Kto miał ostateczny wpływ na decyzję prezydenta Donalda Trumpa ws. wysłania do Polski 5 tys. amerykańskich żołnierzy. Czy prezydenci Polski i USA kontaktowali się w tej sprawie w ostatnich dniach? Na prośbę portalu wPolityce.pl minister Adam Andruszkiewicz z KPRP oraz były szef polskiej dyplomacji Szymon Szynkowski vel Sęk odsłaniają niektóre kulisy rozmów z administracją USA w sprawie decyzji o wysłaniu do Polski 5 tys. żołnierzy. „Muszę absolutnie podkreślić, że nasze administracje były w regularnym kontakcie” - mówi nam wiceszef prezydenckiej kancelarii minister Andruszkiewicz. Skutki decyzji prezydenta USA ocenia także w rozmowie z wPolityce.pl były szef MON Mariusz Błaszczak.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych pięć tysięcy żołnierzy z uwagi na zwycięstwo wyborcze prezydenta Karola Nawrockiego i „relację z nim”. Kto i kiedy ostatecznie przekonał prezydenta Donalda Trumpa do podjęcia decyzji o wysłaniu do Polski 5 tys. amerykańskich żołnierzy?
Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w samym wpisie prezydenta Donalda Trumpa, który jasno znaczył, że decyzja o wysłaniu dodatkowych 5 tys. żołnierzy amerykańskich do Polski jest związana z jego świetnymi relacjami z prezydentem Karolem Nawrockim oraz zwycięstwem w wyborach prezydenckich w Polsce. W odpowiedzi na ten wpis prezydent Nwarowcki to potwierdził, podkreślając, że będzie zawsze stał na straży dobrego sojuszu polsko-amerykańskiego
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Adam Andruszkiewicz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP.
Można wprost powiedzieć, że w czasie kiedy niektórzy urządzali różnego rodzaju szopki wokół decyzji Pentagonu, my działaliśmy w kuluarach, działaliśmy tak, jak się powinno działać w poważnym państwie, w ciszy, wykorzystując w dobrym słowa tego znaczeniu świetne relacje prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem i udało się na końcu uzyskać taką decyzję lidera Stanów Zjednoczonych. W dyplomacji trzeba więcej działać, a mniej gadać, bo jak jak widać, to gadanie ze strony rządzących na nic się zdało
— dodaje nasz rozmówca.
Czytaj także
To był regularny kontakt
Minister Andruszkiewicz nie kryje, że prezydencki zespół w ostatnich tygodniach wykonał dużą pracę, jeśli chodzi o sfinalizowanie wcześniejszych zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa.
Muszę absolutnie podkreślić, że nasze administracje były w regularnym kontakcie. Fundamentem tych kontaktów i późniejszej decyzji była wcześniejsza rozmowa prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Donaldem Trumpem i nawet nie jedna tylko kilka rozmów. Odbywały się one zarówno podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych, ale i później w formule telefonicznej. Zawsze prezydent Nawrocski tutaj przekonywał prezydenta Trumpa do wzmocnienia obecności sił Ameryki w Polsce. Teraz udało się tę kwestię dopiąć na poziomie roboczym, ale to absolutnie jest efekt działań prezydenta Karola Nawrockiego
— mówi portalowi w Polityce.pl minister Adam Andruszkiewicz. Nasz rozmówca zdradza kulisy tych rozmów, choć podkreśla, że o wszystkim mówić nie może.
Czy potwierdza medialne informacje o wymianie wiadomości tekstowych pomiędzy prezydentami Polski i USA w ostatnich dniach?
Mogę tylko potwierdzić, że prezydent Karol Nawrocki jest w regularnym kontakcie z prezydentem Donaldem Trumpem. To jest lider wolnego świata. Obaj panowie ze sobą rozmawiają. Nie zawsze możemy mówić o wszystkim, bo to są kwestie bezpieczeństwa, kwestie tajne, ale podkreślam, że są w regularnym kontakcie. Polacy mogą liczyć na prezydenta Karola Nawrockiego w tej materii, a jest on im wdzięczny Polakom za to, że powierzyli mu tę misję i w ramach właśnie tej wdzięczności gwarantuje dzisiaj Polsce bezpieczeństwo. Sojusz polsko-amerykański będzie trwały, pomimo różnych zakusów i prób, które obserwujemy ze strony rządu. Niestety rząd Donalda Tuska chciałby realizować koncepcję niemieckiej Europy i wypchnięcia USA z Europy, z Polski. Na to prezydent Karol Nawrocki nie pozwoli. Polacy mogą czuć się znacznie bezpieczniejsi z naszym prezydentem
— oświadczył zastępca szefa prezydenckiej kancelarii.
