Prawnicy i politycy coraz bliżej przyglądają się unijnym regulacjom o reklamie politycznej, nad którymi pracuje Senat. Według wielu opinii nowe przepisy szykowane są ostatnią prostą przed wyborami do parlamentu w 2027 r. „Eurokraci wystawili cenzorom piłkę” - komentuje wicemarszałek Krzysztof Bosak. „Wybory rozstrzygnięte nie przy urnach — lecz przy biurku człowieka mianowanego przez władzę.” - ostrzega Paweł Usiądek z Ruchu Narodowego.
Liczę na weto prezydenta
O problemie z podobnymi regulacjami wypowiadał się już w „Rzeczpospolitej” Mec. Dariusz Lasocki, były członek PKW.
Na nudnych i długich komisjach senackich kiełkuje pomysł, aby wyposażyć PKW albo UOKiK w atomowe narzędzia blokowania wolności słowa”
— mówił wprost.
W marcu senacka Komisja Praw Człowieka i Praworządności rozpoczęła prace w sprawie wdrożenia unijnego rozporządzenia PE i Rady (UE). Dotyczy ono przejrzystości i targetowania reklamy politycznej. Prace są zaawansowane i, według prawnika, trzeba jeszcze tylko wskazać, który zgodnie z polskimi przepisami, ma to rozporządzenie realizować i określić kary za ewentualne naruszenia.
Unijne rozporządzenia nie wymagają implementacjia, a o wszystkim może decydować jeden z urzędów: PKW, UOKiK czy UKE.
Liczę na mocne WETO prezydenta Nawrockiego w tej sprawie. To arcy-niebezpieczne, anty-demokratyczne postulaty. NIE!
— podkreśla w dzisiejszym wpisie na X mec. Lasocki.
„Bardzo niebezpieczne narzędzie wpływu na wybory”
W podobnym tonie odnosi się procedowanych przepisów wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.
W tej chwili Senat pracuje nad otoczeniem prawnym dla unijnego rozporządzenia. Problem polega na tym, że pojęcie reklamy politycznej może zostać potraktowane bardzo szeroko, a organ taki jak PKW, UOKiK czy UKE otrzyma możliwość blokowania przekazu politycznego w dowolnym momencie kampanii
— czytamy we wpisie lidera Konfederacji.
To bardzo niebezpieczne narzędzie wpływu na wybory. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, w której kilka dni przed głosowaniem urząd wstrzymuje emisję materiałów jednego lub kilku komitetów, a kontrola sądowa następuje dopiero po wyborach
— przestrzega Bosak.
Poseł zaznacza też „demokrację bardzo łatwo zepsuć, a narzędzia nadzoru nad przebiegiem kampanii wyborczej nie powinny znaleźć się w rękach urzędników podporządkowanych rządowi”.
Tylko sądy powinny być brane pod uwagę jako instytucja kontrolna, a nawet ich kompetencje muszą być ustalane bardzo ostrożnie i precyzyjnie
— podsumowuje swój wpis na X.
„Szukają różnych sztuczek”
Nie inaczej podchodzi do tego Paweł Usiądek z Konfederacji,
Wiceprezes Ruchu Narodowego zwraca również uwagę na konsekwecnje przejęcia podobnego prawa.
Projekt ustawy o reklamie politycznej, procedowany od marca 2026 roku, da organowi państwowemu — PKW lub UOKiK — uprawnienie do natychmiastowego wstrzymania kampanii telewizyjnej lub internetowej dowolnego komitetu wyborczego. Bez wyroku sądu. W trybie administracyjnym. Decyzja wykonalna od ręki
— ostrzega.
W praktyce oznacza to, że tydzień przed wyborami, kluczowy spot opozycji, gotowy do emisji, może być wstrzymany na podstawie decyzji wydanej przez urzędnika.
Polityk przypomina również, że „to dokładnie ten mechanizm, który Komisja Europejska przetestowała na węgierskich wyborach w marcu 2026”
Flagując konserwatywne treści przez sieć ‘zaufanych weryfikatorów.’. Teraz senacka większość Tuska chce iść dalej. Chcą twardej cenzury opozycji
— podkreśla.
Jak widać boją się, że utracą władzę i szukają różnych sztuczek, aby trzymać się przy korycie jak najdłużej!
— dodaje.
SC/X
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760918-tak-tusk-uderzy-w-opozycje-przed-wyborami-bedzie-weto
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.