościa wyrzucić. Szef KO, którego jednym z ulubionych powiedzonek jest to o braniu „pełnej odpowiedzialności” za coś tam, tym razem tą odpowiedzialnością chce się natychmiast dzielić i wciska nam, że to problem systemowy, dotyczący wszystkich partii, a nie tylko jednego środowiska. Dowodów na to jednak nie pokazuje. A przecież łańcuszek odpowiedzianych jest dobrze znany. Rafał Trzaskowski w kampanii prezydenckiej chwalił się, że sam ten szpital zbudował, że nim zarządza. W radzie nadzorczej lecznicy zasiada m.in. Aldona Machnowska-Góra (wiceprezydent Warszawy), a jej pracami kieruje Robert Kempa (burmistrz Ursynowa i wiceskarbnik KO).
Po piąte, głównym bohaterem jest tu człowiek, który ma zdjęcia i filmy z całą wierchuszką KO: od przewodniczącego Donalda Tuska, przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego (wiceszef partii), ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego (sekretarz generalny KO i szef stołecznych struktur formacji), marszałek Senatu Małgorzatę Kidawa-Błońską (trzecia osoba w państwie, wiceprzewodnicząca KO) po całą grupę parlamentarzystów (vide Aleksandra Gajewska lub Tomasz Grodzki) czy kluczowych działaczy lokalnych (Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca Rady Warszawy i żona wiceszefa partii). To jest człowiek z zepsutego jądra KO! W kolejnej kadencji pewnie miał zostać posłem. Już nie zostanie.
Posłem zostanie za to Donald Tusk. Ale już posłem opozycji, o co zadba większość zwykłych polskich pacjentów.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762902-tusk-juz-wie-ze-szpitalny-skandal-wroci-do-niego-w-kampanii
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.