Pierwszą rocznicę zwycięstwa Karola Nawrockiego w drugiej turze wyborów można uznać za koniec naiwnej, a często wręcz służalczej czy poddańczej polityki wobec Ukrainy.
1 czerwca 2025 r. Karol Nawrocki wygrał z Rafałem Trzaskowskim drugą turę wyborów prezydenckich. Rządzący oraz ich media tak samo nie docenili Karola Nawrockiego jako kandydata, jak potem jako prezydenta. Zupełnie nie zrozumieli relacji nowego prezydenta z Prawem i Sprawiedliwością, mimo że wcześniej nie zrozumieli tego w wypadku prezydenta Andrzeja Dudy. I, jak to oni, nie wyciągnęli żadnych wniosków. Z tego wynikło przekonanie, że PiS zainstalowało przy prezydencie swoją ekipę. Nie zrozumieli, że prezydent jest tak silnym ośrodkiem władzy, szczególnie gdy jest nim Karol Nawrocki, że kancelaria i gabinet są sztabem głowy państwa, a nie partyjną ekspozyturą. Inna sprawa, że PiS wcale nie dążyło do posiadania swojej ekspozytury przy głowie państwa.
Infantylne są opowieści publikowane np. w „Gazecie Wyborczej”, że skoro Paweł Szefernaker to wychowanek Joachima Brudzińskiego, to jako szef gabinetu głowy państwa nadal jest jego człowiekiem. Podobnie szef kancelarii Zbigniew Bogucki nie jest ani człowiekiem Brudzińskiego, ani Szefernakera. Bogucki nie jest „gorliwym strażnikiem PiS-owskiej opowieści o prawie w Polsce”, nie „zajmuje go betonowanie układu wpływów w wymiarze sprawiedliwości”. To kompletne bzdury. Podobnie jak opowieści o tym, że Marcin Przydacz tylko „ma dbać o wizerunek Nawrockiego jako ulubieńca Donalda Trumpa, a w kontrze do rządu Tuska”. I zdarzenia, które prowadzą do tej infantylnej narracji mają też być strategią Jarosława Kaczyńskiego, co nie jest oczywiście prawdą.
Ośmieszyli obóz Donalda Tuska ci – jak Roman Giertych i jego trolle – którzy chyba do dziś przeliczają albo są w gotowości do przeliczania głosów oddanych na Karola Nawrockiego. Wszystkie procedury zostały dawno zamknięte, Państwowa Komisja Wyborcza, Sąd Najwyższy i przewodniczący Zgromadzenia Narodowego (marszałek Sejmu Szymon Hołownia), zrobili to, co nakazuje konstytucja, więc pomysły permanentnego liczenia albo stwierdzania niezdolności głowy państwa do sprawowania urzędu, żeby zastąpił go marszałek Sejmu (Włodzimierz Czarzasty), to zwykła szuria.
Zupełnym idiotyzmem jest narracja obozu rządzącego i jego mediów, jakoby Karol Nawrocki doznał jakiejś porażki na pierwszej zwołanej przez siebie Radzie Gabinetowej. Fantazją jest opisywanie, jak to Donald Tusk zamiast się tłumaczyć, zaatakował prezydenta Nawrockiego, a ten nie potrafił się odgryźć. I dlatego miał upaść plan „cyklicznego przeczołgiwania rządu”. A gdy nie udało się z rządem, to swoje plany przeniósł prezydent na Sejm. Dlatego rządowe projekty ustaw kontrował własnymi, wcześniej wetując przyjęte przez parlament ustawy. Problem polega na tym, że rządzący nic nie zyskali traktując wrogo projekty prezydenta i starając się obalić jego weta. Nigdy to się im nie udało.
To nie prezydent Nawrocki sprowokował konflikt o wybór szóstki sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, lecz rządzący, którzy kumulowali wakaty w TK, jakby chodziło o stworzenie jakiejś kolekcji. Prezydent zapędził rządzących w kozi róg przyjmując ślubowanie tylko od dwojga sędziów. I zmusił koalicję 13 grudnia do zorganizowania kabaretowego ślubowania w Sali Kolumnowej, które nie ma żadnego prawnego znaczenia, a było po prostu kiepską rozrywką.
Koalicja rządząca łudzi się, że coś zyskuje, gdyż nowy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oświadczył, iż wymaga od prezydenta, by ten, pisał projekty rzetelnie, wskazywał źródła finansowania. Walcząc z prezydentem Czarzasty się tylko ośmieszył, czego ukoronowaniem był cyrk z odesłaniem do BBN worka z aneksem do raportu z likwidacji WSI bez zaglądania do środka.
