W sytuacji katastrofalnego deficytu budżetowgo rząd Donalda Tuska chce przeznaczyć setki milionów złotych na dotacje do emerytur dla artystów. W Sejmie trwają już prace. „W mojej ocenie prezydent w takiej formie tej ustawy nie podpisze. Mam nadzieję, że ona w ogóle nie przejdzie przez Sejm, bo okazuje się, że tam są takie bzdury. To jest typowe dla obecnego kierownictwa resortu kultury” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Piotr Gliński. Były minister kultury i dziedzictwa narodowego nie ma wątpliwości, że ekipa Donalda Tuska szykuje tę ustawę na wybory, jako formę zachęty i nagrody dla celebrytów za ich poparcie.
Przepychanie ustawy o dopłatach do składek ZUS dla artystów i wprowadzane w niej (w trakcie prac) zmian, które mówią o znacznych kwotach wywołały falę oburzenia.
Wszystko, co oni robią, to robią w sposób tragicznie nieprofesjonalny i pod wpływem różnego typu lobby. Idea tej ustawy, którą przecież myśmy przygotowywali, była taka, że chodziło o wsparcie tych artystów, którzy z uwagi na specyfikę swojego zawodu, mają po prostu niewielkie dochody. Miała ona dotyczyć tych, którzy zarabiają poniżej najniższej pensji i tylko tych. Natomiast oni zepsuli tę ideę, dopuszczając jakieś wsparcie ponadnormatywne. Teraz koszty obsługi wzrosły w sposób zupełnie niewspółmierny. Projekt, który był przygotowywany za naszych czasów miał kosztować 150 mln zł. U nich to już jest 380 milionów. To jakiś Gang Olsena, psują co mogą, a jednocześnie ulegają różnego typu lobby
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl były minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński z PiS.
Czytaj także
Ustawa nie powinna być dla celebrytów
Były premier prof. Piotr Gliński przypomina, że w założeniach projektu, który jeszcze rząd Zjednoczonej Prawicy przygotował pieniądze na dofinansowanie artystów miały pochodzić z opłaty reprograficznej.
Skoro w Europie te opłaty reprograficzne są i prędzej czy później Polska też będzie musiała je wprowadzić, to chcieliśmy, aby ci bogaci artyści składali się na tych biednych. Pieniądze z tej opłaty dostają ci, którzy są na rynku, mają prawa autorskie, coś produkują i połowę z tych opłat miało iść na koszty tak przygotowanej przez nas ustawy. To by się wówczas finansowało w sposób solidarnościowych, bogaci artyści wspierali by tych biednych. Taką propozycje myśmy przygotowali
— przypomina były szef MKiDN. Teraz jednak wszyscy mamy zrzucić się na niekoniecznie biednych celebrytów.
To, że chcą czegoś takiego celebryci, to widzimy, ale ustawa nie powinna być dla celebrytów, tylko powinna być na przykład dla skrzypka w orkiestrze, poety, który z tej poezji się średnio może się utrzymać. Czyli dla tych, który faktycznie mają problemy, a nie dla każdego artysty. Tym bardziej, że nasz rząd miał lepszą sytuację finansową i stać było wtedy polskie państwo na tego rodzaju ustawę. W obecnej sytuacji tak wielkiego deficytu polskiego państwa zarządzanego przez Tuska nie stać na to, żeby to robić kosztem innych grup zawodowych. Przypomnę, że rząd Zjednoczonej Prawicy mocno dofinansował kulturę, był liczne inwestycje w kulturze, to był wzrost o 140 proc, a w tej chwili z roku na rok widzimy spadek
— podkreśla nasz rozmówca.
Szykują to na wybory
W mediach pojawiają się informacje, że pomysły koalicji 13 grudnia dotyczące wysokości dotacji dla artystów mogą być horrendalne. Ponoć zapisy o „niskich, nieregularnych dochodach”, czyli na poziomie minimalnego wynagrodzenia, które miały być postawą przyznania dotacji, zostały nagle w trakcie prac w Sejmie „pomnożone przez dwanaście”.
Nie mam pojęcia, dlaczego są tam teraz takie zapisy, a wglądają wręcz na jakiś lapsus prawny. Skoro napisali „mądrzejszą” ustawę, to niech się teraz z tego tłumaczą, ja nie będę tego tłumaczył
— powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości. W ocenie prof. Glińskiego, jeśli takie absurdy znajdą się w końcowym tekście ustawy to prezydent raczej jej nie zaakceptuje.
W mojej ocenie prezydent w takiej formie tej ustawy nie podpisze. Mam nadzieję, że ona w ogóle nie przejdzie przez Sejm, bo okazuje się, że tam są takie bzdury. To jest typowe dla obecnego kierownictwa resortu kultury. Weźmy Jasia Kapelę, czy skandal z z koncertem przed Pałacem w Wilanowie. A teraz mamy kolejny ze środkami wydanymi z KPO na kulturę. Jest już 27 wyroków WSA korzystnych dla wnioskodawców, ponieważ ten konkurs był od początku do końca jednym wielkim skandalem. Wszyscy będziemy zwracali pieniądze tym poszkodowanym w konkursie
— podkreśla nasz rozmówca i dodaje, że nie można nie zauważyć, że rząd Tuska szykuje się tą ustawą na wybory. Ma ona być formą nagrody za udzielone polityczne wsparcie.
Oczywiście, że robią to na wybory. Przecież oni to mieli w 100 konkretach i gdyby chcieli to zrobić, to by to zrobili. Ponad to mieli dobre nasze zapisy złożone do marszałka Hołowni, takie które wspierały tylko biednych artystów i były trzy razy tańsze niż te ich. Mogli to zatem zrobić, a nie zrobili, bo próbują tu kombinować po swojemu. W tej chwili mówią, że wprowadzą tę ustawę w połowie przyszłego roku, czyli dokładnie na wybory
— podsumowuje prof. Piotr Gliński były wicepremier i minsiter kultury z PiS.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761264-pieniadze-dla-celebrytow-glinski-prezydent-tego-nie-podpisze
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.