Osoby w tym zespole kluczowe
O kulisy rozmów na najwyższym szczeblu w stosunkach polsko-amerykańskich zapytaliśmy także byłego szefa polskiej dyplomacji posła Szymona Szynkowskiego vel Sęka z PiS.
Znam nieco tych kulisów i mogę powiedzieć jedno, że to, co często zdarza mi się powtarzać i o co zawsze apeluję to jest to, że potrzeba bardzo wiele cierpliwości, konsekwencji i takiej pracy w ciszy nad tymi najważniejszymi oraz skomplikowanymi tematami i wyzwaniami. I wtedy możliwa jest skuteczność. Tak właśnie pracował prezydent Karol Nawrocki w ostatnich dniach i tygodniach, ale oczywiście ta decyzja jest konsekwencją jego bardzo dobrych kontaktów z prezydentem Donaldem Trumpem, które nawiązał jeszcze przed wyborami. Później to się tylko rozwijało i było kontynuowane
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl były szef polskiej dyplomacji Szymon Szynkowski vel Sęk. Zwraca uwagę na to, że obecnie rządzący całkowicie pogubili się w ostatnich tygodniach, mało tego, uderzali w relacje Polski i USA.
Ta nerwowość ostatnich tygodni, ze strony niektórych polityków, czy też dziennikarzy, którzy zajmują się tą tematyką była nieuzasadniona. Powinni wiedzieć, że w takiej sprawie potrzebny jest duży spokój i duże opanowanie, działanie właśnie w ciszy. Prezydent Karol Nawrocki rozmawiał przecież 3 maja z prezydentem Donaldem Trumpem telefonicznie. Przedmiotem tej rozmowy też była kwestia wojsk amerykańskich w Polsce. Później pojawiły się te informacje, które można było odczytywać jako informacje niepokojące, mówiące o wstrzymaniu rotacji, ale prezydent Nawrocki wie doskonale, a tak także jego zespół, co usłyszeli 3 maja
— mówi nasz rozmówca.
Były kontakty robocze zespołu prezydenta Karola Nawrockiego, oczywiście utrzymywane w ciszy. Więc te nawoływania, jakaś próba wciągania prezydenta rozgrywki wewnątrz Polski przez niektórych, także niestety premiera Donalda Tuska, sprawie zupełnie nie służyły. W tym czasie, kiedy inni gdzieś gorączkowali się, wykonywali jakieś nerwowe ruchy, prezydent ze swoim zespołem spokojnie nad sprawą pracował i konkluzje tej pracy widzieliśmy wczoraj. Bardzo istotną rolę w tej pracy - oczywiście poza samym panem prezydentem - odgrywali szef Biura Polityki Międzynarodowej minister Marcin Przydacz i prezydencki doradca Nikodem Rachoń. To były osoby w tym zespole kluczowe, choć oczywiście nie jedyne. Rola pana prezydenta jest tu jednak kluczowa i jego doskonały kontakt prezydnetem USA oraz umiejętność nie ulegania pochopnie emocjom, tylko wykonywania takiej pracy, jakiej potrzebuje dyplomacja. Pracy konsekwentnej, cierpliwej, nie nastawionej, że tak powiem, na błysk fleszy, tylko nastawionej na efektywność i ostateczny sukces
— powiedział nam były szef polskiej dyplomacji Szymon Szynkowski vel Sęk.
„Newsweek” podał nieoficjalnie, że prezydent RP dysponuje telefonem do prezydenta USA, a w ostatnich dniach miało dojść pomiędzy nimi do wymiany wiadomości tekstowych.
Panie redaktorze, nawet gdybym coś o tej sprawie wiedział, to bym się tą wiedzą nie podzielił. Tak jak powiedziałem, takie sprawy wymagają pracy w ciszy, ona musi mieć ten obszar ciszy zagwarantowany, najważniejsze, że na końcu ta praca była skuteczna
— dodał poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Kto przekonał Trumpa?
Były szef ministerstwa obrony poseł Mariusz Błaszczak jasno wskazuje tego, kto ostatecznie przekonał Donalda Trumpa do podjęcia takiej decyzji.
