Wczoraj w ramach pytań bieżących, a także informacji bieżącej, posłowie Prawa i Sprawiedliwości, a także Konfederacji, zajęli się głośnymi w ostatnich dniach tzw. nabyciami sprawdzającymi dokonywanymi przez pracowników urzędów skarbowych z reguły u małych przedsiębiorców. Do rangi symbolu w tej sprawie urosła pizza z krewetkami, nabyta przez inspektorów skarbowych w jednej z pizzerii w Gdańsku, którą właściciel lokalu sprzedał z 8% podatkiem VAT, a powinien z podatkiem VAT wynoszącym 23%, za co otrzymał mandat w wysokości 2,5 tys. zł. Ta informacja rozgrzała do czerwoności media społecznościowe, wielu przedsiębiorców informowało o swoistej fali takich kontroli urzędników skarbowych w swoich firmach, których wynikiem były maksymalne mandaty i to wystawiane nawet wtedy kiedy karany przedsiębiorca odmawiał ich przyjęcia, wyrażając poważne wątpliwości co do słuszności ich wystawienia.
Na tę niezwykle burzliwą dyskusję zareagowała przewodnicząca największego związku zawodowego pracowników KAS Agata Jagodzińska, pisząc bardzo obszernie na portalu X o przyczynach tego stanu rzeczy, czyli zmianach tzw. mierników dotyczących nabyć sprawdzających dokonanych przez kierownictwo resortu finansów. Ponieważ sprawa nabyć sprawdzających wywołała ogromny niepokój w środowisku przedsiębiorców, szczególnie małych i średnich firm, klub Prawa i Sprawiedliwości zdecydował się zgłosić pytanie w sprawach bieżących dotyczące tej kwestii, później okazało się także, że o informację bieżącą w tej sprawie, wystąpił także klub poselski Konfederacji. W imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości przygotowałem 4 pytania skierowane do ministra finansów Andrzeja Domańskiego, ten jednak się do Sejmu się nie pofatygował, odpowiadał na nie w jego imieniu, wiceminister Zbigniew Stawicki, zastępca szefa KAS.
Po pierwsze zapytałem, czy resort finansów dokonał zmian tzw. mierników dotyczących nabyć sprawdzających, polegających na tym, że do ich wykonania zalicza się teraz, tylko te zakończone mandatem, albo odmową przyjęcia mandatu? Po drugie, czy mamy więc do czynienia z presją na urzędników skarbowych, aby każde nabycie sprawdzające kończyło się mandatem i czy to oznacza porzucenie funkcji edukacyjnej i prewencyjnej nabyć sprawdzających na rzecz funkcji represyjnej w odniesieniu do małych podmiotów gospodarczych? Po trzecie, czy prawdziwe są informacje o jednoczesnym podniesieniu wartości tych mierników, a więc, czy prawdziwa jest informacja, że urzędnicy skarbowi mają wystawiać więcej mandatów i to na maksymalne kwoty? No i wreszcie po czwarte, czy zdaniem resortu polityka ścigania w ten sposób małych i słabych przedsiębiorców, ma zapewnić poprawę wykonania dochodów budżetowych w sytuacji, kiedy ministrowi finansów już od ponad dwóch lat idzie pod tym względem wręcz fatalnie? Przypomniałem, że w roku 2024 ministrowi finansów zabrakło do planowanych aż 56 mld zł dochodów budżetowych, z kolei w roku 2025 blisko 42 mld zł i w dużej mierze chodzi o dochody z podatku VAT i stwierdziłem, że nasilone kontrole u małych przedsiębiorców, kończone wysoki mandatami, tej luki na pewno nie zapełnią.
Z odpowiedzi na te pytania, a także późniejszej odpowiedzi wiceministra Stawickiego w ramach informacji bieżącej wynika, że kierownictwo KAS dokonało jednak zmian w miernikach oceny nabyć sprawdzających, wprowadzając tzw. kryterium efektywnościowe. Tyle tylko, że efektywność nabyć sprawdzających to właśnie ilość i wartość mandatów wystawianych przez urzędników skarbowych, ba do tej efektywności zaliczane są także mandaty, których przyjęcia odmówił ukarany przedsiębiorca. W ten sposób minister przyznał jednak, że nabycia sprawdzające, które jeszcze do 2024 roku pełniły głównie rolę edukacyjną i prewencyjną (urzędnicy skarbowi stwierdzając jakąś drobną nieprawidłowość, pouczali przedsiębiorcę), teraz mają już tylko i wyłącznie rolę represyjną. Potwierdzają to zresztą dane przedstawione przez przewodniczącą Agatę Jagodzińską, otóż, o ile liczba takich mandatów w 2024 roku wynosiła ponad 13 tysięcy, to w 2025 roku już ponad 20 tysięcy, a więc nastąpił wzrost o ponad 50%, natomiast ich kwota wzrosła z ponad 20 mln zł w 2024 roku, do blisko 28 mln zł w 2025 roku.
Mimo tak gwałtownego wzrostu ilości i wartości mandatów, dochody z tego tytułu nie poprawią znacząco sytuacji w budżecie państwa, skoro w 2025 roku do wielkości planowanych, jak już wspomniałem, zabrakło blisko 42 mld zł. Z tego aż ok. 28 mld zł z VAT, ok. 6,6 mld zł z akcyzy, ok. 7 mld zł z CIT i ok. 2 mld zł z PIT i to przy przyzwoitym jak na warunki unijne wzroście gospodarczym wynoszącym w 2025 roku 3,6% PKB i średniorocznej inflacji wynoszącej 3,6%. A więc podstawa do wpływów z podatku VAT, czyli nominalny wzrost PKB to 7,2% (ten założony w budżecie 8,9%), a do planu zabrakło aż 28 mld zł wpływów z VAT, czy ok. 7 mld zł wpływów z CIT, czego w żaden racjonalny sposób wyjaśnić się nie da. Problemy budżetu tkwią więc zupełnie gdzie indziej, niż próbuje ich poszukiwać minister finansów, zwiększając ilość nabyć sprawdzających i związanych z tym ilość postępowań mandatowych, zakończonych wystawieniem mandatu na maksymalną kwotę.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762370-pizza-z-krewetkami-czyli-jak-nabycie-sprawdzajace-traci-sens
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.