Co miał w głowie prezydent Wołodymyr Zełenski gloryfikując zbrodniarzy z UPA? Czy jego decyzja podyktowana była jedynie doraźną polityką i chęcią odbicia się w sondażach? Prof. Jan Żaryn uważa, że fundamentem świadomości elit ukraińskich są sięgające dziesięcioleci silne związki z Niemcami. „Ukraińska emigracja w Niemczech stymulowała i nadzorowała rozwój, a potem upadek partyzantki OUN-UPA. To nie jest tylko sentymentalna polityka, to jest polityka twardego realizmu proeuropejskiego Ukrainy, a my nie jesteśmy im do niczego potrzebni. Stanowimy wręcz przeszkodę” - mówi historyk w rozmowie z portalem wPolityce.pl.
Kilka dni temu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. Ta decyzja wywołała ogromną burzę w Polsce. Jednocześnie przez lata ukraińskie władze utrudniały i torpedowały polskie prośby o możliwość ekshumacji i uczczenia ofiar Rzezi Wołyńskiej. Dlaczego Ukraińcy nie wstydzą się tego ludobójstwa, choćby w taki sposób, jak Niemcy swojego z czasów II wojny światowej?
Nie chcę tego oceniać z perspektywy socjologicznej bądź psychologicznej, bo nie czuję się tu najbardziej kompetentny, chociaż ma swoją tezę, ale odpowiem na to pytanie z punktu widzenia historycznego. Naród ukraiński, jego elity są wbrew temu, co być może się w Polsce niektórym wydaje, bardzo dobrze wykształcone. Jednoznacznie odczuwają ciągłość z elitami, które stworzyły się po II wojnie światowej na terenie Kanady i Niemiec, jako mniejszość ukraińska. Zwłaszcza dotyczy to Niemiec Zachodnich
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Jan Żaryn.
Czytaj także
Silny sojusz niemiecko-ukraiński
Po haniebnej decyzji prezydenta Zełenskiego Kijów nie tylko nie dostrzega zaistniałego skandalu, czy choćby „niezręczności”, ale idzie wręcz w zaparte. Ukraińscy urzędnicy atakują nawet polskich polityków za krytykowanie Zełenskiego. Świadczy to o tym, że ukraińskie elity polityczne w kraju i ukraińska diaspora w Niemczech oraz Kanadzie były i ciągle są ściśle ze sobą powiązane.
Z jednej strony ta ukraińska emigracja w jakiejś mierze stymulowała i nadzorowała rozwój, a potem upadek partyzantki OUN-UPA w walkach z Sowietami do początku lat 50. To był okres zimnej wojny i stanowiło to dla Niemiec i Europy Zachodniej taką możliwą do przyjęcia koncepcję współpracy. A z drugiej strony rozpoczęła się bardzo silnie rozbudowywana, świadomie tworzona historiografia, która nie tylko obejmowała postać Bandery, który mieszkał w Niemczech Zachodnich, ale obejmowała także całą formację, tyle że z perspektywy niepodległościowej. Czasem odwołującej się do polskich doświadczeń. Tak tworzona rzeczywistość, szczególnie na terenie Niemiec, moim zdaniem zaowocowała bardzo silnymi związkami ukraińsko-niemieckimi, które oczywiście nie były przypadkiem, bo sięgały pokoju brzeskiego z 1918 roku, który to Traktat Brzeski trzeba dzisiaj Polakom przypominać. Przede wszystkim polskim politykom, żeby rozumieli, jaka jest ciągłość intelektualna narodu ukraińskiego
— powiedział nasz rozmówca.
Po podpisaniu Traktatu Brzeskiego, w którym Austria i Niemcy obiecały Ukrainie dużą część Galicji, Lwów, Przemyśl i Chełmszczyznę, na ziemiach polskich zawrzało. Posłuszeństwo Austriakom wypowiedziała część żołnierzy Korpusu Posiłkowego, a przez miasta przetoczyły się protesty. Płk Józef Haller (późniejszych dowódca Błękitnej Armii) w liście do austriackiego cesarza Karola I nazwał pokój brzeski aktem „haniebnej zdrady” Austrii i Niemiec.
