„Chodzi o to, żeby ten sąd służył ludziom, żeby był daleko od polityków. Ja mam tego świadomość, (…) że sądy nie unikną politycznych spraw, bo te sprawy wpływają” - mówił na antenie Telewizji wPolsce24 sędzia Zbigniew Kapiński, który został powołany na nowego I prezesa Sądu Najwyższego.
Prezydent Karol Nawrocki powołał Zbigniewa Kapińskiego na nowego I prezesa Sądu Najwyższego. Kapiński był dziś gościem telewizji wPolsce24.
Czytaj także
Plan
Nominowany na I prezesa Sądu Najwyższego sędzia Zbigniew Kapiński został zapytany o to, czy w jego ocenie SN wymaga reformy.
Na pewno nie będę podejmował żadnych decyzji pochopnie
— wskazał.
Trzeba na to spojrzeć z perspektywy już prezesa. Gdy zostałem prezesem Izby Karnej, stwierdziłem, że pewne rzeczy trzeba udoskonalać, a nie wprowadzać jakąś rewolucję
— zauważył.
Zapoznam się z działaniem Sądu Najwyższego już z perspektywy I prezesa i tam, gdzie będą potrzebne zmiany, na pewno będę je wprowadzał, ale na pewno nie będą one pochopne, albo rewolucyjne. Chodzi o to, żeby ten sąd służył ludziom, żeby był daleko od polityków. Ja mam tego świadomość, (…) że sądy nie unikną politycznych spraw, bo te sprawy wpływają, dotyczące czasem najważniejszych osób w państwie
— podkreślił.
Sędzia zapewnił, że będzie robił wszystko, aby Sąd Najwyższy był daleki od jakichkolwiek wpływów politycznych, nieważne z której strony.
Czytaj także
Sukces
Kapiński został zapytany, czy „poglądy polityczne zostawia w domu”.
Zawsze. Przeszedłem chrzest bojowy podczas kilkuletniego orzekania w sprawach lustracyjnych i mam satysfakcję z tego względu, że orzekając w składach, które orzekały w stosunku do osób z pierwszych strony gazet – marszałka Sejmu, premiera z Lewicy, za dwa, czy trzy tygodnie orzekaliśmy w sprawie posła z prawicy, w międzyczasie był jeszcze ktoś z ówczesnego centrum, i nigdy nie zarzucono nam jakichś związków politycznych
— zauważył.
Widzowie, politycy mogli krytykować, nie zgadzać się z orzeczeniami, ale nigdy nie zarzucono nam, że to były orzeczenia polityczne. I uważam, że to był ogromny sukces
— wskazał.
„Nie ma podstaw do tego, żeby dzielić sędziów”
W rozmowie padła również ważna deklaracja dot. tzw. „neosędziów”.
Będę pilnował tego, żeby Sąd Najwyższy był całkowicie apolityczny. Wiem, że w tych rozchwianych czasach nie jest to łatwe zadanie. Mam tego świadomość. Mam świadomość podziałów, które występują na tzw. „starych” i „nowych”. Nie chcę używać pojęcia neo-sędziów, bo ono jest obraźliwe i uważam, że nie ma żadnej podstawy prawnej do tego, żeby dzielić sędziów, ale dołożę wszelkich starań, żeby Sąd Najwyższy spełniał w sposób właściwy swoją funkcję w państwie
— podkreślił.
Orzeczenie ws. Wałęsy
W rozmowie nie mogło również zabraknąć wątku głośnego orzeczenia sędziego Kapińskiego ws. Lecha Wałęsy. Jak sam sędzia przyznał, na antenie telewizji wPolsce24, skomentował ataki na niego za tamto orzeczenie po raz pierwszy.
Doświadczyłem ataków medialnych związanych z orzekaniem w jednym z procesów lustracyjnych, w procesie Lecha Wałęsy. Czyniono mi zarzut, że to była manipulacja, że to była zbrodnia sadowa w 2000 r. Jestem tym zdumiony, jest to bardzo niesprawiedliwa opinia, nieprawdziwa. Jestem zdumiony tym, że wypowiadają to ludzie, którzy mają dzisiaj dostęp do wszystkich dokumentów. Byłem wręcz wzywany do jakiegoś tłumaczenia się z tego rodzaju orzeczenia. Uważam, że sędzia nie może się tłumaczyć, bo nie ma takich powodów. Nie zajmowałem w tym zakresie stanowiska, a dzisiaj mam pierwszą okazję i dopiero, kiedy ten proces związany z wyborem na funkcję I prezesa się zakończył, chcę o tym powiedzieć
— zaznaczył.
W 2000 roku, kiedy orzekaliśmy w składzie trzyoosobywym, wydaliśmy takie orzeczenie, które wynikało z materiału dowodowego wówczas dostępnego. To była rzetelna analiza materiału dowodowego, a orzeczenie respektowało wszelkie zasady procesu karnego, bo według zasad postępowania karnego toczyło się postępowanie lustracyjne. W tych realiach dowodowych, jakie były sąd lustracyjny nie mógł wydać innego orzeczenia. To, że po 16 latach okazało się, że zasadnicze dowody w postaci teczki personalnej były ukrywane i znalazły się w tzw. szafie Kiszczaka, rzuciło na to zupełnie nowe światło, ale tymi dowodami nie dysponował sąd. Można sobie zadać proste pytanie: dlaczego uprawnione ograny nie wykorzystały prawnych możliwości do wzruszenia tego orzeczenia już dysponując nowymi dowodami, tymi które znaleziono w tzw. szafie Kiszczaka. Można było złożyć wniosek o złożenie wniosku o wznowienie postępowania lustracyjnego. Taki wniosek nie został złożony
— zaznaczył.
Adrian Siwek/wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761160-tylko-u-nas-sedzia-kapinski-ujawnia-swoj-plan-na-sad-najwyzszy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.