Aktorka Barbara Kurdej-Szatan, choć sama obrzuciła bluzgami i oskarżeniami funkcjonariuszy Straży Granicznej i nigdy za to nie przeprosiła, dziś kreuje się na „ofiarę hejtu” i przedstawia siebie, jako jedyną poszkodowaną w całej sytuacji. Wystąpiła właśnie w „Podkaście Psychologicznym” we współpracy z „Tygodnikiem Polityka”. „Ja już wiedziałam, że to nie jest jakby wiesz to, że ktoś patrzy na człowieka, nie, który ma emocje, tylko już po prostu jestem w jakiejś no machinie polityczno-propagandowej. W sensie już jakby to się stało zwykłym hasłem. Nie stałam się zwykłym hasłem”- mówiła.
W apogeum kryzysu na granicy polsko-białoruskiej znalazło się mnóstwo polityków, aktywistów i celebrytów na tyle „odważnych”, aby obrażać żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej za rzekomo niehumanitarne traktowanie przysyłanych przez Łukaszenkę i Putina migrantów. Dziś ci sami ludzie przekonują, że „zawsze stali murem za polskim mundurem”. O jakichkolwiek przeprosinach za skandaliczne wypowiedzi nie ma oczywiście mowy…
Słynny wpis Kurdej-Szatan
Najbardziej dobitnym przykładem takiej postawy jest chyba Barbara Kurdej-Szatan, która po wulgarnym, hejterskim wpisie pod adresem funkcjonariuszy SG, sama zrobiła z siebie największą ofiarę hejtu, bo zapewne znalazło się iluś internautów, którzy odpowiedzieli na słynny wpis słowami na jej poziomie. Przeprosiła wyłącznie za przekleństwa i to tych, „którzy poczuli się urażeni”.
Ludzie pamiętają to, co główne nagłówki wrzucały, a nie z tego, jak to tam naprawdę wyglądało. Ten filmik, trwający trzy minuty, wyglądał tak, że kilku panów trzymało osobę, prawdopodobnie kobietę, która jeszcze wtedy się jakkolwiek ruszała. A dzieci wokół bardzo płakały, krzyczały. Pan, który nagrywał to z drugiej strony płotu krzyczał do nich po angielsku, że to jest niehumanitarne, żeby przestali. W końcu ta osoba przestaje się ruszać, te dzieci drą się, no i to trwa 3 minuty
— wspomina aktorka w rozmowie z „Polityką”.
I wtedy jechałam do mojego rocznego dziecka do domu. Nie było jeszcze wojny - to jest bardzo ważne. To było kilka miesięcy przed wojną. Mi, Polce, która mieszka w demokratycznym kraju, ale też dookoła której demokratyczne państwa są, i żyjemy w wspaniałych czasach… To było dla mnie nie do pomyślenia, co się dzieje po prostu na naszych ziemiach. Może rządzący wiedzieli już, co nadchodzi, ale zwykli Polacy nie mieli pojęcia, co się może wydarzyć za parę miesięcy. Może parę miesięcy później, gdybym wiedziała, że rzeczywiście powoduje to Rosja czy Białoruś, to na pewno nie podeszłabym delikatniej do okrucieństwa, które widzę, bo tego nic nie usprawiedliwia, ale może bardziej ważyłabym słowa. Natomiast no wtedy no było to dla mnie po prostu niepojęte jak może coś tak okrutnego dziać się na naszych ziemiach wolnego kraju
— przekonywała.
„Naiwnie się podłożyłam”
Później opowiedziała, że jej „przeprosiny” nie zostały przyjęte ze zrozumieniem. Być może dlatego, że przeprosinami nie były.
Po prostu strona polityczna na to czekała tylko, żeby ktoś się podłożył. Po prostu naiwnie się podłożyłam. Nie wiem, czy to było jakoś specjalnie wszystko, nie wiem czy tam mieli kontakty z z krajami, które powodują takie rzeczy, czy to było jakoś spreparowane. Trudno powiedzieć
— stwierdziła. Co chciała przez to zasugerować? Źe była to jakaś zorganizowana nagonka we współpracy z obcymi państwami, zapewne Rosją i Białorusią?
No po prostu stałam się marionetką w tubie propagandowej i do tej pory wykorzystywane to jest tak naprawdę. No do tej pory a tak się tak mocno zostało to wykorzystane medialnie, telewizyjnie, i nakręcane. Tak naprawdę wciąż gdzieś tam odczuwam skutki. Skala tych ataków na mnie trochę mnie przerosła, poczułam się zastraszona
— dodała.
Oni po prostu mieli narzędzie, mieli marionetkę. Pomimo tych moich przeprosin po dwóch dniach i po tym, że wytłumaczyłam o co mi chodziło, jakby to później mnie nie interesowało tych ludzi, nie? Oni po prostu mieli narzędzie, mieli marionetkę. Dlatego wiesz, no było to dla mnie szokujące bardzo, ale ja wiedziałam, że to wszystko co oni robią, robią w jakimś celu konkretnym i i to było przerażające. Więc ja już wiedziałam, że to nie jest jakby wiesz to, że ktoś patrzy na człowieka, nie, który ma emocje, tylko już po prostu jestem w jakiejś no machinie polityczno-propagandowej. W sensie już jakby to się stało zwykłym hasłem. Nie stałam się zwykłym hasłem
— podkreśliła.
Później pojawiła się łzawa historia o tym, jak Kurdej-Szatan próbowała pomagać „ludziom granicy”, założyła telefon zaufania, ale poczuła się tak zastraszona, że musiała zamknąć tę działalność.
W całej historii przebija się nagromadzenie słowa „ja” prawie tak duże, jak w wypowiedziach Lecha Wałęsy. Może, gdyby artystka była mniej skupiona na sobie, a bardziej np. na rodzinach ludzi, których nazwała „mordercami”, łatwiej przyszłoby jej zrozumienie tego, co zrobiła.
YT: Podkast Psychologiczny/Tygodnik Polityka
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760652-kurdej-szatan-robi-z-siebie-ofiare-hejtu-skandaliczna-wypowiedz
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.