„Dowiedziałam się, że według interpretacji statutu sama wykluczyłam się z partii, ponieważ przystąpiłam do stowarzyszenia Ewy Zajączkowskiej-Hernik” – informuje dotychczasowa działaczka Nowej Nadziei Sławomira Mentzena. We wpisie na portalu Facebook opisuje, w jaki sposób została potraktowana przez partię.
Dorota Spalony działała w partii Nowa Nadzieja Sławomira Mentzena, która współtworzy Konfederację. Kobieta przystąpiła jednak do stowarzyszenia założonego przez Ewę Zajączkowską-Hernik. Spalony przekonuje, że to z tego powodu została wyrzucona z partii.
Dzisiaj po południu, kiedy karmiłam mojego synka, jak zwykle chciałam zajrzeć na lokalne czaty członków Nowej Nadziei. Okazało się, że zostałam z nich usunięta. Chwilę później straciłam dostęp do służbowego maila oraz konta w systemie. Próbowałam bezskutecznie skontaktować się z prezesem okręgu, Maciejem Antczakiem. Nie odebrał. Telefonów nie odebrało również kilka osób ze szczebla centralnego. Odebrał natomiast Bartosz Bocheńczak. Od niego dowiedziałam się, że według interpretacji statutu sama wykluczyłam się z partii, ponieważ przystąpiłam do stowarzyszenia Ewy Zajączkowskiej-Hernik. Zapytałam więc, dlaczego członkostwo w innych stowarzyszeniach, takich jak Koliber czy Kalisz Jutra, nie stanowi problemu. Usłyszałam, że w Nowej Nadziei uznano, iż stowarzyszenie Ewy ma cele sprzeczne z ideami partii. Na tym rozmowa praktycznie się zakończyła, ponieważ w połowie mojego zdania połączenie zostało rozłączone
– pisze działaczka.
A jakie są cele tego stowarzyszenia? – promocja kultury, tradycji i historii narodowej, – edukacja obywatelska, – promocja przedsiębiorczości, – wsparcie osób wykluczonych społecznie, w szczególności osób niepełnosprawnych i samotnie wychowujących dzieci, – promocja regionów Polski, – działalność charytatywna, – kształtowanie postaw patriotycznych. Jeżeli rzeczywiście są to wartości sprzeczne z ideami Nowej Nadziei, to pozostaje mi jedynie ze smutkiem przyjąć do wiadomości, że partia, do której należałam, nie chce mieć ich na swoich sztandarach. Nie będę ukrywać – jest mi po prostu przykro. Po 5 latach i 4 miesiącach działalności, co do dnia, coś się skończyło. Setki godzin pracy. Dziesiątki wydarzeń. Własne pieniądze, własny czas, własne zaangażowanie. Nie dla stanowisk, nie dla korzyści. Z przekonania, że można zmieniać Polskę na lepsze. Dla naszych dzieci
– czytamy w jej wpisie.
„Bez telefonu. Bez rozmowy”
Spalony pisze o wysiłku, który włożyła we współtworzenie partii, nawet w bardzo trudnych dla siebie życiowych momentach.
Najbardziej boli jednak nie sama decyzja, ale sposób jej przekazania. Przez lata podawaliśmy sobie ręce. Wspólnie organizowaliśmy wydarzenia, kampanie i akcje. Dzisiaj zostałam po prostu wygumkowana. Bez telefonu. Bez rozmowy. Bez „do widzenia”. Bez sądu partyjnego. Szczególnie gorzko wygląda to w środowisku, które tak chętnie mówiło o większej aktywności kobiet w polityce. Dziś mam wrażenie, że niektóre kobiety są mile widziane tylko do momentu, gdy nie zaczną działać poza wyznaczonym schematem. Poświęciłam Nowej Nadziei wiele czasu także wtedy, gdy życie nie było łatwe. Kiedy traciłam rodziców. W czasie ciąży. W czasie, gdy zostawałam mamą. Najwyraźniej nie zasłużyłam nawet na krótką rozmowę. Od pewnego czasu widać też, że piętnowanie osób współpracujących lub sympatyzujących z Ewą Zajączkowską-Hernik nabiera rozpędu. Mieliśmy budować lepszą Polskę wszystkimi skutecznymi metodami. Rzeczywistość okazała się bardziej przypominać polityczne gry niż wspólną pracę dla idei. I to jest chyba w tym wszystkim najsmutniejsze
– czytamy.
FB/mly
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762551-rozlam-w-konfederacji-wyrzucaja-ludzi-zajaczkowskiej
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.