Mimo tego, że rząd Koalicji 13 grudnia, a szczególnie premier Tusk i minister Domański przez wszystkie przypadki odmieniają wzrost gospodarczy i przypominają o tym, że Polska weszła do grupy 20. największych gospodarek świata, to całkowitym milczeniem pomijają pogarszającą się z miesiąca na miesiąc sytuację na rynku pracy.
Właśnie GUS opublikował dane za kwiecień tego roku, z których wynika, że liczba bezrobotnych była aż o blisko 132 tys. wyższa, niż rok wcześniej, co więcej był to najwyższy wzrost liczny bezrobotnych od 5 lat, czyli okresu związanego z pandemią Covid-19.
Liczba bezrobotnych szybkimi krokami zbliża się znowu do miliona osób bez pracy, w kwietniu wyniosła blisko 935 tys. osób, przy czym znaczna ich większość, bo aż ponad 812 tys. osób jest już bez prawa do zasiłku dla osób bezrobotnych.
Co więcej mimo tego, że średnia stopa bezrobocia wynosiła w kwietniu 6%, to jak informuje GUS bezrobocie aż w 111 powiatach ( blisko 1/3 powiatów), stopa bezrobocia była już dwucyfrowa, podczas gdy rok wcześniej było ich „tylko” 89.
Przypomnijmy, że już podsumowanie roku 2025 na rynku pracy, potwierdzało, że sytuacja na rynku pracy pogarsza się przez cały okres rządów Donalda Tuska i to mimo przyzwoitego wzrostu gospodarczego, zarówno w w 2024 jak i 2025 roku, wynoszącego odpowiednio 3% PKB i 3,6% PKB.
Właśnie w 2025 roku, nie tylko mieliśmy do czynienia z wyraźnym wzrostem stopy bezrobocia, ale także na koniec roku w stosunku do grudnia roku 2024, mieliśmy, aż o ponad 102 tysiące bezrobotnych więcej.
Przypomnijmy, że od maja 2025 roku na rynku pracy w Polsce, odnotowaliśmy zjawisko, z którym nie mieliśmy do czynienia od 12 lat ( poza covidowym rokiem 2020), wyraźnego wzrostu bezrobocia, w sytuacji kiedy w okresie letnim, bezrobocie w naszym kraju, zawsze spadało.
Według danych GUS w maju 2025 roku wyniosło ono 5%, w czerwcu już 5,2%, w lipcu 5,4% , a w sierpniu już 5,5%, a we wrześniu 5,6 %, a w grudniu wyniosło 5,7%,co oznacza liczbach bezwzględnych to już blisko 889 tys. zarejestrowanych bezrobotnych, a więc o ponad 102 tys. bezrobotnych więcej, niż w grudniu 2024 roku.
Co więcej jak podawał GUS w tych miesiącach letnich, urzędy pracy w całym kraju rejestrowały średnio po około 100 tys. nowych bezrobotnych, co oznaczało, że sytuacja na rynku pracy, niestety znacząco się pogorszyła.
Z kolei wg unijnej metody BAEL, biorącej pod uwagę tylko bezrobotnych aktywnie poszukujących zatrudnienia, na koniec I kwartału 2026 roku bezrobotnych w Polsce było 580 tys. osób, a stopa bezrobocia wyniosła 3,3%.
Wprawdzie wg tej unijnej metody, liczba bezrobotnych w ujęciu rok do roku, zmniejszyła się o 20 tys. osób, ale struktura tego bezrobocia, ciągle świadczy o tym, że na rynku pracy, szczególnie trudno, mają ludzie młodzi.
Otóż ze wspomnianej liczby 580 tysięcy osób aktywnie poszukujących pracy, aż 138 tysięcy czyli blisko 1/4 wszystkich, to byli ludzie młodzi w wieku 15-24 lata, co może ich skłaniać do poszukiwania pracy za granicą, podobnie jak to było za rządów pierwszego Tuska w latach 2008-2014.
Potwierdza to zresztą obserwacja mediów społecznościowych, w których młodzi ludzie informują, że wysyłają setki swoich CV do różnego rodzaju instytucji i przedsiębiorstw i albo nie ma na nie żadnej reakcji, albo dostają uprzejmie odpowiedzi, że niestety nie ma u tych pracodawców, wolnych miejsc pracy.
I na koniec jeszcze jedno groźne zjawisko na polskim rynku pracy, gwałtownie rosnące zgłoszenia zwolnień grupowych, w 2025 roku taki zamiar pracodawcy zgłosili w odniesieniu do blisko 98 tysięcy pracowników.
Były to zarówno duże spółki Skarbu Państwa jak PKP Cargo, czy Poczta Polska, ale także duże firmy handlowe jak Marco i Aldi, czy wielkie miedzynarodowe koncerny, które funkcjonowały do tej pory w Polsce przez specjalnych problemów, jak Shell, Fujitsu czy Heineken.
Zwolnienia te dotyczyły głównie firm funkcjonujących w dużych miastach, przy czym swoiste trzęsienie ziemi dotyczyło Krakowa, gdzie w ramach zwolnień grupowych zgłoszono blisko 4 tysięcy pracowników w branżach, które do tej pory tylko zatrudniały i proponowały przyzwoite płace takich jak IT, księgowość i obsługa klienta.
Ten proces zgłaszania zwolnień grupowych, nie skończył się wraz z końcem 2025 roku, w pierwszych miesiącach 2026 roku pracodawcy zgłosili zamiar zwolniej kolejnej grupy około 9 tysięcy pracowników, przy czym w tej dziedzinie liderem jest województwo mazowieckie, a na drugim miejscu województwo małopolskie, właśnie ze względu na zwolnienia grupowe w Krakowie.
Jedną z głównych przyczyn tych zgłaszanych zamiarów zwolnień grupowych jest postępujący wzrost kosztów prowadzenia działalności w Polsce w tym przede wszystkim cen energii, ale także zmian technologicznych takich jak automatyzacja, czy wzrost zastosowań sztucznej inteligencji na stanowiskach pracy.
Mimo tych coraz mocniejszych negatywnych sygnałów z rynku pracy, nie ma żadnej reakcji rządu, co więcej okazuje się ,że w tegorocznym budżecie zdecydowano się zmniejszyć aż o 1,6 mld zł środki Funduszu Pracy na aktywne formy ograniczania bezrobocia.
Dla premiera Tuska i ministra Domańskiego pogarszająca się sytuacja na rynku pracy nie jest żadnym ostrzeżeniem, ba to od spółek Skarbu Państwa, takich jak PKB Cargo, Poczta Polska, zaczęła się fala zwolnień grupowych, a jej kontynuację zapowiadają kolejne duże spółki Skarbu Państwa.
tkwl/PAP
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761248-szokujacy-wzrost-bezrobocia-o-tym-nie-mowia-rzadzacy
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.