Anna Kwiecień i Łukasz Kmita z PiS weszli w ramach kontroli poselskiej do Warszawskiego Szpitala Południowego. „Ta sprawa bulwersuje opinię publiczną i musi zostać wyjaśniona, ponieważ dotychczasowe działania Donalda Tuska i Rafała Trzaskowskiego były niewystarczające” - mówił m.in. Łukasz Kmita, który krytykował dotychczasowe działania w sprawie lekarza-milionera Dawida Kacprzyka. „Kpiną jest rzekomy audyt o godzinie 17:00, gdy administracja pracuje do 15:00 – mogła to być próba zatuszowania spraw” - stwierdził poseł PiS. Na miejscu był reporter oraz kamera Telewizji wPolsce24.
Sprawa dotyczy Dawida Kacprzyka, lekarza w trakcie specjalizacji i radnego dzielnicy Ursus z ramienia KO, który w ubiegłym roku zarobił w miejskim Szpitalu Południowym 1,6 mln zł. Szef warszawskich struktur KO Marcin Kierwiński poinformował dzisiaj, że Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w ugrupowaniu.
Z kolei premier Donald Tusk przed dzisiejszym posiedzeniem rządu, odnosząc się do tych informacji, zapowiedział, że Rada Ministrów przyjmie projekt ustawy, który umożliwi AOTMiT zbieranie informacji o zarobkach lekarzy.
„Nie ma nagonki na szpital, chcemy pomóc”
Nie możemy dzielić osób na te, które pracowały i te, które tylko zarabiały
— tłumaczył poseł podczas kontroli szpitala.
Dyrekcja placówki nie chciała początkowo rozmawiać z posłami w obecności mediów. Na co nie zgodzili się Anna Kwiecień i Łukasz Kmita.
Nie ma możliwości, abyśmy traktowali media jako wrogów, ponieważ to one upubliczniły patologię systemu. Pokazały, że doktor związany z Platformą Obywatelską wyciągnął w bezczelny sposób ogromne pieniądze. Chcemy pokazać opinii publicznej, jak w szpitalu należącym do miasta Warszawy przestrzega się procedur. Jestem przekonany, że prezydent Rafał Trzaskowski nie zgodziłby się na wyrzucanie mediów
— podkreślił poseł Kmita.
Posłowie wyjaśniali też, jaki jest też inny cel ich wizyty w szpitalu, zaznaczając, że w żadnym wypadku nie jest on skierowany przeciwko warszawskiej placówce.
Nie ma żadnej nagonki na szpital, chcemy państwu pomóc pozbyć się tego politycznego balastu, co poprawi atmosferę i kondycję finansową placówki.
— zaznaczył poseł Kmita.
Wspieramy lekarzy, którzy interweniowali u nas, nie zgadzając się na takie uwikłanie
— dodała poseł Anna Kwiecień.
Polityczne echa afery lekarza z KO
Wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki na innej konferencji prasowej stwierdził, że mamy do czynienia z sytuacją, w której człowiek „bardzo mocno powiązany z elitami Platformy Obywatelskiej, który przez 3 lata był szefem Nowej Generacji, czyli młodzieżówki Donalda Tuska wydoił państwo polskie”. Podkreślił jednak, że przypadek ten stanowi margines, a ogromna większość medyków to uczciwi ludzie, którzy tracą wizerunkowo przez sytuacje takie jak ta.
Polityk przekazał również, że w ramach „Zespołu Pracy dla Polski działającego w ramach Prawa i Sprawiedliwości wypracowano pięć punktów, które stanowią „dobrą receptę” na tę sytuację. Te rozwiązania to - jak wymieniał: konkurencja, transparentność, rzetelność, zwiększenie liczby kadr i eliminacja kominów płacowych.
W ramach konkurencyjności, Morawiecki zaproponował, by do 1 października br. powstał portal, w którym będą znajdować się wszystkie oferty pracy dla medyków, by konkursy były widoczne dla wszystkich.
Ewidencja wszystkich dyżurów
Transparentność - zdaniem wiceprezesa PiS - można osiągnąć wtedy, gdy kontrakty wszystkich osób otrzymujących środki publiczne, będą musiały trafić do AOTMiT.
Tak, żeby wszyscy obywatele mieli rzetelny obraz tego, ile dany medyk, dany lekarz czy ktokolwiek inny zarabia
— przekonywał.
Rzetelność, według Morawieckiego ma zapewnić utworzenie „najpóźniej do 1 lipca 2027 r.” specjalnego portalu, w którym ewidencjonowane i kontrolowane byłyby wszystkie dyżury, w tym pełnione zdalnie i telefonicznie.
Były premier domaga się również zwiększenia liczby kadr medycznych oraz likwidacji kominów płacowych.
Muszą być te kominy wyeliminowane. Dlatego proponuję maksymalną stawkę, pięciokrotność minimalnego wynagrodzenia za dyżur pełniony przez lekarza. Dzisiaj taka stawka byłaby zatem 31,40 zł razy 5
— wyliczał Morawiecki.
Zawiadomienie NIL
Naczelna Izba Lekarska złożyła w poniedziałek zawiadomienie do rzecznika odpowiedzialności zawodowej w sprawie radnego warszawskiej dzielnicy Ursus Dawida Kacprzyka, który w trakcie specjalizacji miał zarobić w ubiegłym roku 1,6 mln zł, pracując w miejskim Szpitalu Południowym. Zarzut dotyczy opuszczenia dyżuru medycznego. Z medialnych doniesień wynika, że grafik lekarza pokrywał się z występami w TVP, czy w Senacie.
Lekarz jest w trakcie specjalizacji z anestezjologii. Są dwa tryby realizowania specjalizacji: rezydencki i pozarezydencki. Lekarz rezydent jest zatrudniony przez szpital, w którym odbywa specjalizację i szpital wypłaca medykowi wynagrodzenie. Wysokość wynagrodzenia jest odgórnie ustalona i pokrywa je Ministerstwo Zdrowia.
Lekarze w trakcie specjalizacji w trybie pozarezydenckim są zatrudniani przez szpital na zasadach rynkowych. Przewodniczący Porozumienia Rezydentów Sebastian Goncerz zauważył, że zwykle zarabiają mniej niż rezydenci, bo szpital może im zapłacić także najniższą krajową.
SC/You Tube/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762799-poslowie-pis-w-szpitalu-lekarza-milionera-chcemy-wam-pomoc
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.