W ostatnich dniach do opinii publicznej dociera, jak duże problemy wynikają z lekkomyślnych wystąpień takich polityków jak Donald Tusk, Włodzimierz Czarzasty czy Radosław Sikorski. Każdy z nich publicznie kwestionował wiarygodność NATO i politykę bezpieczeństwa głównego państwa Sojuszu, czyli USA.
Zamiast wskazywać argumenty na rzecz wzmocnienia sojuszu i obecności NATO w naszym kraju politycy ci tracili czas na budowanie antyamerykańskiej narracji politycznej popularnej wśród liberalnych rządów w Unii Europejskiej. Żaden z nich nie rozumie, iż tylko potencjał USA jest w stanie zrównoważyć zagrożenie ze strony Rosji. Opinia ta nie wynika z sympatii do USA, lecz jest wynikiem prostego rachunku sił militarnych. Bo to porównanie potencjału wojskowego USA, Rosji i państw UE powinno być podstawą naszej polityki bezpieczeństwa.
Szkoda dla Polski
Każde ograniczenie stacjonowania wojsk USA w Polsce jest szkodliwe dla Polski i dla całej Unii Europejskiej. Politycy, którzy się przyczyniają do takiego rozwoju sytuacji, popełniają wielki błąd groźny dla egzystencji naszego państwa. Redukcja sił USA na naszym kontynencie jest także dowodem na fiasko naszej dyplomacji cywilnej i wojskowej. Nie wystarcza bowiem powtarzać wobec Waszyngtonu oczekiwanie, iż wojsk sojuszniczych w Europie powinno być więcej. Trzeba przedstawiać wizje porządku międzynarodowego, w którym obecność wojsk USA w Europie realizuje amerykańskie interesy. A ich redukcja czy wycofanie interesom amerykańskim po prostu szkodzi.
Dziś Rosja nie jest zdolna do opanowania Ukrainy za pomocą sił konwencjonalnych. Natomiast ta sytuacja nie zmienia faktu, że Rosja ma przewagę na teatrze europejskim w dziedzinie broni rakietowej krótkiego i średniego zasięgu uzbrojonej w pociski nuklearne (między innymi 15 brygad z rakietami Iskander) oraz pod względem samolotów nosicieli broni nuklearnej. Stąd należy podkreślać, że Polska to nie zwykła wschodnia flanka sojuszu, lecz linia frontu.
Wstrzymanie rotacji wojsk amerykańskich w Polsce jest redukcją potencjału militarnego USA na linii frontu z Rosją. Oznacza, że obok braku równowagi w broni nuklearnej pogłębia się brak równowagi w dziedzinie sił konwencjonalnych w Europie. Rosja, walcząc na Ukrainie, zmodernizowała swe siły zbrojne i ma około 600 tysięcy żołnierzy walczących na froncie.
Konkretne decyzje
Obecność wojsk USA Polsce nie była prezentem dla Polaków, lecz nastąpiła w związku z konkretnymi decyzjami Kremla wobec Europy. Pierwsze 5 tysięcy żołnierzy USA zaczęło stacjonować w Polsce po szczycie NATO w 2016 roku za prezydenta Obamy i była to reakcja na aneksje Krymu. Kolejne 5 tysięcy dyslokowano w Polsce zimą 2022 roku. Była to odpowiedź prezydenta Bidena na żądanie Kremla, by USA wycofały swoją obecność militarną i wpływy polityczne z Europy Wschodniej na linie sprzed 1997 roku. W styczniu 2022 wszystkie państwa NATO pod przywództwem prezydenta USA odrzuciły żądania Kremla, by przekreślić rezultaty wygranej przez prezydenta Reagana Zimnej Wojny. Żadna z tych dwóch przyczyn obecności wojskowej wojsk USA w Polsce nie ustala. Dlaczego zatem teraz administracja republikańska zajmuje wobec zagrożenia rosyjskiego stanowisko bardziej miękkie niż prezydenci z Partii Demokratycznej?
Decyzje Pentagonu z maja 2026 o wstrzymaniu rotacji wojsk USA w Polsce nie są uzasadnione ani poprawą sytuacji militarnej, ani politycznej. Są natomiast sygnałem, że w USA następuje zmiana w polityce bezpieczeństwa wobec Rosji. Zamiast budować przewagę militarną, USA redukują swój potencjał w Europie. Zamiast zwiększać obecność na linii frontu, USA ją zmniejszają. Dotychczas na linii frontu USA miały w Polsce 10 tysięcy żołnierzy, czyli 1/7 swych garnizonów w Europie. Teraz ma to być 1/14 amerykańskich wojsk na kontynencie. Reszta, czyli 13/14 ma stacjonować w krajach, które są militarnym zapleczem dla pola walki. Historia wojen nie zna tego typu doktryny militarnej.
Dla władz na Kremlu decyzje Pentagonu są sygnałem, iż w Waszyngtonie przyjęto niemiecką wizję relacji z Rosją. Europa Wschodnia nie jest już traktowana jako linia obrony NATO, lecz ma być elementem do negocjacji rosyjsko-amerykańskich o podziale wpływów w Europie. Tłumaczenie redukcji sił amerykańskich w Polsce względami logistycznymi jest całkowicie nieracjonalne, bo to rozmieszczenie wojsk powinno zależeć od wizji politycznego porządku w Europie. Tymczasem w maju 2026 Pentagon informuje Europę, że za prezydenta Trumpa podejmuje decyzje, rozumując odwrotnie.
Bez silnej obecności militarnej wojsk USA w Polsce kooperacja państw Trójmorza, współpraca Grupy Bukareszteńskiej Dziewiątki, integracja Korytarza północno-wschodniego będą słabsze, a nie silniejsze. Oznacza to, że obóz państw proatlantyckich w Europie traci na znaczeniu. Ograniczenie obecności wojskowej USA w Polsce będzie uznana w Moskwie za jednostronne ustępstwo militarne i polityczne. Czy taki sygnał o redukcji zdolności do odstraszania jest w interesie USA? Bo raczej nie wzmocni to pozycji USA w rokowaniach z Rosją. Powstaje pytanie, dlaczego podczas wizyty prezydenta Trumpa w Pekinie, która nie przyniosła USA wyraźnych korzyści, Pentagon ogłasza ustępstwa wobec głównego sojusznika Chin.
Czy według Pentagonu okazywanie militarnej słabości wobec Rosji umacnia pozycję negocjacyjną USA wobec Chin?
Czytaj także
Jan Parys
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760585-w-sprawie-stacjonowania-wojsk-usa-w-polsce
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.