Trudno to inaczej określić jak istny cyrk. „Klepnięci” w ciemno przez Sejm nowi sędziowie-członkowie KRS umówili się dziś na spotkanie w budynku TK z tymi, którzy z kolei złożyli w Sejmie pseudoślubowanie, by omijając prezydenta dostać się do trybunału. Mieli jednak kłopot z tym spotkaniem, bo ani jedni, ani drudzy nie mają prawa do rozporządzania pomieszczeniami TK. Nie zostali zatem wpuszczeni do siedziby Trybunału Konstytucyjnego.
W połowie maja Sejm wybrał 15 nowych sędziów-członków KRS. 13 to osoby „klepnięte” w Sejmie przez rządzącą koalicję, które zostały wyłonione w drodze nielegalnej procedury głosowania w sądach. W marcu Sejm podjął uchwałę, stwierdzając, że zaakceptuje w ciemno i bezwarunkowo wskazane w nielegalnych głosowaniach w sądach nazwiska nowych członków KRS. Do KRS trafiło także dwóch sędziów, których wyłoniono zgodnie z prawem, poprzez wskazanie przez kluby poselskie, byli to sędziowie Łukasz Piebiak i Łukasz Zawadzki.
Nad wyborem nowej KRS ciąży jednak widmo sprzeciwienia się postanowieniu Trybunału Konstytucyjnego. Nakazał on, aby Sejm wstrzymał się ze swą decyzją do czasu zbadania, czy marcowa uchwała - o „klepnięciu” w ciemno listy podsuniętej przez zgromadzenia sędziów - jest zgodna z konstytucją.
Dziś grupa nowych członków-sędziów KRS, która lekceważy postanowienie TK przyszła do siedziby trybunału, na spotkanie z grupą kandydatów do TK, ktora z kolei lekceważy prezydenta RP.
Siebie warci
Grupa przybyłych pod TK członków KRS chciała dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja w Trybunale oraz okazać wsparcie niedopuszczonej do orzekania grupie sędziów TK (SIC!).
Chcemy zobaczyć jak sytuacja faktycznie w Trybunale wygląda, bo to tej pory mieliśmy tylko medialne informacje na ten temat
— powiedział dziennikarzom sędzia Dariusz Zawistowski. A sytuacja jest banalnie prosta. Stanowisko kancelarii prezydenta RP jest jasne, pseudoślubowanie w Sejmie kandydatów do TK nie jest wymaganym ustawą ślubowaniem wobec prezydenta. W tej sytuacji czwórka uzurpujących sobie kompetencje sędziowskie osób (Korwin-Piotrowska, Markiewicz, Taborowski i Dziurda) nie może być uznawana za sędziów TK. Podobnie prezes TK sędzia Bogdan Święczkowski stoi na stanowisku, że wobec braku zaświadczenia z KPRP o złożeniu takiego ślubowania wobec prezydenta nie może uznać usiłujących wejść do TK osób uznać za sędziów.
Nie ma zgody, trwają narady…
Do spotkania jednych z drugimi w siedzibie TK nie doszło, ponieważ nie zostali oni wpuszczeni do budynku. Rzeczniczka TK Weronika Ścibor wyjaśniła, że nie uzyskali potrzebnej zgody i zachęcała do umówienia się w przyszłości.
Nie ma zgody na odbywanie jakiegokolwiek spotkania w tym momencie, trwają narady
— powiedziała Ścibor. Dodała, że „w tym momencie Trybunał Konstytucyjny nie organizuje żadnych spotkań”.
Jeżeli państwo chcą się z państwem spotkać, nie widzę problemu. Natomiast na terenie siedziby nie uzyskali zgody na odbywanie spotkań. Musieliby państwo się specjalnie umówić i zachęcam do tego. Wtedy wyznaczymy państwu dzień, godzinę i serdecznie wtedy państwa do siedziby Trybunału zaprosimy
— mówiła rzecznik, zwracając się do zebranych.
Ostatecznie spotkanie odbyło się przed budynkiem TK. Niemniej przybyli szukali jakichś wymówek i uzasadnień dla zaistniałej kuriozalnej sytuacji.
Sędzia Monika Frąckowiak podkreśliła, że w ocenie sędziowskiej części KRS, siedziba Trybunału to budynek użyteczności publicznej i jako taki „powinien ugościć Krajową Radę Sądownictwa – przynajmniej jej sędziowską część”.
To, że też tutaj jesteśmy wynika z tego, że wybór sędziowskiej części KRS, popieranej przez środowisko sędziowskie, jest istotnym przełomem w przywracaniu praworządności w Polsce. Natomiast ta praworządność może być przywrócona dopiero wówczas, kiedy Trybunał Konstytucyjny zacznie funkcjonować
— powiedziała sędzia, ktora jak widać całkowicie ignoruje dotyczasowe orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. W jej ocenie nielegala procedura głosowania kandydatów do KRS przeporwadzona w sądach (nie ma jej w żadnych przepisach prawa) to przywracanie praworządności.
Sytuację próbował jeszcze podgrzewać sędzia Krystian Markieweicz, który uzurpuje sobie prawo bycia sędzią TK. Markiewicz utrzymuje, że prezes Święczkowski „stwierdził, że to jego prywatny Trybunał”.
Powiedział zdenerwowany, że jeżeli chodzi o naszą czwórkę, to my nie możemy nikogo zapraszać, jeżeli zaś chodzi o pozostałą dwójkę, to teoretycznie, mogą zapraszać, ale za zgodą prezesa i nie wyraża zgody. Więc efekt tego jest taki sam. Żadnej podstawy nie wskazał
— oznajmił Markiewicz.
Markiewicz konfabulował
Do niemal cyrkowego incydentu odniósł się w specjalnym komunikacie sam Trybunał Konstytucyjny. W szczególności zdementowano insynuacje Markiewicza nt. prezesa sędziego Bogdana Święczkowskiego.
Osoby, które zostały wybrane przez Sejm na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ale nie podjęły obowiązków, ponieważ nie złożyły ślubowania wobec Prezydenta RP, mogą jak na razie przebywać w siedzibie Trybunału i są tam za każdym razem przyjmowane. Nie są jednak uprawnione do odbywania w siedzibie TK spotkań z zapraszanymi przez siebie gośćmi z zewnątrz.
Taką informację, w obecności świadków, przekazał dziś tym osobom Prezes Trybunału Konstytucyjnego Pan Bogdan Święczkowski.
Przypisywanie Prezesowi TK stwierdzenia, że „to jego prywatny Trybunał” jest natomiast kłamstwem, tym bardziej niegodnym, że – według mediów – pochodzi od jednej z osób wybranych przez Sejm na sędziego.
Przypominamy ponadto, że Krajowa Rada Sądownictwa, którą miały reprezentować osoby próbujące wejść do siedziby TK, nie ma kompetencji do kontrolowania ani nadzorowania pracy Trybunału Konstytucyjnego
— czytamy w komunikacie TK.
Czytaj także
Robert Knap/PAP/trybunał.gov
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760735-cyrk-przed-tk-umowili-sie-na-spotkanie-gdzie-wejsc-nie-mogli
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.