Prezes PiS Jarosław Kaczyński w czasie swojego dzisiejszego wystąpienia mówił m.in., że już na początku lat 90. tylko część środowisk wywodzących się z Solidarności dążyła do wprowadzenia Polski do NATO, a kluczową rolę odegrał w tym premier Jan Olszewski, który – w jego ocenie – sprzeciwił się rozwiązaniom mogącym zablokować integrację z Zachodem, mimo że kosztowało go to stanowisko.
Jak podkreślił prezes PiS Jarosław Kaczyński, „idea przystąpienia Polski do NATO, w ogóle przesunięcia Polski na Zachód w sensie politycznym i militarnym zrodziła się tylko w niektórych środowiskach, które wywodziły się generalnie rzecz biorąc z Solidarności”.
Środowisko najbardziej intensywnie w tym kierunku działające, to było środowisko Porozumienia Centrum, ale tutaj szczególną rolę trzeba przypisać śp. Janowi Olszewskiemu, krótkotrwałemu premierowi, ale człowiekowi, który w tej sprawie odegrał rolę szczególną. Nie tylko dlatego, że od samego początku był zwolennikiem wprowadzenia Polski do NATO, ale także dlatego, że miał odwagę - bo to wtedy była odwaga, zapłacił zresztą za to urzędem - przeciwstawić się rozwiązaniu zaakceptowanemu przez Lecha Wałęsę, rozwiązaniu, które prowadziło do praktycznego zablokowania możliwości wejścia Polski do NATO
— powiedział.
„To oddaje ówczesny nastrój”
Jarosław Kaczyński wyjaśnił, że „chodziło o ten układ, który co prawda przewidywał wycofanie wojsk sowieckich z Polski, ale bazy sowieckie miały być zmienione w spółki rosyjsko-polskie”.
Czyli w gruncie rzeczy pewne ośrodki wpływu w Polsce by pozostały. Oczywiście w tym stanie możliwość wejścia do NATO byłaby zerowa. Jan Olszewski interweniował, bo to zostało już podpisane i doprowadził do tego, że okazało się, że to w końcu nie weszło w życie. Odpowiedzią Wałęsy był wniosek o wotum nieufności. Ówczesne rozwiązania konstytucyjne pozwalały prezydentowi sformułować taki wniosek. Ten wniosek został poparty wtedy przez zdecydowaną większość parlamentu i to oddaje ówczesny nastrój, ale za tymi nastrojami stały też pewne przeświadczenia, a być może także i pewne powiązania, pewne zobowiązania z przeszłości, pewne zależności, które przeszłość przyniosła w stosunku do niektórych osób wtedy bardzo ważnych na polskiej scenie publicznej […]
— zaznaczył prezes PiS.
Krótko mówiąc, to nie było w tym środowisku proste i w tej chwili przeniosę się o wiele lat do przodu, bo to już są lata 2000 i rozmawiam wtedy z przedstawicielem wysokiej rangi, przedstawicielem SLD, dziś już nieżyjącym, w sprawie związanej z Irakiem i naszej postawy wobec tej sprawy. On w odpowiedzi na moje stwierdzenie powiedział, że musimy mieć dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, że to jest, jak wtedy powiedziałem najważniejszy rynek polityczny świata. On powiedział: „Tak. Ja się z panem całkowicie zgadzam, ale niestety w naszej partii jest ciągle bardzo wiele oporów odnoszących się do tej sprawy, do sprawy stosunków ze Stanami Zjednoczonymi”. I to była jedna kwestia. Przypomnę, że SLD rządziło w latach 1993-1997, a później 2001-2005. To był taki jakby powrót do władzy partii, która przecież nie kryła, że jest następcą PZPR i to ze słabym koalicjantem, koalicjantem, który też wywodził się w gruncie rzeczy z PRL-u i ten problem z punktu widzenia tej lewej strony niewątpliwie istniał, chociaż zdecydowali się na wysłanie tego wstępnego dokumentu do dyskusji. Niemniej jednak tacy politycy jak Aleksander Kwaśniewski byli wtedy jednak za tym, żeby do NATO iść
— dodał Jarosław Kaczyński.
X/YT/tt
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760991-mocne-slowa-prezesa-pis-to-nie-bylo-w-tym-srodowisku-proste
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.