Czytaj także
Jesteśmy dla Ukrainy przeszkodą
Ukraina toczy dziś walkę o przetrwanie w wojnie z Rosją. Polska od samego jej początku śpieszy Ukraińcom z pomocą, nie tylko militarną, ale i humanitarną. Przyjęliśmy do naszych domów miliony uchodźców. Mimo to, ukraińska wrażliwość na ważne dla Polaków sprawy jest niska. Co czeka nas po zakończeniu tej wojny?
Ta historyczna wizja polityki ukraińskiej z jednej strony, a z drugiej osiągnięcia wspomnieniowe, naukowe tej elity owocują, że istniejące państwo ukraińskie nie ma innej, tak silnie rozbudowanej historiografii dotyczącej powstawania walki o niepodległość, jak historia OUN-UPA. I to jest dla nas znak istnienia pewnej kwadratury koła, w której jesteśmy. Dziś brzmi ona politycznie w ten sposób, że gdy Ukraina wygra wojnę z Rosją, to moim zdaniem, będzie państwem dla nas niebezpieczniejszym nawet niż Rosja - paradoksalnie. To jest coś, do czego trzeba się przygotowywać. Nie mówię oczywiście, że tak będzie na pewno, natomiast jest to wersja bardzo prawdopodobna i oczywiście będzie ona związana bardzo silnym sojuszem niemiecko-ukraińskim
— ocenia historyk.
To nie jest tylko kwestia sentymentów, jakiegoś odwdzięczania się za to, że ukraińska diaspora ukraińska mogła się w Niemczech czy w Kanadzie rozwijać. To nie jest tylko sentymentalna polityka, to jest polityka twardego realizmu proeuropejskiego Ukrainy a my nie jesteśmy im do niczego potrzebni. Wręcz odwrotnie jesteśmy przeszkodą ze swoimi doświadczeniami historycznymi
— dodaje profesor Żaryn.
Czytaj także
Wyciszanie tego jest zgubne
Przez wiele lat w Polsce nie chciano mówić o wołyńskim ludobójstwie.
Przyjmując umowną datę, mniej więcej rok 2015, polscy politycy praktycznie praktycznie utrzymywali się w tej narracji, którą stworzyła doktryna Giedrojcia. Wychowaliśmy Ukraińców do tego, że sami Polacy i polskie elity polityczne są zdolne do stłumienia naszej wrażliwości. To było straszne, co się działo w latach 90-tych w Polsce. Jak mało wolno było mówić jeszcze żyjącemu wówczas Szczepanowi Siekierce. Jak ciężko przebijała się prawda o tym ludobójstwie Ewy Siemaszko i jej ojca Władysława Siemaszko. To wszystko było bardzo tłumione. Przyzwyczailiśmy Ukraińców do tego, że sama polska elita zdolna jest do tego, żeby zabić pamięć o Wołyniu
— powiedział były dyrektor Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego. Profesor uważa, że dzisiejsze decyzje Zełenskiego nie są podyktowane doraźną polityką proberlińką i probrukselską, ale stanowią fundament ukraińskiej państwowości.
Tak. To jest fundament polityki ukraińskiej i trzeba sobie wreszcie zdać z tego sprawę. Nie ma co się obrażać na rzeczywistość, bo każdy naród ma swoje interesy, które będzie mniej lub bardziej brutalnie realizował. Ta romantyczna wizja - za wolność naszą i waszą- która towarzyszyła XIX-wieczynym zmaganiom i druga wizja, że Rosja jest tu jedynym wrogiem, a resztę prędzej czy później „sprzyjaźnimy”, okazuje się być życzeniowym narracyjnym opowiadaniem, a nie twardą polityką
— podkreśla prof. Żaryn.
Mam nadzieję, że dzisiaj ta realność coraz mocniej dociera do polskich elit politycznych. Przynajmniej do tych po prawej stronie, bo oczywiście ekipa Donalda Tuska realizuje projekt paneuropejski, czyli powrotu do niemieckiej dominacji, zapoczątkowany przez III Rzeszę. Zapoczątkowany także przez doktryny niemieckich polityków i strategów wywodzących się z III Rzeszy
— powiedział były senator RP.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761547-mocne-slowa-prof-zaryna-o-ukrainskiej-mentalnosci-i-zelenskim
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.