Premier Donald Tusk znów udaje, że cała Europa liczy się z nim, podczas gdy kolejny raz przekonaliśmy się, że jest odwrotnie. Podczas dzisiejszej konferencji odpowiadał m.in. na pytanie dziennikarki wPolsce24 o spotkanie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z liderami państw E3. „Mógłbym długo tłumaczyć na czym polega zawiła gra mocarstw” - zaczął w mentorskim tonie. Zaznaczył, że Polska nie będzie respektować ustaleń, w których nie uczestniczy.
W niedzielę 7 czerwca prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski gościł w Londynie, gdzie spotkał się z liderami grupy E3 - premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem, kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem i prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.
Dziennikarka Telewizji wPolsce24 zapytała Donalda Tuska, dlaczego nie był obecny podczas tego spotkania.
Dzisiaj rano długo rozmawiałem z kanclerzem (Niemiec, Friedrichem) Merzem, który wyjaśniał mi motywacje i przedstawił w szczegółach (…) przebieg rozmów w Londynie. Powiedziałem, że z punktu widzenia Polski żadne ustalenia, w których Polska nie uczestniczy, nie będą przez nas respektowane, znaczy nie będą nas zobowiązywały, a Polska jest absolutnie niezbędnym ogniwem, żeby o przyszłości Ukrainy i regionu na serio rozmawiać
— podkreślił Tusk.
„To musi być jednoznaczne”
Szef rządu powiedział, że w poniedziałek rozmawiał też z premier Włoch Giorgią Meloni, która „nie jest zachwycona faktem, że istnieje taki format jak E3”. Zapowiedział też, że w najbliższych dniach zostanie zorganizowane spotkanie w formacie „piątki”, a więc z udziałem Polski i Włoch.
Kłopot polega na tym, że jak jest „trójka”, to my jesteśmy źli i Włosi są źli. Jak jest „piątka”, to Hiszpanie mówią „zaraz, my też jesteśmy dużym europejskim krajem”. Jak się spotykamy jako „27”, a więc w tym regularnym formacie Unii Europejskiej, to oczywiście bardzo trudno uzyskać jakąś szybką decyzję, bo tam jest (potrzebna) jednomyślność
— wyjaśnił.
Tusk powiedział też, że jest bardzo ostrożny wobec pojawiających się pomysłów, żeby możliwie szybko podjąć dialog czy rozmowę z Putinem w sprawie Ukrainy. Podkreślił, że mimo pojawiąjących się problemów „jeśli chodzi o wojnę z Rosją, wszyscy jesteśmy po tej samej stronie”.
To musi być jednoznaczne, że nikt w Europie nie będzie się bawił w arbitra między Rosją a Ukrainą. W tej wojnie jesteśmy po stronie Ukrainy. Ukraina tej wojny nie może przegrać, Rosja nie może tej wojny wygrać
— powiedział premier.
„Zawiła gra mocarstw”
Tusk zadeklarował, że Polska będzie obecna tam, gdzie jest to „niezbędne i potrzebne”.
Czy pisząc na portalu X o tym, że „dyplomacja nie przyniosła efektów”, miał na myśli nieobecność Polski na spotkaniu przy Downing Street? Odpowiadając na top pytanie dziennikarki Telewizji wPolsce24 odparł:
Mówiąc o braku efektów dyplomatycznych, mówiłem o niepowodzeniu, a raczej braku konkretnych efektów misji pana Budanowa, który przyjechał do Polski.
Chodziło mi konkretnie o starania, a czasami brak starań dyplomatów z obu stron, żeby znaleźć możliwie szybkie i sensowne wyjście z tego niepotrzebnego klinczu. Nie miało to związku ze spotkaniami formatu E3
— dodał.
No wiecie, ja mógłbym długo tłumaczyć, na czym polega ta niezwykle zawiła gra mocarstw, państw ambitnych, takich jak Polska, które odgrywają kluczową rolę, ale nie zawsze są dopraszane do różnych spotkań. Takie są realia. Ja będę robił to, co do tej pory
— stwierdził.
PAP/wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762254-tusk-niezaproszony-na-spotkanie-e3-ale-zgrywa-twardziela
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.