Mieszkańcy Bieszczad protestowali dziś przed Sejmem w obronie szpitala w Lesku, którego sytuacja finansowa jest dramatyczna. Placówce, w której zamknięto już „porodówkę” grozi bankructwo. „Jesteśmy tutaj, bo walczymy o nasz region. Wiemy, że zamknięcie szpitala to jest katastrofa nie tylko dla ochrony zdrowia, ale dla gospodarki całego regionu” - powiedział dr Duszan Augustyn. Protestujący przywieźli 6 tys. podpisów pod petycja adresowaną do Donalda Tuska.
Sytuacja szpitali w Polsce jest dziś tragiczna. Dotyczy to zwłaszcza szpitali powiatowych, w których z powodu braku funduszy i zadłużenia zamykane są niektóre oddziały. W pierwszej kolejności dotknęło to szpitalnych „porodówek”. Według oficjalnych informacji, w latach 2024–2025 zlikwidowano w Polsce 37 oddziałów położniczo-ginekologicznych. W samym 2025 r. był to 18 „porodówek”, zaś w pierwszych czterech tygodniach 2026 r zlikwidowano ich 18. Łącznie według PiS do kwietnia zamknięto już 60 „porodówek” od początku obecnej kadencji rządu. Jedną z nich zlikwidowano w Lesku, była jedyną w tym bieszczadzkim regionie. Dziś przedstawiciele szpitala w tym mieście protestowali przed Sejmem, ponieważ sytuacja placówki jest dramatyczna.
Delegacja ma 6 tys. podpisów, żeby uratować szpital w Lesku. Tam na początku została zlikwidowana porodówka, ale problemy finansowe szpitala są tak duże, że grozi upadłość całej placówce
— relacjonował protest reporter Telewizji wPolsce24 Maciej Zemła.
Niech Tusk dotrzyma słowa
Dla wPolsce24 wypowiedział się jeden z organizatorów protestu.
Jesteśmy tutaj, bo walczymy o nasz region. Wiemy, że zamknięcie szpitala to jest katastrofa nie tylko dla ochrony zdrowia, ale dla gospodarki całego regionu, bo bez szpitala nie możemy prowadzić gospodarki leśnej, nie możemy prowadzić przetwórstwa drzewnego, nie możemy obsługiwać turystyki. Więc to, że nasz szpital zostanie zamknięty, a ruch zostanie pacjentów zostanie przekierowany do innych jednostek, tak jak na przykład w Sanoku. Będzie to skutkowało tym, że już teraz przepełniony szpital w Sanoku po prostu nie będzie ich przyjmował i będzie odprawiał ich już z kwitkiem
— powiedział dr Duszan Augustyn. Protestujący przywieźli petycję i 6 tys. podpisów.
Zbieraliśmy podpisy w różnych miastach Bieszczad i zapakowaliśmy je do drewnianych skrzyń. Te podpisy zbieraliśmy w miastach i wsiach naszego regionu po to, żeby przekazać je oficjalnie do premiera, żeby do naszego apelu się odniósł. Byliśmy na szczycie Połoniny Caryńskiej, gdzie je symbolicznie w tej skrzyni zamknęliśmy i przetransportowaliśmy takim symbolicznym bieszczadzkim wozem taborowym. I mamy nadzieję, że premier, który w 2023 roku obiecał nam, że zadba o to, żeby w Bieszczadach była ochrona zdrowia, żeby była porodówka, która została zamknięta rok wcześniej, dotrzyma swojego słowa, dotrzyma obietnicy i spotka się z nami tutaj porozmawiać o przyszłości
— powiedział dr Augustyn.
Sytuacja jest podwójnie skandaliczna, ponieważ Ministerstwo Zdrowia od tego roku dopłaca do likwidacji oddziałów. Za zlikwidowany oddział szpital przez 2 lata dostaje jeszcze 50 proc. ryczałtu.
koal/wPolsce24
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761349-szpital-w-lesku-na-krawedzi-bankructwa-protest-przed-sejmem
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.