Od początku czerwca nie milkną echa głośnej sprawy mandatu, jaką dostała jedna z gdańskich pizzerii podczas kontroli KAS. Krzysztof Stanowski sam przyznał, że nawarzył piwa ostro krytykując urzędniczki skarbówki, ale dodał, że może go nawarzyć jeszcze więcej. Po jego kolejnym komentarzu w tej sprawie odezwała się Agata Jagodzińska, działaczka związkowa z KAS i mocno polemizowała z założycielem Kanału Zero.
2,5 tysiąca zł za pizzę
Wszystko zaczęło się od wizyty kontrolerek KAS w jednej z gdańskiej pizzerii. Przypomnijmy, do lokalu weszły dwie kobiety, które zamówiły pizzę z krewetkami i zostały obsłużone jak zwykłe klientki. Właściciel rodzinnej restauracji naliczył do zamówienia standardową, 8‑procentową stawkę VAT, tak jak robi się to w przypadku klasycznej pizzy.
Po posiłku kobiety spokojnie uregulowały rachunek, a następnie ujawniły swoje legitymacje skarbowe. Poinformowały właściciela, że naliczona stawka podatku była nieprawidłowa — w przypadku pizzy z owocami morza obowiązuje 23% VAT, a nie 8%. W efekcie nałożyły na lokal mandat w wysokości 2500 zł.
Pizza a polityka
Od tej pory wspomnianą pizzę z krewetkami ogłoszono najdroższym tego typu zamówieniem w kraju. Sprawę zaczęli komentować dziennikarze i politycy. Krzysztof Stanowski, nie przebierając w słowach, dosadnie powiedział, co myśli o takiej kontroli i samych kontrolerkach, uznając, że powinno się kogoś takiego przypiąć „do jakiegoś słupa, żeby wszyscy widzieli, jak głupi potrafi być urzędnik”.
Po tej wypowiedzi dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku skierował zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez założyciela Kanału Zero.
Sprawa stała się polityczna, bo do obrony urzędniczek ruszył też sam minister finansów Andrzej Domański. Ten z kolei nazwał słowa Stanowskiego „ohydnymi i plugawymi”.
„Wyjątkowo ohydne, plugawe słowa ze strony pana Stanowskiego […] nie chcę tych słów powtarzać, bo one budzą moje obrzydzenie”
Stanowski nawarzył piwa z pizzą
W odpowiedzi Krzysztof Stanowski w popularnym podcaście tym razem wystąpił sam, bez Roberta Mazurka, i przyznał, że swoją wypowiedzią nawarzył piwa, które będzie musiał wypić lub nawarzyć go jeszcze więcej.
Publicysta postanowił przekazać, co naprawdę powinno oburzać i czego nie wypada robić.
Już? Poszło oburzonko? Już się wyklikały artykuliki z moją twarzą na zdjęciu? Już głos zabrali ci wszyscy nieudolni politycy, z których tu się śmiejemy dzień w dzień? Poczuli, że to moment na rewanż? Wracać do roboty! Wracać do kradzieży kilometrówek, wracać do wsadzania kolesi. Na stołki, nie do więzienia, wiadomo. Wracać do robienia w konia wyborców, a nie będziecie mnie pouczać, co wypada, a co nie wypada
— rozpoczął.
Następnie w sugestywny sposób wyliczył krytykującym go politykom, dlaczego szczególnie oni nie powinni go pouczać.
Kraść nie wypada, pracować z wanny nie wypada. Oszukiwać nie wypada. Być debilem piastując wysokie stanowisko też nie wypada. Z ostatnich dni wam podam przykład. Być 29-letnim lekarzem bez specjalizacji i radnym Koalicji Obywatelskiej, który zarobił w rok 1,6 mln zł też nie wypada. Albo dać ponad 400 000 zł z publicznych pieniędzy na Akcję Demokrację, która dopiero co w sposób nielegalny ingerowała w wybory prezydenckie w Polsce. Nie będę już mówił, po której stronie. Albo nie dopuścić obrońcy do niepokornego dziennikarza, aresztowanego na trzy miesiące - to nie wypada! Spacery dendrologiczne za pierdyliard złotych - to nie wypada! Wymyślić ustawę, żeby ludzie na minimalnej utrzymywali znacznie bogatszych od siebie artystów - to nie wypada! Zabraniać ludziom nagradzać dzieci z czerwonym paskiem - to nie wypada! I mobbingować - w tym samym urzędzie, o czym TVN poinformował - też nie wypada
— punktował Stanowski.
A nazywać rzeczy po imieniu - to akurat wypada. To trzeba robić, bo byście tak wszystko rozkradli, że kamień na kamieniu by nie został w tym państwie
— dodał.