Rządzący wcale nie ograli prezydenta tylko samych siebie, gdy rozporządzeniem chcą zmusić urzędy stanu cywilnego do dokonywania transkrypcji aktów tzw. małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. To kompletna bzdura, bo nadal obowiązuje definicja małżeństwa zawarta w art. 18 konstytucji oraz art. 1 ust. 1 ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Ignorowanie tego nie jest sukcesem, tylko łamaniem prawa. A forsowanie ustawy o statusie osoby najbliższej nie będzie żadną pułapką na prezydenta, tylko zwyczajnie powinna ona zostać zawetowana jako niezgodna z konstytucją. I co z tego, że w ten sposób rządzący chcą pokazać, że jedynym blokującym jest Karol Nawrocki. Większość społeczeństwa albo popiera prezydenta Nawrockiego, albo to nic ich nie obchodzi, więc i tym razem to prezydent wygrywa, a nie rząd.
Prezydent Nawrocki nie przegrał sprawy powołania nowej Krajowej Rady Sądownictwa w oparciu o starą ustawę i sztuczkę z wyborami kandydatów przez samych sędziów, a potem głosowaniu tych samych kandydatur przez Sejm. Prezydent nic nie przegrał, bo takie rozwiązanie nie ma żadnej podstawy prawnej. I podobnie jest z ustawą o kryptowalutach otoczoną insynuacjami o rosyjskiej mafii, co zaraz upadło dzięki informacjom od służb Tuska. Premier tylko się sam okłamuje, sądząc, że sprawa uderza też w PiS.
Rządzący się nadęli, że zagonili prezydenta Nawrockiego w pułapkę, bo wetem zablokował pieniądze na wojsko w postaci unijnej pożyczki, a mimo to kredyt został uruchomiony. Tylko co to za sukces, gdy do spłacenia jest około 370 mld zł i nawet nie wiadomo, na jaki procent jest ta pożyczka. Podobnie jak nie wiadomo, kiedy Komisja Europejska włączy mechanizm warunkowości. A sukcesem prezydenta jest uświadomienie Polakom, że rząd Tuska oddał UE nadzór nad Polską armią i obronnością wbrew zapisom TUE. To jest zdrada stanu.
Rząd i premier Tusk puszą się, że z premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem podpisali traktat o współpracy w sprawach bezpieczeństwa i kompletnie w tej sprawie zignorowali prezydenta Nawrockiego. Zobaczymy, jaką będą mieli minę, gdy stanie sprawa ratyfikacji traktatu. Przecież obowiązuje tu procedura tzw. dużej ratyfikacji. Oznacza to, że najpierw polski parlament (Sejm i Senat) musi przyjąć ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację, a ostatecznym i kluczowym krokiem jest podpis Prezydenta RP, Karola Nawrockiego. Zgodnie z konstytucją RP, to głowa państwa dokonuje formalnego aktu ratyfikacji umowy międzynarodowej. Prezydent Nawrocki odgrywa tu rolę decyzyjną – bez jego podpisu traktat nie nabierze mocy prawnej w stosunkach międzynarodowych. I nie chodzi tu o jakiś upór, tylko brak należytych konsultacji z głową państwa, będącą jednocześnie zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, i to jeszcze na etapie negocjowania warunków porozumienia.
Rządowe media podniecają się, że po roku Karol Nawrocki „wciąż szuka pomysłu na siebie – prezydenta”. A rząd już potrafi „obejść go jako politycznego rywala”. To kompletna bzdura, o czym rządzący się przekonają przy każdej okazji, gdzie będzie chodzić o jedną z 30 wyłącznych prerogatyw głowy państwa zapisanych w art. 144 ust. 3 konstytucji. Idiotyzmem jest twierdzenie, że rząd okiełznał prezydenta i że to jest główny wniosek po roku od drugiej tury wyborów. Tyle że prezydent Nawrocki niczego z rządem nie przegrał i ma przed sobą jeszcze ponad 4 lata urzędowania w I kadencji, podczas gdy rząd Tuska zaledwie kilkanaście miesięcy.
Pierwszą rocznicę zwycięstwa Karola Nawrockiego w drugiej turze wyborów można też uznać za koniec naiwnej, a często wręcz służalczej czy też poddańczej polityki wobec Ukrainy. Wprawdzie rząd Donalda Tuska żyje jeszcze przeszłością i naiwność podtrzymuje, jednak Polscy mają już oparcie w głowie państwa, która nie da Ukraińcom Polski obrażać, wykorzystywać, poniżać, traktować z nieuzasadnioną wyższością i szantażować. A wniosek o odebranie prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego jest wymownym zwiastunem tego końca. No i prezydent Nawrocki jest jedynym gwarantem trwałości zobowiązań Stanów Zjednoczonych wobec Polski, mimo że rząd Tuska te relacje od początku urzędowania próbuje zrujnować.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761641-prezydent-karol-nawrocki-raz-za-razem-zagania-rzad-tuska-do-kata
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.