„Trzykrotnie takie rozmowy były i strona polska dobrze wiedziała, że ja nie chcę wyjeżdżać” - powiedział w Gdańsku Andrzej Poczobut, odnosząc się do próby „kuszenia” go przez reżim Aleksandra Łukaszenki, celem wyjazdu z Białorusi.
Dziś w Europejskim Centrum Solidarności i w Strefie Społecznej na terenie Stoczni Gdańskiej odbywa się drugi dzień debat, warsztatów i innych wydarzeń związanych ze Świętem Wolności i Praw Obywatelskich. Święto ustanowiono na pamiątkę wyborów z 4 czerwca 1989 r., kiedy po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej o mandaty posłów i senatorów mogli ubiegać się także kandydaci spoza partii komunistycznej. Komitet Obywatelski „Solidarność” zdobył 99 miejsc w Senacie (na 100 możliwych) i wszystkie 161 zapewnionych umową mandatów w Sejmie (resztę miejsc zagwarantowali sobie komuniści).
Dziś w debacie pt. „Wybory, sytuacja geopolityczna, prognozy i rola dziennikarstwa” wziął udział Andrzej Poczobut.
„Inspiracją historia ‘Solidarności’”
Andrzej Poczobut przyznał, że historia „Solidarności” była dla niego inspiracją. Dodał, że w 1983 r. trudno było prognozować, jak potoczy się historia Polski i komunizmu.
To że dziś w Kubie, czy w Chinach jest reżim, pokazuje że ta ideologia potrafi przejść mutacje i potrafi się utrzymać. Dla nas zawsze była inspiracją historia „Solidarności” i pokojowego zwycięstwa, przy minimalnych jednak ofiarach, jeśli porównamy, to co się stało w Jugosławii, czy różne dosyć krwawe elementy rozpadu Związku Radzieckiego
— zaznaczył Poczobut.
Czytaj także
„Nie chcę wyjeżdżać”
Pytany o „kuszenie” przez reżim Łukaszenki, Poczobut stwierdził, że pierwszą propozycję wyjazdu dostał w 2021 r., kiedy został przewieziony do komitetu śledczego i miał rozmowę z przedstawicielem polskiej ambasady.
Trzykrotnie takie rozmowy były i strona polska dobrze wiedziała, że ja nie chcę wyjeżdżać
— dodał Poczobut. Zauważył, że dla nikogo jego decyzja nie mogła być niespodzianką.
Poczobut dodał, że nie narzucał swojego wyboru nikomu w więzieniu, bo taką drogę wybrał. Pytany o radę zawsze odpowiadał: „ty możesz wybrać inną drogę, bo skutki tego wyboru są dostatecznie bolesne”.
Opozycjonista zaznaczył, że cała sytuacja trwała od 20 lat, bo od 2005 r., od momentu delegalizacji związku, non stop był wypychany z Białorusi - na różne sposoby. Jako przykład podał podrzucenie narkotyków Angelice Borys do samochodu w 2006 r. Wskazał też, że spraw karnych sporo było wszczynanych, a w 2011 r. trzy miesiące spędził we więzieniu.
„Byli łamani i głodzeni”
Zastrzegł jednak, że nie można porównać tego, co się działo w 2011 r. do wydarzeń z 2021 r. Wskazał też, że wszystkie działania wobec więźniów politycznych są też stosowane wobec więźniów kryminalnych.
Tak samo byli łamani i głodzeni
— dodał.
Poczobut, pytany dlaczego nie chciał się poddać, odpowiedział: jak rodzisz się Polakiem na Białorusi, to jesteś przyzwyczajony do tego, że jesteś w mniejszości i idziesz pod prąd.
Przyzwyczaiłem się przez całe swoje życie. A te 20 lat, od 2005 r. od nielegalności związku, też zahartowały
— dodał Poczobut.
Andrzej Poczobut to białoruski i polski dziennikarz z Grodna, obywatel Białorusi narodowości polskiej. 28 kwietnia, po spędzeniu ponad pięciu lat w białoruskim więzieniu, został zwolniony i bezpiecznie dotarł do Polski. Jego uwolnienie stało się możliwe dzięki długotrwałym zabiegom dyplomatycznym i skomplikowanej międzynarodowej operacji służb specjalnych kilku krajów, w tym Polski, USA, Mołdawii i Rumunii.
xyz/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761572-poczobut-kuszony-przez-bialorus-takie-rozmowy-byly
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.