Czytaj także
Pracownica KAS: Wina nowego kierownictwa
Z jego ostatnim nagraniem nie zgodziła się jednak działaczka związkowa KAS, Agata Jagodzińska, która wcześniej wyjaśniała, dlaczego jej koleżanki i koledzy często muszą zachowywać się w kontrowersyjny sposób.
Winą za karanie na każdym kroku, najchętniej najłatwiej osiągalnych drobnych przedsiębiorców, obarczyła wówczas polityków, a konkretnie obecny rząd, w tym wspomnianego ministra Domańskiego. To właśnie nowe kierownictwo, jak stwierdziła, zmieniło tzw. mierniki kontroli i nakazało karać jak najczęściej z użyciem słonych mandatów.
Jagodzińska: Stracił Pan w oczach wielu ludzi
Tym razem jednak urzędniczka zaczęła polemizować również z Krzysztofem Stanowskim i wziąć w obronę pracowników KAS.
Wysłuchałam tego filmu i powiem Panu tak: dziś stracił Pan w oczach wielu ludzi. Nie tych, o których mówił Pan w materiale. Nie tych wszystkich polityków, którzy nagle stali się strażnikami moralności. Nie tych, którym zarzucał Pan hipokryzję
— zaczęła.
Stracił Pan natomiast w oczach wielu zwykłych ludzi. Na pewno wielu urzędników całej administracji publicznej, ich rodzin i ich znajomych, ale również wielu przyzwoitych ludzi, którzy po prostu wiedzą, jak wygląda życie i jak wygląda praca.
Jagodzińska wytknęła Stanowskiemu, że „zachował się dziś bardziej jak obrażony uczestnik sporu niż dziennikarz poszukujący prawdy”.
Bo zamiast zrobić materiał rzetelny, w którym po pierwsze wypadałoby zapytać również urzędników KAS, jak to wygląda z ich strony, zamiast przyjrzeć się szerzej problemowi, o którym również pisałam do Pana w osobistym liście, czyli sposobowi rozliczania pracy i oczekiwań stawianych pracownikom – zrobił Pan materiał, który sprawia wrażenie, jakby przede wszystkim chciał Pan podreperować swoją urażoną dumę i swoje urażone ego
— wyjaśniała Agata Jagodzińska
Nadal uważam, że ma Pan szansę zrobić rzetelny materiał o tym, jak wyglądają nabycia sprawdzające. Nadal jestem do Pana dyspozycji. Moi koledzy ze skarbówki również są do Pana dyspozycji. Chętnie opowiemy, jak to wygląda z drugiej strony, bo tej drugiej strony zwyczajnie zabrakło
— stwierdziła pracownica KAS.
Następnie działaczka związkowa napisała również o przedsiębiorcach, którzy nie zawsze postępują zgodnie z prawem i robią to całkiem świadomie. Za nic mają też nakładane na nich kary.
Właściciele potrafią śmiać się urzędnikom w twarz i mówić, że i tak bardziej opłaca im się nie nabijać wszystkiego na kasę fiskalną, bo te pieniądze odrobią w jeden dzień
— napisała.
„Oczekiwałam od Pana czegoś więcej”
W końcu pracownica KAS zadała Krzysztofowi Stanowskiemu pytanie, czy karę w przypadku nieuczciwych przedsiębiorców też uważa za nieuzasadnioną.
Bo wszyscy musimy płacić podatki. Także ci restauratorzy, którzy uczciwie wystawiają paragony, odprowadzają podatki i konkurują z tymi, którzy świadomie omijają przepisy
— czytamy we wpisie.
Agata Jagodzińska zastrzegła również, że nie broni konkretnej urzędniczki z Gdańska.
Nie znamy jednak wszystkich okoliczności tej sprawy. Nie wiemy, czy wcześniej były ostrzeżenia. Nie wiemy, czy była recydywa. Nie mam tej wiedzy i dlatego nie zamierzam wydawać jednoznacznych ocen – w przeciwieństwie do Pana!
— stwierdziła.
Natomiast ogromną niekompetencją wykazało się tutaj Ministerstwo Finansów, popełniając szereg błędów komunikacyjnych i pozwalając, by sprawa żyła własnym życiem
— podkreśliła.
To jednak nie zmienia mojego zdania o Pana materiale. To, co zrobił Pan dzisiaj w tym filmie, było naprawdę przykre. Bo zamiast wykorzystać swoją pozycję i swoje zasięgi do pokazania całego obrazu sytuacji, pokazał Pan wyłącznie tę część, która pasowała do z góry przyjętej tezy. A od dziennikarza oczekiwałabym czegoś więcej.
— dodała.
Czytaj także
SC/X/Kanał Zero/wPolityce.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762586-pizza-za-25-tys-zl-urzedniczka-kas-pisze-do-stanowskiego
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.