Prezydent Donald Trump jasno powiedział, kto go przekonał, zrobił to prezydent Karol Nawrocki. Tu nie ma żadnych wątpliwości
— podkreśla w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł Mariusz Błaszczak. Uważa on, że sukces negocjacyjny, który osiągnęliśmy, nie byłby w ogóle możliwy, gdy ubiegłorocznych wyborów prezydenckich nie wygrał Karol Nawrocki.
O tym były ubiegłoroczne wybory prezydenckie: czy głową państwa polskiego będzie polityk, który potrafi zbudować dobre relacje z prezydentem Trumpem, czy też będzie polityk, który nie ma takich możliwości, bo Rafał Trzaskowski takich możliwości zwyczajnie nie ma. Widzimy, że prezydent Nawrocki zbudował bardzo dobre relacje z USA, ale także wręcz uratował sytuację, choć doraźnie, dlatego że głównym źródłem kryzysu w tych relacjach jest Donald Tusk. Dopóki na czele polskiego rządu stoi Donald Tusk, dopóty, te relacje nie będą takie, jakie być powinny. Donald Tusk jest politykiem antyamerykańskim, proniemieckim, a celem Niemiec jest wypchnięcie Stanów Zjednoczonych z Europy. Stawianie przez szefa polskiego rządu na relacje z Niemcami jest dziś zasadniczym błędem. Przykładem tego jest niemiecka pożyczka SAFE. To jest pożyczka, która będzie służyła odbudowie niemieckiego przemysłu zbrojeniowego. Wykluczy nasze możliwości pogłębiania współpracy przemysłu zbrojeniowego polskiego i amerykańskiego. Tymczasem najlepszą na świecie dysponują dziś Amerykanie i mamy na to wiele dowodów
— podkreśla wiceprezes PiS i szef klubu parlamentarnego. To właśnie Mariusz Błaszczak jest głównym autorem realizowanego dziś kontraktu na dostawę supernowoczesnych samolotów bojowych F-35.
Zarządów Prawa i Sprawiedliwości zamówiliśmy dwie eskadry F-35, a dziś pierwsze samoloty przylatują do Polski, będą w naszym kraju, a nie w Niemczech. W Europie nie ma odpowiedników dla F-35 i musimy sobie z tego zdawać sprawę. Kompromitujące i śmieszne są komentarze ze strony rządzących, że to niby dwóch wiceministrów obrony narodowej i pełniący obowiązki kierownika ambasady w Waszyngtonie poprzez swoje spotkania z kongresmenami tudzież z innymi urzędnikami doprowadzili do tego, że w Polsce będą żołnierze Stanów Zjednoczonych. Prezydent Trump napisał jasno, postawił kropkę nad i, więc jest czymś kompromitującym, kiedy ministrowie z rządu Donalda Tuska wypinają pierś do orderów. To przecież Donald Tusk ten kryzys spowodował, a prezydent Nawrocki kryzys zażegnał. Jeszcze raz mocno podkreślam, że takie kryzysy będą niestety nadchodziły na Polskę, póki szefem rządu jest Donald Tusk
— mówi nasz rozmówca i wskazuje nawet miejsce rozlokowania nowych sił amerykanskich.
Powinniśmy teraz wywierać presję sprowadzającą się do tego, żeby decyzja prezydenta Trumpa, przesunięcia żołnierzy amerykańskich z Niemiec do Polski stała się faktem. Tego wyraźnie nie chce Donald Tusk, bo powiedział, że nie będzie podbierał amerykańskich żołnierzy Niemcom. Nie zmienia to faktu, że to właśnie leży w interesie Polski, żeby żołnierze amerykańscy stacjonowali w naszym kraju. Mamy już dowództwo na stałe od czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, ale potrzebni są żołnierze. I mogę powiedzieć w mojej opinii skąd, gdzie ci żołnierze powinni być przeniesieni. Z poligonów wschodniej Bawarii Grafenwor i Hochenfeld, gdzie stacjonują żołnierze amerykańskich sił lądowych powinni oni być przeniesieni do Drawska-Pomorskiego. Powierzchniowo Drawsko-Pomorskie jest ekwiwalentem tych dwóch poligonów, ale co ważniejsze zarządów Prawa i Sprawiedliwości zmodernizowaliśmy poligon w Drawsku-Pomorskim. Tam zorganizowaliśmy Combat Training Center na wzór takich ośrodków szkoleniowych, jakie stosuje armia Stanów Zjednoczonych. Należy przenieść siły amerykańskie
— podsumowuje poseł PiS Mariusz Błaszczak.
Robert Knap
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760911-znamy-kulisy-decyzji-trumpa-ws-zolnierzy-usa-byly-sms-y
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.