Niezrzeszony poseł Marcin Józefaciuk zamieścił na portalu X długi wpis, w którym - na przykładzie krakowskiego referendum - pokazuje, jak środowisko, które samo siebie określa jako „strona demokratyczna”, faktycznie podchodzi do demokracji. „W Krakowie zamiast uczciwej debaty słyszymy nawoływanie do bojkotu referendum. Nie dlatego, że referendum jest nielegalne. Nie dlatego, że obywatele nie mają prawa decydować. Tylko dlatego, że ktoś boi się wyniku. To jest chore” - ocenił parlamentarzysta.
Zdesperowany prezydent Krakowa Aleksander Miszalski i wspierający go politycy Koalicji Obywatelskiej, ale również - co bardziej aktywni i głośni zwolennicy partii Donalda Tuska, lubiący określać obecny rząd jako „stronę demokratyczną”, nawołują, aby nie iść 24 maja na referendum.
Mieszkańcy mogą zagłosować „za” lub „przeciw” odwołaniu prezydenta Krakowa lecz to, czy referendum będzie wiążące, zależy od frekwencji.
„Tak część polityków traktuje demokrację”
Miszalski i jego zwolennicy prezentują bardziej lub mniej absurdalne „argumenty” przeciwko uczestnictwu w referendum. Pojawiły się również głosy piętnujące hipokryzję środowiska politycznego prezydenta Krakowa.
„Idźcie głosować” - gdy jesteśmy pewni wyniku. „Zostańcie w domu” - gdy wynik może nam nie pasować. I tak właśnie część polityków traktuje dziś demokrację. A za półtora roku będą namawiać aby iść do urn i będą wrzucać zdjęcia z wyborów. W Krakowie zamiast uczciwej debaty słyszymy nawoływanie do bojkotu referendum. Nie dlatego, że referendum jest nielegalne. Nie dlatego, że obywatele nie mają prawa decydować. Tylko dlatego, że ktoś boi się wyniku. To jest chore
— napisał na platformie X Marcin Józefaciuk, niezrzeszony poseł.
Najpierw latami słyszymy: „bądźcie aktywni obywatelsko”, „angażujcie się”, „idźcie głosować”, „demokracja jest najważniejsza”, „pokażcie młodym czym jest demokracja”, „nie daj się przegłosować”, „twój głos ma znaczenie”. A gdy obywatele dostają realne narzędzie wpływu, nagle pojawia się przekaz: „najlepiej siedźcie w domach”
— zwrócił uwagę.
Demokracja to nie jest system obowiązujący tylko wtedy, gdy wygrywają „nasi”. Demokracja polega na tym, że obywatele decydują. Nawet jeśli politykom się to nie podoba. Można być za referendum. Można być przeciw. Ale namawianie ludzi do nieuczestniczenia tylko po to, by zabrakło frekwencji, jest zwykłym obchodzeniem demokratycznych zasad. Bo prawdziwy problem nie brzmi: „jak zagłosują ludzie?”. Tylko: „co jeśli naprawdę powiedzą, co myślą?”
— podsumował parlamentarzysta.
Referenda lokalne w Polsce
Z powodu zbyt niskiej frekwencji, niewiążące okazało się referendum lokalne w Warszawie. 13 października 2013 r. mieszkańcy mieli możliwość poddania takiej ocenie prezydentury zarządzającej wówczas miastem Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Inaczej było natomiast w 2025 r. w Zabrzu. Mieszkańcy, w wiążącym referendum, opowiedzieli się za odwołaniem prezydent tego miasta, Agnieszki Rupniewskiej (bezpartyjna, z rekomendacji KO). Prezydent została odwołana, rozpisano przedterminowe wybory, a nowym włodarzem miasta został Kamil Żbikowski (KWW Lepsze Zabrze Kamila Żbikowskiego).
24 maja Krakowianie zdecydują, czy chcą, by ich miastem dalej zarządzał polityk KO - Aleksander Miszalski.
X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760819-referendum-w-krakowie-jozefaciuk-mocno-o-demokratach
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.