Doda we wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych, przekonywała, że ci, którzy krytykują ustawę o dodatkach dla artystów, nie przeczytali jej. Na jej zarzuty zareagował Krzysztof Stanowski. „Niestety, jest dokładnie odwrotnie. To Doda nie przeczytała tej ustawy, a ją ocenia” - wskazał.
Piosenkarka Dorota „Doda” Rabczewska jest zwolennikiem dodatków dla artystów, które forsowane są przez minister kultury i dziedzictwa narodowego Martę Cienkowską. Propozycję tę wzbudzają jednak wiele kontrowersji.
Drogi czytelniku. Widzę, że oceniasz ustawę „artystyczną”, której ewidentnie nawet nie przeczytałeś. To bardzo słabe, że wyrabiasz sobie opinię na bazie krzywdzących mitów o ‘bogatych artystach’, podczas gdy ta ustawa dotyczy tysięcy ludzi w instytucjach kultury - bibliotekarzy, archiwistów czy muzyków i aktorów - którzy latami pracowali na śmieciówkach za minimalne stawki. Myślenie, że każdy pracownik kultury to celebryta z TV, jest po prostu dziecinne i pokazuje brak elementarnej wiedzy o tym, jak funkcjonują te instytucje. Pisanie takich komentarzy bez znajomości przepisów to po prostu wstyd. Zamiast powielać głupoty, warto poświęcić chwilę na rzetelną lekturę, a nie na szczucie na ludzi, którzy dbają o nasze dziedzictwo za psie pieniądze
— pisała „Doda”.
Jeśli uważasz, że kultura to zbędny balast, to powiedz to wprost, zamiast ukrywać się za populistycznymi hasłami. Myślisz, że każdy pracownik kultury to milioner, który zarabiał ‘duże pieniądze’? To mit, który służy tylko temu, żebyśmy się kłócili o ochłapy. W sektorze kultury, w muzeach, archiwach, bibliotekach czy orkiestrach, ogromna rzesza ludzi od lat pracuje za pensje bliskie minimalnej krajowej – dokładnie tak samo, jak osoby, o których piszesz. Oni też nie mieli z czego odkładać, bo system wypychał ich na umowy cywilnoprawne bez składek
— przekonywała.
Stanowski odpowiada
Na tezy te zareagował w mediach społecznościowych Krzysztof Stanowski, twórca Kanału Zero, który od kilku dni demaskuje kontrowersje związane z propozycją dodatków.
Niestety, jest dokładnie odwrotnie. To Doda nie przeczytała tej ustawy, a ją ocenia
— wskazał Stanowski.
Poniżej załączam listę osób, które ta ustawa może objąć - nie ma tam miejsca dla bibliotekarzy czy archiwistów. Wręcz przeciwnie - to bibliotekarze czy archiwiści zarabiający najniższą krajową będą zrzucać się na składki emerytalne artystów mających przychód do 12 000 brutto miesięcznie
— dodał i załączył fragment ustawy, w którym wymienieni są potencjalni beneficjenci.
Kontrowersje
Donald Tusk, otwierając ostatnie posiedzenie rządu, poinformował, że Rada Ministrów zajmie się projektem ustawy dotyczącej m.in. dopłat dla artystów zawodowych. Jak przekonywał, „najwięksi, najsławniejsi artyści przez całe stulecia bardzo często długie lata cierpieli po prostu biedę”.
Opinię społeczną szczególnie oburzyło, że rozwiązania będą dotyczyć artystów, którzy zarobili rocznie 125 proc. dwunastokrotności minimalnego miesięcznego wynagrodzenia.
Co więcej nad dopłatami dla artystów ma czuwać 15-osobowa Rada Programowa powoływana na 4-letnią kadencję oraz 145-osobowa komisja opiniująca. Wszyscy ci ludzie mają za to pobierać sowite wynagrodzenia.
Sprawa ta bulwersuje szczególnie, biorąc pod uwagę obecny kontekst, gdzie zadłużenie Polski rośnie w ekspresowym tempie, a pieniędzy brakuje na podstawowe kwestie takie jak służba zdrowia.
Czytaj także
Adrian Siwek/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761870-spiecie-stanowskiego-i-dody-poszlo-o-artystow
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.