I prezes SN: Trybunały UE nie zakwestionowały statusu sędziówI prezes SN: Żaden z trybunałów UE nie zakwestionował statusu sędziów! "Część polityków nadinterpretowuje te orzeczenie"

"Z żadnego z orzeczeń trybunałów europejskich nie wynika, żeby trybunały te zakwestionowały status sędziów z uwagi na tryb powołania" - podkreślił Zbigniew Kapiński w RMF FM. I prezes Sądu Najwyższego wskazał skąd bierze się problem z nieuznawaniem statusu części sędziów.
Z żadnego z orzeczeń trybunałów europejskich nie wynika, żeby trybunały te zakwestionowały status sędziów z uwagi na tryb powołania - podkreślił Zbigniew Kapiński w RMF FM. I prezes Sądu Najwyższego wskazał skąd bierze się problem z nieuznawaniem statusu części sędziów.
Problem w części prawników i polityków
Zbigniew Kapiński w wywiadzie odniósł się między innymi do kwestionowania kompetencji sędziów powołanych od 2018 r. Zaznaczył, że zarówno orzecznictwo trybunałów europejskich, jak i stanowisko Komisji Weneckiej nic w tej kwestii nie zmienia. Problem tkwi gdzie indziej.
To, że część prawników i polityków nadinterpretowuje te orzeczenie, wiem w czyim interesie i z jakich powodów, i w medialnych przekazach twierdzi, moim zdaniem w sposób niezgodny z rzeczywistym stanem rzeczy, że z tych orzeczeń to wynika, to jest ten problem
— stwierdził I prezes SN.
„Wyłączna prerogatywa pana prezydenta”
Prezes Kapiński powiedział też, co myśli o wyborze sędziów do KRS.
Uważam, że nie ma żadnych powodów, żeby z uwagi na tryb wyboru 15 sędziów, kwestionować sędziów powołanych przez prezydenta, w sytuacji, kiedy jasno z Konstytucji wynika, że jest to wyłączna prerogatywa pana prezydenta
— powiedział w RMF FM.
Nastąpiło jakieś dziwne powiązanie pomiędzy wydaniem uchwały przez KRS a niezawisłością sędziowską. Tego zupełnie nie rozumiem
— kontynuował.
Problem po stronie premiera
Zbigniew Kapiński uznał też, że w sprawie sytuacji w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN problem leży po stronie premiera.
Problem jest z Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, gdyż ówczesny prezes odchodzący nie zwołał zgromadzenia w celu wyłonienia trójki kandydatów na prezesa i konsekwencja jest taka, że od dwóch lat nie ma prezesa kierującego Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, gdyż zwołanie zgromadzenia, które wyłoni kandydatów […] wymaga kontrasygnaty
— wyjaśniał I prezes SN.
Problem jest właśnie po stronie pana premiera, który, że tak powiem, ma uprawnienie do tego, żeby tej kontrasygnaty udzielić i z tego, co wiem, to nie ma tej kontrasygnaty
— zaznaczył.
Kiedy posiedzenie KRS?
Zbigniew Kapiński został też zapytany o zwołanie pierwszego posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa, po tym gdy 15 maja Sejm wybrał nową sędziowską część Rady.
W odpowiedzi I prezes Sądu Najwyższego zapowiedział przybliżony termin decyzji w tej sprawie.
Decyzja zapadnie w tym tygodniu
— powiedział prezes Kapiński.
Kwestia jest już moim zdaniem przemyślana, ale jasno chcę tutaj powiedzieć, że swoje stanowisko w tym zakresie zakomunikuję członkom KRS. Nie mam w zwyczaju tego czynić przez media
— podkreślił.
Apel do polityków
I prezes SN powtórzył apel, by politycy „doszli do zgody” i uchwalili jednozdaniową ustawę rozwiązującą kwestię podważania niektórych wyroków z uwagi na umocowanie składu sędziowskiego.
W Sądzie Najwyższym jest przygotowywany wariant rezerwowy, niezależny od polityków
— dodał.
Gość RMF FM został też zapytany czy wierzy, że możliwy do zrealizowania jest jego postulat dotyczący przyjęcia jednozdaniowej ustawy, której celem byłoby potwierdzenie ważności wszystkich nominacji sędziowskich od 1990 r.
Gdybym nie był umiarkowanym optymistą, to nie podejmowałbym się także zadania kierowania zarówno wcześniej Izbą Karną, jak teraz całym Sądem Najwyższym. Wierzę w rozsądek i opanowanie polityków
— odparł Kapiński.
Ja rozumiem obywateli (…), dlatego trzeba z tym skończyć. Moja propozycja i mojej poprzedniczki, pani prof. Małgorzaty Manowskiej była taka, żeby politycy w zakresie tego obszaru, który jest newralgiczny z punktu widzenia obywateli i funkcjonowania państwa doszli do zgody (…), żeby uchwalić jednozdaniową ustawę, żeby nie było wątpliwości, że jeżeli obywatel idzie do sądu, to wychodzi z orzeczeniem, które nie będzie kwestionowane z uwagi na skład sądów
— podkreślił.
SC/RMF FM/300polityka
