Od wielu dni numer alarmowy 112 bombardowany jest fałszywymi zgłoszeniami o wydarzeniach wymagających interwencji służb. Wskazywane są konkretne adresy: konserwatywnych mediów, ich dziennikarzy oraz polityków PiS. Rzeczą oczywistą jest, że to zorganizowana akcja, z którą państwo kompletnie sobie nie radzi. Eskalacja była kwestią czasu. Jednak tak potężnego idiotyzmu, jaki właśnie rozegrał się w Gdańsku, nie spodziewał się chyba nikt. Służby wtargnęły do prywatnego mieszkania prezydenta RP Karola Nawrockiego. Trudno o większy skandal międzynarodowy i sygnał dla obcych agentur o niewydolności państwa!
Pod nieobecność domowników służby wyważyły drzwi i wtargnęły do mieszkania prezydenta Karola Nawrockiego i Marty Nawrockiej w Gdańsku. Pretekstem było anonimowe zgłoszenie o pożarze. Wszystko to dzieje się w sytuacji masowych interwencji służb, nasyłanych przez anonimowe zgłoszenia kierowane na numer alarmowy 112. Każde z nich miało dwie cechy wspólne – było fałszywe i dotyczyło dziennikarzy mediów konserwatywnych. Ale nie tylko. Zawiadomienie dotyczyło także mieszkania byłego szefa BBN Sławomira Cenckiewicza oraz domu Jarosława Kaczyńskiego. Już sam fakt, że zgłaszający znają te adresy budzi potężny niepokój. W sposób oczywisty sytuacja ta powinna postawić na nogi ministrów odpowiedzialnych za sektor bezpieczeństwa. Rzeczą podstawową jest powołanie komórki, która błyskawicznie rozpracuje sprawców. Wiemy, że taka sprawność jest możliwa nawet za rządów Tuska, czego dowodem jest wjazd do mieszkania emerytki, która napisała w mediach społecznościowych do Jerzego Owsiaka: „Giń człowieku”. Od tygodnia ostrzegamy, że ta zmasowana akcja – bez względu na to, kto za nią stoi – może ulec niebezpiecznej eskalacji. Jeśli służby biegną na złamanie karku do każdego zgłoszenia, w prosty sposób można je sparaliżować poprzez zawiadomienie dotyczące wielu miejsc jednocześnie. Mieliśmy już przecież do czynienia z obcą ingerencją w zakresie testowania wydolności polskich służb. Donald Tusk ogłosił wtedy, że za podpaleniami hal targowych i magazynów, za zawiadomieniami o alarmach bombowych w szkołach czy działaniami paraliżującymi ruch kolejowy, stała rosyjska agentura. Jakim więc cudem, po tak zmasowanych atakach, z jakimi mamy do czynienia teraz, nie nastąpiła błyskawiczna i skuteczna reakcja na poziomie resortów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa? Zarówno szef MSWiA Mariusz Kierwiński jak i premier Donald Tusk bagatelizowali sprawę. Podobnie jak Gawkowski, odpowiedzialny za cyberbezpieczeństwo. Być może dlatego, że dotyczyła ona wyłącznie strony prawicowej. Dziś mamy stan kompletnego zagrożenia.
Włam służb do prywatnego mieszkania Pary Prezydenckiej jest arcyskandalem. Oznacza, że rząd kompletnie nie panuje nad bezpieczeństwem państwa. Kompromitacja ta nie tylko odbije się potężnym echem na arenie międzynarodowej, ale daje jasny sygnał siłom Polsce nieprzychylnym i wrogim, że państwo pogrążone jest w rozpadzie i nawet wobec prostych działań dywersyjnych okazuje się bezbronne. Wszystko to w sytuacji, w której sam Donald Tusk ostrzegał niedawno, że stoimy na granicy wojny, a atak przyjdzie w ciągu paru miesięcy. Ta indolencja jest absolutnie niedopuszczalna. Powinna natychmiast zmieść ten rząd. To kwestia bezpieczeństwa Polski.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/761021-wlam-sluzb-do-domu-prezydenta-rzad-tuska-stanowi-juz-zagrozenie
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.