Adam Gomoła, parlamentarzysta Polski 2050 i najmłodszy poseł bieżącej kadencji Sejmu, 40 tys. zł z pieniędzy na prowadzenie biura poselskiego (a więc pieniędzy publicznych) wydał w 2025 r. na wynajem samochodu. Podczas rozmowy z dziennikarzem TVN24 Radomirem Witem (oczywiście, nasuwa się pytanie, czy tak samo dociekliwym w stosunku np. do polityków KO), poseł nie chciał ujawnić marki. pojazdu i zaczął tłumaczyć, że inni parlamentarzyści wydają na ten cel większe kwoty.
Adam Gomoła zaledwie rozpoczął karierę polityczną, a już wzbudził kontrowersje. I to nie tylko ze względu na to, że w swoim pierwszym wystąpieniu przedstawił się jako „jedyny przedstawiciel Gen Z w tej izbie” (urodzony w 1999 r. Gomoła wszedł do Sejmu jako najmłodszy poseł X kadencji), ale również historii ujawnionej w marcu 2024 r. przez „Nową Trybunę Opolską”. Dziennikarze dotarli wówczas do nagrania, z którego wynika, że parlamentarzysta Polski 2050 Adam Gomoła miał nakłaniać kandydata na radnego do wpłaty 20 tysięcy złotych na konto prywatnej firmy szefowej swojego sztabu wyborczego. Rozmówca nie był przekonany do tego pomysłu, a młody polityk próbował uspokajać radnego, że w jego środowisku takie praktyki są powszechne. Został wykluczony z Polski 2050, a w 2025 r. powrócił na łono partii.
Samochód „kosztuje tyle i tyle”
Wydaje się, że o przedstawicielu Gen Z z Wiejskiej już niedługo ponownie może być głośno. Wszystko za sprawą wydatkowania pieniędzy na prowadzenie biura poselskiego, czyli środków publicznych.
Na korytarzu sejmowym dziennikarz TVN24 Radomir Wit zapytał parlamentarzystę o 40 tys. zł na wynajem samochodu z pieniędzy na biuro poselskie.
To co to za samochód?
— dopytywał zdziwiony Wit.
Chyba to jest taka średnia stawka
— odparł wymijająco Gomoła.
Na uwagę dziennikarza, że roczna kwota 40 tys. zł to miesięcznie ok. 3,3 tys. zł, a więc dość dużo, jak na leasing, poseł odpowiedział:
No plus ubezpieczenie, plus koszty eksploatacji.(…) To jest średniej klasy samochód.
Kiedy dziennikarz nadal chciał wiedzieć, „co to jest za samochód”, a konkretnie: jaka to marka, Adam Gomoła stwierdził:
To jest marka… przepraszam. Znaczy nie chcę tutaj się teraz dzielić szczegółami tego samochodu. (…) Wolę pozostawić anonimowość pewną.
Następnie próbował przekierować uwagę na… innych parlamentarzystów (skądinąd, jeśli miał na myśli np. posłów KO, ciekawe, czy Radomir Wit byłby podobnie dociekliwy).
Jest to samochód, który kosztuje tyle i tyle. To nie jest naprawdę jeden z większych wydatków, jeżeli chodzi o parlamentarzystów. Widziałem, że są nawet wydatki po 60-70 tys. zł i uważam, że naprawdę dość rozsądnie do tego podchodzę
— zwrócił uwagę.
Wolę sobie zostawić tę sprawę. To potrafi budzić wielkie emocje, a nie uważam, żeby to było ważne
— ocenił.
Cóż, przynajmniej był konsekwentny w niepodawaniu marki samochodu, a nie zmieniał wersję, jak poseł KO Andrzej Szejna w słynnej rozmowie z reporterem wPolsce24 Maciejem Zemłą.
X/TVN24/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760995-40-tys-z-publicznej-kasy-na-samochod-jak-tlumaczy-sie-gomola
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.