Czy należy odebrać Order Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu? Sprawa wywołuje coraz większe kontrowersje. Głos w sprawie zabrał dr Sławomir Dębski.
Sławomir Dębski, były szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, a obecnie komentator Kanału Zero, udostępnił wpis dotyczący sprawy planów odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
Przypomniał, że od momentu decyzji prezydenta Ukrainy o uhonorowaniu zbrodniarzy z Ukraińskiej Armii Powstańczej, był krytykiem tych działań. Twierdzi jednak, że nie należy odbierać głowie ukraińskiego państwa polskiego odznaczenia.
Szanowni Państwo, należałem do pierwszych osób w Polsce, które publicznie protestowały przeciw decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek ukraińskich sił specjalnych imienia bohaterów UPA. Uważam tę decyzję za błędną, szkodliwą dla relacji polsko-ukraińskich i strategicznie nierozsądną. Krytykowałem ją od pierwszego dnia i nie zmieniłem zdania. Ale jednocześnie jestem przeciwnikiem odebrania prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego. Dlaczego? Chodzi o Majestat Rzeczypospolitej - trzeba o niego dbać. Bo jego odbudowywanie jest trudne. Order Orła Białego nie jest procesem kanonizacyjnym. Państwo nie stwierdza nim, że odznaczony jest święty, nieomylny ani że wszystkie jego przyszłe decyzje będą słuszne. Jest to najwyższe odznaczenie Rzeczypospolitej, przyznawane za określone zasługi oceniane w konkretnym momencie historycznym
— pisze dr Sławomir Dębski.
Polska przyznała ten order Wołodymyrowi Zełenskiemu za to, że jako prezydent Ukrainy nie uciekł, nie dał się Rosji zastraszyć i podjął walkę w obronie niepodległości swojego państwa. Niepodległości, która dla Polski ma znacznie strategiczne. Za to właśnie został odznaczony. Tych zasług nie da się wymazać późniejszymi głupimi decyzjami. Warto również pamiętać, że Order Orła Białego nie jest przyznawany wyłącznie za bezpośrednie zasługi dla Polski. Wśród jego kawalerów znajdują się polscy bohaterowie - część z nich popełniała później głupoty - uczeni i działacze opozycji, ale także królowie, prezydenci i szefowie rządów państw sojuszniczych. Ronald Reagan, George H.W. Bush, król Karol III, Harald V, Karol XVI Gustaw, Václav Havel, Valdas Adamkus, Dalia Grybauskaitė, Petr Pavel czy Gerhard Schröder. Czy wszyscy oni mieli identyczne zasługi dla Rzeczypospolitej? Oczywiście nie. Order był wielokrotnie wyrazem uznania dla urzędu, państwa, sojuszu, historycznej roli lub szczególnych zasług w określonym momencie\
— dodaje.
Jako potwierdzenie swoich słów przywołuje przykłady byłych kanclerzy Niemiec – Angeli Merkel i Gerharda Schrödera.
Przypadek Gerharda Schrödera czy Angeli Merkel są tu szczególnie pouczające. Dziś mało kto kwestionuje, że ich polityka wobec Rosji, a później osobiste zaangażowanie w Nord Stream, przyczyniły się do wzmocnienia Rosji i stworzenia warunków dla agresji przeciw Ukrainie. Mimo to Polska nie weszła na drogę odbierania im naszych najwyższych odznaczeń państwowych. Jeżeli jednak dziś przyjmiemy zasadę, że Order Orła Białego można odebrać za działania podjęte już po jego nadaniu, stworzymy precedens o bardzo daleko idących konsekwencjach. Dziś mówimy o Zełenskim. Jutro ktoś zażąda odebrania orderu Wałęsie. Pojutrze Kwaśniewskiemu, Macierewiczowi, Michnikowi lub Komorowskiemu albo innym odznaczonym. Następnie któryś z kolejnych prezydentów uzna, że najlepszym sposobem rozpoczęcia kadencji jest odebranie Orderu Orła Białego swojemu poprzednikowi i wszystkim tym, których ten postanowił wyróżnić
— twierdzi Dębski.
Brzmi absurdalnie? Z doświadczeń III RP - sporów o sądownictwo wiemy już, że jeżeli istnieje luka, precedens albo możliwość nadużycia, wcześniej czy później ktoś po nią sięgnie. Ktoś kiedyś powie: „Narodzie, potrzymaj mi piwo”. Co więcej, gdyby konsekwentnie stosować logikę odbierania orderów za późniejsze zachowanie odznaczonego, należałoby przyznawać je wyłącznie pośmiertnie. Tylko wtedy mamy pewność, że odznaczony nie zmieni poglądów, nie popełni błędu ani nie podejmie kontrowersyjnej decyzji. Odebranie Orderu Orła Białego wysłałoby światu sygnał, że Polska nie traktuje własnych najwyższych odznaczeń poważnie. Że decyzje państwa obowiązują tylko do czasu zmiany politycznej koniunktury. Że najwyższe wyróżnienie Rzeczypospolitej jest elementem bieżącego sporu politycznego. Państwo, które lekko przyznaje swoje najwyższe odznaczenia i równie lekko je odbiera, staje się państwem lekkich obyczajów instytucjonalnych. Nie wolno do tego dopuścić. Żadne państwo na świecie nie odebrało głowie państwa odznaczenia które przyznało mu raptem trzy lata wcześniej. Powstanie wrażenie, że polskie odznaczenia są nic nie warte - bo zależą od kaprysu i nastrojów. Right or wrong, but my country
— pisze Sławomir Dębski.
X/mly
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762060-debski-w-obronie-zelenskiego-to-nie-proces-kanonizacyjny
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.