Minister energii Miłosz Motyka otrzymał pytanie od słuchacza na antenie Radia Zet, o wyciągnięte konsekwencje wobec swojego wiceministra, Mariana Zmarzłego. Podwładny Motyki miał być sprawcą skandalicznego zachowania będąc w stanie nietrzeźwości. Okazało się, że Motyka był bardzo łaskawy i posłużył się chrześcijańskim miłosierdziem.
Jak podawał portal BlaskOnline, 4 maja wiceminister Marian Zmarzły, około godz. 19:33, miał z kobietą podejść do wejścia do budynku przy ul. Książęcej w Warszawie, w którym pokoje wynajmuje ministerstwo energii. Jest to nieco dalej niż główna siedziba Ministerstwa Energii, mieszcząca się przy ul. Przemysłowej.
Z zachowania tego mężczyzny można było wnioskować, że znajduje się wyraźnie po spożyciu alkoholu – miał bełkotliwą mowę, czuć było od niego wyraźną woń alkoholu, chwiał się na nogach, jego zachowanie było wyzywające
— zrelacjonował pracownik ochrony w notatce służbowej, do której treści dotarł portal BlaskOnline.
Wchodzący tłumaczył, że jest wiceministrem w Ministerstwie Energii i chce się dostać do swojego pokoju wypoczynkowego
— zaznaczył wspomniany pracownik.
W drodze do wind zaczął wyzywać mnie od chamów i zażądał mojego nazwiska. (…) Po wyjściu z windy (…) ponownie wyzywał mnie od chamów i prostaków i naruszył moją nietykalność cielesną, odpychając mnie ręką
— przekazał ochroniarz.
Motyka działa „po chrześcijańsku”
Minister Energii Miłosz Motyka był gościem redaktora Bogdana Rymanowskiego na antenie Radia Zet. W pewnym momencie padło pytanie od słuchacza Bogdana: „Jakie konsekwencje wyciągnął pan wobec pana ministra Zmarzłego za przyjście do obiektu w ministerstwie w wolny dzień w stanie po spożyciu alkoholu i z tajemniczą koleżanką? A może dla tak zwanego dobra koalicji zastosował pan minister świętą zasadę „Polacy nic się nie stało”?
Rozmawialiśmy o tym z panem ministrem dość jednoznacznie. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Nie była to żadna koleżanka tylko bliska osoba. Wyjaśnił swoje zachowanie w stosunku do też ochrony, które nie powinno mieć miejsca, więc sprawę uważam za rozstrzygniętą
— powiedział Motyka.
Czyli dostał jakąś naganę, upomnienie?
— dopytał redaktor Rymanowski.
Dostał, znaczy…
— odrzekł minister, po czym zamilkł na chwilę szukając odpowiednich słów.
Słowna nagana z pana strony
— ciągnął dziennikarz.
Minister zmarzły wie, że w tej sprawie popełnił błąd
— odpowiedział Motyka po chwili zastanowienia.
I pan mu odpuścił
— kontynuował dziennikarz.
To nie jest kwestia odpuszczenia. Po chrześcijańsku każdy zasługuje na drugą szansę
— odpowiedział Motyka.
I dostał taką szansę od pana. Jest pan bardzo chrześcijańskim politykiem
— skwitował redaktor Rymanowski.
Ale to jest bardzo dobry fachowiec
— zakończył członek rządu koalicji 13 grudnia.
xyz/Radio Zet/X/BlaskOnline
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761185-motyka-nieudolnie-bronil-wiceministra-dziennikarz-nie-ustepowal
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.