Jeśli premier wyraźnie szkodzi Polsce niszcząc wzorowe relacje z USA, a jeszcze straszy, że w ciągu kilku miesięcy napadnie nas Rosja, to kto wtedy przyjdzie nam z pomocą?
Donald Tusk napisał 17 maja na platformie X:
Kaczyński próbuje zrzucić na Polskę winę za decyzje Waszyngtonu o zmniejszeniu amerykańskiego zaangażowania w Europie. Nawrocki w obecności liderów innych krajów na szczycie w Bukareszcie obrzuca błotem własne państwo. Coraz gorzej z nimi.
Z rzeczywistością zgadzałoby się to wtedy, gdyby przyjąć (i to za pewnik – coś w rodzaju sądu syntetycznego a priori u Kanta), że coraz gorzej jest z Donaldem Tuskiem. Bo, jak zwykle, kłamie. Przecież to on jest sprawcą odwracania się Amerykanów od Polski.
Otwarcie winę Tuska (nie tę z dowcipów, tylko całkiem wymierną) stwierdził prof. Jacek Czaputowicz, były szef MSZ, w programie „Gość Wydarzeń” Polsatu: „Za decyzję o anulowania wysłania amerykańskiej brygady do Polski odpowiada w dużej mierze rząd Donalda Tuska”. To jest „odpowiedź Stanów Zjednoczonych na taką konfrontacyjną politykę Polski nieprzyjazną wobec USA”. Dowodem są „ostatnie wypowiedzi premiera, że my nie będziemy podbierać żołnierzy amerykańskich; że nie wierzymy w NATO; że nie będziemy w planie pokojowym do spraw Gazy, że nie rozmieścimy rakiet Patriot w państwie arabskim”.
Zdaniem prof. Czaputowicza, który wcześniej nie wyrywał się z krytyką gabinetu kierowanego przez Tuska, „po prostu Stany Zjednoczone nie widzą swojego interesu w obronie Polski, czy we wspieraniu Polski i my by to bardzo źle widzimy, bo my chcemy ich przekonać, że im się to opłaca, że my opłacamy koszty, że te bazy budujemy, że kupujemy broń, ale to jest dość obraźliwe”. W efekcie administracja Donalda Trumpa powiedziała „dość”.
Ostatnie wydarzenia mogą wskazywać na pewnego rodzaju „wotum nieufności Amerykanów do rządu Donalda Tuska. Ja myślę, że tak samo można interpretować udzielenie gościny ministrowi Zbigniewowi Ziobrze” – wyjaśniał były szef MSZ. I stwierdził, że Donald Tusk dostarczył aż pięć powodów ochłodzenia nastawienia USA do Polski: „Po pierwsze, Donald Tusk nie powinien dyskredytować obecności amerykańskiej na ziemi ukraińskiej, co zrobił 30 grudnia [2025 r.] i popsuł całą politykę amerykańską. Po drugie, moglibyśmy bardziej pozytywnie odpowiedzieć na zaproszenie do Rady Pokoju co chciał zrobić prezydent. Po trzecie, nie powinniśmy wykluczać [zgody] na pytanie o wysłanie baterii Patriot do obrony jakiegoś państwa arabskiego. Po czwarte, nie musieliśmy mówić, że nie będziemy podbierać żołnierzy amerykańskich, bo to nie są ryby do podbierania. Po piąte, minister Sikorski nie powinien atakować najbliższego sojusznika Stanów Zjednoczonych, jakim jest Izrael”.
Na rutynowe, a zarazem przykrywkowe kłamstwa Donalda Tuska zareagował prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński: „Bezpieczeństwo i pozycję w NATO buduje się na zaufaniu, które Tusk konsekwentnie podważał. Dzisiaj mamy tego skutki: spadek bezpieczeństwa Polek i Polaków. Rozedrganie i rozemocjonowanie Tuska są tylko potwierdzeniem jego słabości i ogromnych błędów, jakie popełnił. Żal patrzeć…”. A były premier Mateusz Morawiecki powiedział stanowczo: „Donald Tusk musi odejść”, bo zrujnuje do reszty sojusznicze relacje Polski z USA, a to, co już zdążył zrobić bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu Polski.
W uspokajającym oświadczeniu Biura Bezpieczeństwa Narodowego, kierowanego przez Bartosza Grodeckiego, napisano: „Obecna niejednoznaczność może mieć związek z brakiem jasnej propozycji zmian do Umowy o Wzmocnionej Współpracy Obronnej (EDCA) z 2020 r., określającej rozmieszczenie sił USA w Polsce i braku wskazania przez MON nowych lokalizacji. - MON nie pozyskało wyprzedzających informacji w zakresie zmian w harmonogramie przemieszczenia sił USA do Polski, co utrudnia zaangażowanie Ośrodka Prezydenckiego we wsparcie MON w negocjacjach z naszym partnerem strategicznym”.
Do sprawy odniósł się także wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, sprawiający wrażenie mocno przestraszonego. Zapewnił, że nie podjęto żadnej decyzji o zmniejszeniu zaangażowania USA w Polsce, a relacje polsko-amerykańskie opierają się na „codziennej współpracy, wzajemnym zaangażowaniu i zaufaniu”. Czyli nie ma sprawy, choć ona jest. Wicepremier Kosiniak-Kamysz nie zauważył, że głównym problemem w relacjach Polski z USA i przeszkodą w rozszerzaniu współpracy jest premier Donald Tusk. On wyraźnie i mocno szkodzi Polsce, zagraża naszemu bezpieczeństwu, a jeszcze straszy, że w ciągu kilku miesięcy napadnie nas Rosja. To kto wtedy przyjdzie nam z pomocą?
Napisał o tym na platformie X prezydencki minister Marcin Przydacz, odpowiadający za politykę międzynarodową:
Wystarczyło, że do władzy doszedł D[onald] Tusk i postkomunista W[łodzimierz] Czarzasty. Zaczęły pojawiać się problemy. Pracujemy nad bezpieczeństwem Polski, oni przeszkadzają i psują atmosferę współpracy. Obrażają, wypychają, krytykują. W jakim celu? Komu to służy? Jeśli nie pomagacie, to chociaż nie przeszkadzajcie. Jeśli nie macie nic konstruktywnego do powiedzenia, to przymknijcie usta. Tak, aktualne problemy w komunikacji MON-Pentagon i ostatnie zapowiedzi Departamentu Wojny są także wynikiem tego, co od miesięcy wyprawiają Tusk i Czarzasty. Wie to wojsko, wie to MON, wiedzą to sojusznicy. Wie to każdy, kto nie jest ślepy lub zacietrzewiony.
Czy w takiej sytuacji można sobie wyobrazić bardziej nieodpowiedzialnego polityka niż Donald Tusk? Czy on dostał od kogoś zadanie, by wypchnąć amerykańskie wojska z Polski? Czy Polacy będą biernie patrzeć na przesuwanie naszego kraju w szarą strefę bezpieczeństwa, a wręcz wpychanie w łapy Putina?
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760545-czy-tusk-dostal-zadanie-by-wypchnac-wojska-usa-z-polski
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.